Większość czytelników erobocze.pl z pewnością kojarzy kanał Youtube Tomka Klarkowskiego, pracownika żurawi, który zwracał uwagę na problemy dręczące pracowników tego sektora. Teraz sprawą nadużyć i naruszeń przepisów postanowili zająć się reporterzy Dużego Formatu i TVN. Efekty ich pracy są jeszcze bardziej przerażające niż można przypuszczać.

 

Z reportażu publikowanego na łamach Dużego Formatu wynika, że operatorem żurawia można zostać praktycznie bez kursu - trzeba oczywiście zapłacić, ale część teoretyczna opiera się na wykuwanych na pamięć testach, a praktyczna - na kilku godzinach spędzonych w pracy bez obciążenia. I to tyle, można ruszać na budowę, najczęściej w firmie, u której kurs został zorganizowany. Nie trzeba chyba przypominać, jaka odpowiedzialność ciąży na operatorze żurawia - świadczą o tym statystyki: 181 wypadków śmiertelnych w ciągu ostatniego dziesięciolecia. Tych, o których wiemy, bo zdaniem reporterów wiele jest ukrywanych...

 

Realia pracy na wysokości wyglądają znośnie - w papierach. W praktyce dźwigowych zatrudnia się często na minimalnej płacy, byle tylko opłacić ubezpieczenie. Reszta pieniędzy "w kopercie", choć niektórzy pracodawcy są znani z notorycznego oszukiwania pracowników. Nie ma mowy o ośmiogodzinnej dniówce, przecież place budowy pracują po 11 - 12 godzin dziennie (choć w książce . W reportażu przeczytamy o operatorach, którzy wyrabiali po 280 godzinn tygodniowo! Wiatr może stanowić powód do wyłączenia maszyny, ale tylko teoretycznie. Niewiele żurawi faktycznie staje przy podmuchach silniejszych niż 15 metrów na sekundę. W połączeniu z operatorami "z ulicy", bez żadnej wiedzy praktycznej, to proszenie się o wypadek.

 

Powody takiego stanu rzeczy można się doszukiwać w obawie przed karami umownymi za niedotrzymanie terminu budowy. Żuraw musi pracować, bez względu na okoliczności, bo inaczej - opóźnienia. Firmom prowadzącym szkolenia nie opłaca się oblewać kursantów, bo ci wówczas najpewniej przejdą do konkurencji. UDT na egzaminach też zarabia. Rynek zapełnia się w ten sposób operatorami, którzy podejmują pracę za zaniżone stawki, byle tylko zdobyć doświadczenie.

 

Kolejny problem to liczba maszyn starych, ledwie dopuszczonych do użytku, które zdaniem specjalistów powinny już dawno być wyłączone i zezłomowane... A jednak pracują. W reportażu w Dużym Formacie wymienionych jest zaledwie kilka przypadków awarii żurawia spowodowanych najprawdopodobniej złym stanem technicznym - choć doskonale wiemy, że nie każda tego rodzaju sytuacja jest w ogóle zgłaszana. Jak twierdzi Tomek Klarkowski, wiele dźwigów pracujących w Polsce jest kupowanych na OLX "na części", a potem montowana na miejscu, byle dało się jakoś pracować.

 

A UDT, czyli organ mający całą tę sytuację kontrolować, zarzeka się, że ani o niesprawnych dźwigach dopuszczonych do pracy, ani o papierowych egzaminach niczego nie słyszał. Wypadki to "pojedyńcze zdarzenia", a liczba niedopuszczonych żurawi z roku na rok... maleje!

Źródło: Duży Format, Youtube Einar Thorwaldsen

 

 

 

 

W celu zwiększenia komfortu pracy i bezpieczeństwa na budowie warto zapewnić optymalne warunki oświetleniowe do prowadzenia prac. Podczas prowadzenia prac budowlanych w niedostatecznie dobrych warunkach oświetleniowych istotne znaczenie ma fakt, w jaki sposób zostaną dobrane lampy do pojazdu budowlanego. Podczas realizacji zadań budowlanych użytkownik ma określoną potrzebę oświetleniową, czyli musi oświetlić lub doświetlić swoje pole pracy. Rozwiązaniem jest tu wymiana bądź montaż dodatkowych lamp roboczych. Jednym z kryteriów, które decydują o doborze lamp jest rozkład natężenia światła.

 

 

Oferta lamp roboczych LED od WESEM obejmuje 2 rodzaje lamp: lampy o wiązce światła skupionej oraz lampy o wiązce światła szerokiej.

 

 

Wiązka skupiona


Kiedy użytkownik potrzebuje lamp o wąskiej wiązce światła? Po pierwsze: gdy pojazd budowlany porusza się z większą prędkością i kiedy kierujący potrzebuje oświetlić drogę przed pojazdem, po drugie: gdy lampa ma świecić daleko, np.: oświetlać długie ramię koparki. Przykładem lampy o wąskiej wiązce światła jest obecna NOWOŚĆ od WESEM, seria lamp CRV2 –FF 4⁰. Lampa o 4⁰-ym kącie rozsyłu światła świeci na duże odległości i jest użyteczna, kiedy pojazd porusza się z większą prędkością i potrzebuje sobie doświetlić obszar daleko przed sobą.

 

 

Wiązka szeroka

Podczas prowadzenia prac budowlanych zdecydowanie większe zastosowanie będą miały lampy robocze LED z szeroką wiązką światła. Montowane są one na pojazdach wolnobieżnych i oświetlają osprzęt maszyny lub obszar działania bezpośrednio wokół maszyny. W rodzinie lamp CRV2 szeroką wiązkę posiada seria lamp CRV2 –FF 60⁰. Lampy tej serii służą do oświetlania pola pracy wokół pojazdu i mają za zadanie podnieść komfort i bezpieczeństwo prac prowadzonych w obrębie pojazdu.

 

 

rozklad swiatla waski szeroki

 

 

 

W przypadku chęci zapewnienia kompleksowego oświetlenia i w odpowiedzi na różne potrzeby, na danym pojeździe budowlanym często znajdą się zarówno lampy robocze LED z szeroką jak i wąską wiązką światła.

 

 

Rodzina lamp CRV2 znacznie się obecnie powiększyła. W obu wersjach wiązki użytkownik w zależności od potrzeb może wybierać pomiędzy strumieniem świetlnym 1500 a 2000 lm. Warto, też przypomnieć, że w ofercie producenta można wybrać produkt z preferowanym kolorem ramki.

 

 

O lampach CRV2 w ofercie WESEM przeczytać można pod tym adresem.

 

Marka Doosan wprowadza przełomową technologię zwiększającą bezpieczeństwo na placu budowy do swoich ładowarek kołowych. "Transparentna łyżka" pozwala operatorowi na kontrolowanie martwego punktu przed łyżką przy pomocy monitora w kabinie. System jest oparty o technologię zakrzywionej projekcji - kamery na górze i dole maszyny rejestrują obraz i wspólnie przekazują go w zespolonej formie na ekran.

 

Doświadczeni operatorzy ładowarek doskonale wiedzą, że obszar przed łyżką należy do najbardziej problematycznych pod względem bezpieczeństwa. Ale zastosowanie przezroczystej łyżki to nie tylko mniejsza liczba wypadków: korzystając z lepszej widoczności operator może pracować wydajniej, zyskując znacznie lepszą widoczność podczas załadunku. Wnioski patentowe tej innowacji zostały już złożone w Europie, a także w Ameryce Północnej, Korei i Chinach.

 

Jak mówił rzecznik prasowy marki Doosan Infracore: „Ponieważ na całym świecie normy bezpieczeństwa dotyczące maszyn i miejsc pracy są znacznie podwyższane, zaawansowane systemy bezpieczeństwa stały się kluczowym czynnikiem przy wyborze sprzętu. Planujemy nadal rozwijać funkcje bezpieczeństwa, które mogą chronić operatorów i innych pracowników na placu budowy, dążąc jednocześnie do tego, aby zostać liderem w zapewnianiu bezpieczniejszych i bezwypadkowych placów budowy”.

 

Bezpieczeństwo osób poruszających się pieszo w pobliżu maszyn to bardzo istotna kwestia. Nie trzeba chyba przypominać, jak kończą się wypadki w których ktoś nieopatrznie wejdzie pod koła czy gąsienice koparki. Problem polega na tym, że na placu budowy nie zawsze panuje porządek i cisza, a zdezorientowani piesi pracownicy mogą paść ofiarą wypadku przez nieprzewidywalny przypadek. Dlatego firma Brigade Electronics postanowiła stworzyć "dźwiękowy kierunkowskaz", który ma dodatkowo zwiększyć bezpieczeństwo. Urządzenie nosi nazwę bbs-TI.

 

bbs TI 550 300x224

Montowane na boku maszyny, synchronizuje działanie z kierunkowskazami. Kiedy te są uruchamiane, głośnik ostrzega przechodniów, że maszyna będzie skręcać. Co więcej, system ten ma być sprzężony z poprzednim modelem tej samej firmy o nazwie White Sound, służącym do ostrzegania pracowników o nadciągającym niebezpieczeństwie przy pomocy dźwięków dedykowanych dla konkretnych osób. W ten sposób ilość hałasów w miejscu pracy nie jest znacznie zwiększona, a osoby znajdujące się w bezpośrednim zasięgu maszyny zostaną ostrzeżone.

 

Brigade Electronics zadbała o to, by sygnały przekazywane przez urządzenia były zrozumiałe bez względu na język, jakim posługują się pracownicy. Alarm można wyłączyć, na przykład na czas pracy nocą, a także ustawić na działanie do określonej prędkości jazdy.

 

Jak mówił przedstawiciel Brigade Electronics, Corey Heniser: "Jednym z najczęstszych powodów kolizji pojazdów z pieszymi jest manewr skrętu. Wiele zrobino już w kierunku zwiększenia świadomości kierowców w kwestii przechodniów i rowerzystów znajdujących się w martwym punkcie, ale to nie zawsze wystarcza by pomóc wrażliwym użytkownikom dróg - w szczególności, kiedy poruszają się z większą prędkością, niezauważeni przez operatora. bbs-TI pomoże chronić narażone osoby i uczyni floty bezpieczniejszymi".

 

Pożar maszyny może być wywołany wieloma czynnikami. Od zaniedbań użytkownika - tu mowa o zabrudzonych układach chłodzenia, naciekach ze smaru czy oleju, a także o paleniu podczas pracy - przez niebezpieczną pogodę, aż po zdarzenia losowe, zupełnie niezależne od nas. W każdym wypadku strata jest ogromna, a można jej w prosty sposób uniknąć...

 

Kiedy ogień zostaje zauważony przez operatora maszyny, zwykle jest już za późno. Płomienie widoczne na zewnątrz są trudne do stłumienia i najprawdopodobniej zdołały już wyrządzić nieodwracalne szkody w konstrukcji. Co więcej, próby gaszenia mogą się okazać nie tylko próżne, ale również niebezpieczne. Dlatego lepiej zabezpieczyć się na wypadek ognia - to prostsze, niż się wydaje!

 

tunga fordon

Weźmy na przykład systemy wykrywania i gaszenia ognia marki Dafo. Pod maską instalowany jest liniowy termometr, wykrywający niebezpieczne temperatury. Kiedy czujniki wykryją zagrożenie, operator jest o tym fakcie natychmiast informowany przy pomocy alarmującego sygnału dźwiękowego i świetlnego. Jednocześnie uruchamiany jest układ gaszący, który przy pomocy specjalnego czynnika momentalnie tłumi ogień. Zbiorniki substancji gaśniczych mają pojemność od 5 do 25 litrów i zawierają dwutlenek węgla lub proszek. Problem polega jedynie na tym, że marka Dafo zaopatruje maszyny nowe - starsze modele trzeba czasem wyposażyć w coś innego.

 

 

x1000w Dafo Vehicle fire protection AS 5062

Z pomocą przyjdą takie marki jak Fumo, Proxy Trade czy Systemy Gaśnicze. Taki na przykład Proteng Engine marki Fumo to praktycznie rura średnicy 18 milimetrów i długości 2 metrów, którą montuje się pod maską. Zawiera około pół kilograma środka gaśniczego, uwalnianego wskutek wzrostu ciśnienia wynikającego z nagłego skoku temperatury. Moment "gaszenia" zaznaczony jest potężnym hukiem (około 120 dB), który sygnalizuje uwolnienie środka gaśniczego. W tym samym momencie, kiedy substancja zetknie się z powietrzem, otoczenie ulega gwałtownemu ochłodzeniu, a ogień jest stłumiony w zalążku. Jeden moduł wystarczy do zabezpieczenia około jednego metra sześciennego przestrzeni.

 

 

Istotnym elementem takiego systemu gaśniczego jest zewnętrzne źróło zasilania, automatyczna aktywacja i brak konieczności jakiejkolwiek obsługi. Tak jest na przykład w układach firmy Systemy Gaśnicze, które opierają swoje działanie na rezystancyjnych czujnikach temperatury, mogą być zasilane z zewnętrznego akumulatora 12V i podłączone do interfejsu CAN-bus.

 

Podsumowując, na rynku znajdziemy sporo propozycji zabezpieczenia przed pożarem. Może warto się zaopatrzyć przed kolejnym sezonem na upały?

 

Jak donosi serwis eNewsroom, na mocy decyzji Premiera i Ministerstwa Infrastruktury place budowy nie zostaną zamknięte w związku z panującą pandemią koronawirusa. Zostało to poparte analizą informacji na temat zachorowań oraz specyfiką środowiska pracy w tej branży. Jak wynika z danych na temat zachorowań, na 10 tysięcy pracowników fizycznych jedynie 50 odczuło skutki choroby, a 200 poddano kwarantannie. Jednocześnie, jak informował Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, wciąż nie brakuje pieniędzy na inwestycje, planowane są przetargi na około 700 kilometrów dróg, a strona rządowa robi wszystko by nie doprowadzić do całkowitego zatrzymania sektora budowlanego.

 

Zdaniem reporterów eNewsroom, taka decyzja jest słuszna i pomoże utrzymać gospodarkę. W końcu wpływy do PKB z sektora budowlanego to około 10%!

 

Dotychczas, mimo licznych obaw i plotek mówiących o rychłym zastoju w budowach, polscy przedsiębiorcy byli zmuszeni jedynie do zapewnienia swoim pracownikom środków dezynfekujących oraz maseczek czy przyłbic. Wdrożono także dodatkowe zasady mające zapewnić bezpieczeństwo. Pracowników biurowych przeniesiono w miarę możliwości do pracy zdalnej, ale robotników i operatorów oczywiście to nie dotyczy. Dlatego, w ekstremalnych przypadkach, firmy musiały zadbać o odizolowane lokum w miejscu pracy dla całych zespołów pracowników.

Na odbudowanym moście w Genui pracuje para robotów, które w dzień i w nocy sprawdzają, czy konstrukcja nie została uszkodzona. Przypomnijmy: w 2018 roku, podczas przebudowy mostu budowla runęła, a w wyniku katastrofy zginęły 43 osoby. Pozostałości trzeba było wyburzyć i zacząć budowę od nowa... Tym razem z dodatkowym zabezpieczeniem.

 

 

168618 1025056 774723

Pierwszy z dwóch robotów, poruszający się po specjalnej szynie wzdłuż mostu, co 8 godzin sprawdza stan spodu konstrukcji. Podczas przejazdu robi 25 tysięcy zdjęć, które następnie porównuje z bazą zdjęć wykonanych wcześniej. Każdą "zauważoną" różnicę zgłasza do wiadomości, by ludzie jak najszybciej dowiedzieli się o ewentualnym zagrożeniu.

 

 

Drugi robot, wyposażony w szczotki i kompresor powietrza - jego zadaniem jest oczyszczanie boków mostu i paneli słonecznych.

 

 

DSC8961 1004x670

Jeden z głównych wykonawców mostu, firma Webuild, informuje, że roboty są częścią unikalnego i złożonego systemu złożonego z 250 sensorów stale monitorujących stan konstrukcji. Nadzorca systemu Marco Bazzarello mówił: "System czyszczący opracowany przez Włoski Instytut Technologii w Genui zredukował do minimum pracę, jaką muszą włożyć ludzie w utrzymanie mostu. To redukuje ryzyko do minimum. Czegoś takiego nie widzieliśmy dotąd na żadnym innym wiadukcie". To wydaje się szczególnie istotne biorąc pod uwagę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy poprzedniego mostu były właśnie zaniedbania i uszkodzenia, których nie zauważono.

 

 

LSU i Uniwersytet Rutgersa podjęły współpracę w celu stworzenia zintegrowanego, wielozadaniowego egzoszkieletu dla pracowników fizycznych. Urządzenie, ubierane jako część stroju roboczego, ma obniżać obciążenie organizmu podczas wysiłku, chronić życie i zdrowie, a także pozwalać na oszczędność czasu.

 

Naukowcy przyjęli trzy główne cele: opracować lekki, elastyczny i spersonalizowany egzoszkielet dla pracowników branży budowlanej; opracować oparty na uczących się maszynach system modelowania umiejętności i szkolenia w branży oraz zainicjować nowe, międzydyscyplinarne połączenia z partnerami przemysłowymi.

 

Jak mówił Chao Wang, jeden z asystentów naukowych LSU, obecnie na rynku znajdziemy parę modeli egzoszkieletów skierowanych do branży przemysłowych. Tymczasem, takie urządzenie przeznaczone do użytku na placu budowy musi być znacznie bardziej elastyczne, dynamiczne i skomplikowane. "To właśnie jest trudne w opracowywaniu egzoszkieletu, potrzebujemy czegoś, co pomoże wykonywać wiele różnych zadań. Pracujemy nad tym, by urządzenie było na tyle inteligentne, by łatwo rozpoznać intencje użytkownika i dostosować do nich swoje działanie".

 

Poza aspektami technicznymi, naukowcy zajmują się również zgłębianiem szczegółów pracy na budowie, by dokładnie poznać wykonywane prace i ruchy, jakie wykonują przy nich ludzie.

 

Operator koparki na budowie zabudowań mieszkalnych podniósł zbiornik na beton, mocując go do ramienia maszyny. Następnie wycofał, zahaczając ramieniem o linię wysokiego napięcia. Kabel został zerwany i spadł na ziemię. Prąd poraził przechodzącego obok pracownika budowy, zabijając na miejscu.

 

Podczas późniejszego dochodzenia, operator maszyny zeznał, że po zerwaniu kabla poczuł jedynie lekkie mrowienie w dłoniach, ale puścił joysticki by zatrzymać maszynę. Tymczasem przewód wysokiego napięcia nawet nie dotknął ofiary wypadku: wystarczyło, że spadł nieopodal. Potencjał elektryczny był na tyle duży, że mężczyzna momentalnie padł martwy.

 

Jak się później okazało, operator maszyny często jeździł po tym placu budowy, ale przewody zamontowano niedawno. Siedmioosobowa ekipa odbywała wcześniej szkolenie z zakresu bezpieczeństwa na tym placu budowy. Istnieją przypuszczenia, że dach koparki zasłaniał operatorowi widoczność.

 

Wypadku można było łatwo uniknąć. Przed wejściem do maszyny i rozpoczęciem pracy, operator powinien dokładnie obejrzeć otoczenie pod kątem niebezpieczeństw. Pracownicy piesi również powinni być zaznajomieni z potencjalnymi zagrożeniami związanymi z przebiegiem linii wysokiego napięcia. Podczas pracy w pobliżu takich linii, przy maszynie powinien być obecny obserwator, który w razie potrzeby ostrzega przed kolizją. A przede wszystkim: za każdym razem, kiedy na placu budowy zachodzi istotna zmiana, wszyscy powinni być o tym poinformowani.

 

Pracownik budowy został wyznaczony do przewożenia zaprawy murarskiej z betoniarki w pobliże miejsca przeznaczenia. Mieszalnik znajdował się w osłoniętym miejcu, pod nisko opadającą płachtą materiału - tak, że wychodząc spod niej z taczką trzeba było się schylać i poruszać tyłem.

 

Ofiara wypadku wychodziła właśnie spod materiału, ciągnąc za sobą taczkę, nie zauważając jednak pracującej w pobliżu ładowarki. Operator również nie widział kolegi. Uderzył w niego i przejechał. Jeden ze świadków wypadku zaalarmował operatora, by ten się zatrzymał, ale jego sygnały zostały źle odebrane - maszyna wycofała, jeszcze raz przygniatając nieszczęśnika z taczką.

 

Przejechany mężczyzna zmarł na miejscu, wskutek licznych obrażeń torsu i głowy. Dochodzenie w sprawie wypadku wykazało, że miejsce wyznaczone do mieszania zaprawy nie miało określonych punktów wyjścia, a pracownicy musieli praktycznie wypełzać spod osłaniającego je materiału. Na placu budowy nie było też żadnych urządzeń kontrolujących ruch, które mogłyby ostrzegać pieszych pracowników przed niebezpieczeństwem.

 

Doskonale wiadomo, że przytomność i uwaga są najważniejsze na każdej budowie. Człowiek nie jest jednak w stanie przewidzieć każdej niebezpiecznej sytuacji. Wyznaczone ścieżki dla ruchu pieszego i kołowego są kluczowym elementem zwiększającym bezpieczeństwo. Jeśli została wyznaczona specjalna, zamknięta strefa do mieszania zaprawy, należy stworzyć możliwość bezpiecznego wchodzenia i wychodzenia z niej: pionowe rozcięcie w materiale lub suwak. Pod żadnym pozorem nie należy opuszczać takiej strefy, przechodząc pod materiałem - operatorzy maszyn nie spodziewają się osób pieszych, które ponadto schylają się i mogą zostać potrącone lub nawet przejechane.

 

Pracownik pięcioosobowego zespołu używał elektrycznego młota wyburzeniowego, podłączonego do przedłużacza. Kabel dostał się do kałuży stojącej wody, a pracownik został momentalnie porażony prądem. Zmarł w karetce wiozącej go do szpitala. Później okazało się, że kabel urządzenia miał uszkodzoną izolację, a mężczyzna nie miał na sobie gumowych butów.

 

Najczęstsze wypadki podczas korzystania z elektrycznych narzędzi ręcznych są powodem przecięć, przekłuć, porażenia prądem, oparzeń i obrażeń oczu. Kiedy pracujemy takimi narzędziami, upewnijmy się, że są oczyszczone i sprawne. Przed rozpoczęciem pracy sprawdźmy, czy izolacja nie jest uszkodzona. Jeśli potrzebna jest wymiana ostrza, wiertła czy innych akcesoriów, a także nasmarowanie lub zmiana ustawień urządzenia, w trakcie czynności powinno być ono wyłączone z sieci elektrycznej. Przedłużacze powinny być zabezpieczone i ułożone w taki sposób, by nie stwarzać ryzyka potknięcia.

Podczas prac przy układaniu asfaltowej drogi, członek zespołu sprawdzał stan techniczny układarki do asfaltu. Stał przy zbiorniku na materiał, kiedy ciężarówka z dostawą podjechała do niego od tyłu. Jej kierowca nie widział swojego kolegi i wysypał zawartość ciężarówki do układarki, przygniatając mężczyznę i zabijając go na miejscu.

 

Pamiętajmy, że proces układania asfaltowej nawierzchni to złożona i dokładnie zaplanowana procedura. Wszelkie odstępstwa od planu mogą skończyć się tragicznie - szczególnie kiedy mamy do czynienia z materiałem w temperaturze bliskiej 300 stopni!

 

Podczas pracy pamiętajmy, by zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa.

 

Zawsze trzymajmy się ustalonego planu i upewniajmy się, że w strefie zagrożenia nie znajdują się niepowołane osoby. Sygnalizujmy zamiar poruszania się - zarówno w maszynie, jak pieszo. Kiedy ładujemy materiał, upewnijmy się jeszcze raz, że można to zrobić bezpiecznie. Ciężarówki dostawcze powinny mieć zapewnione czyste pole manewru - nie tylko wolne od osób, ale również przeszkód, takich jak linie energetyczne czy wiadukty.

 

Pamiętajmy o istotnej roli obserwatora, który może sprawnie zakomunikować operatorom i kierowcom, że droga jest wolna i można przystępować do pracy. Sprawny system komunikacji jest tu bardzo istotny.

 

Jeśli pracujemy pieszo, pamiętajmy by zwracać uwagę na otoczenie i nie stawać na drodze cofających maszyn. Ochronna odzież jest bardzo istotna.

Podczas transportowania łyżki żwiru w dół wzniesienia, niewielka ładowarka kołowa straciła równowagę i przechyliła się naprzód. Operator, by uniknąć wypadnięcia z kabiny, wysunął nogę. Silnik ładowarki zgasł, a kończyna mężczyzny została uwięziona pomiędzy nadwoziem a ramieniem ładowarki.

Operatorowi udało się ponownie uruchomić ładowarkę i uwolnić się z potrzasku. Do szpitala przetransportował go śmigłowiec. Na miejscu stwierdzono złożone złamanie kości powyżej kostki. Podczas późniejszego dochodzenia w sprawie wypadku operator przyznał, że łyżka mogła być lekko przeciążona.

 

Bardzo istotnym elementem pracy jest planowanie. Skąd będzie pobierany materiał i dokąd go transportujemy? Jaką drogą? Czy podczas przejazdów trzeba uważać na jakieś przeszkody?

 

Jeśli w drodze do celu natrafiamy na pochyłości lub niestabilny grunt, należy dostosować prędkość. Bezpieczeństwo w maszynie to całkowita kontrola w każdym momencie pracy. Transportując materiały ładowarką, pamiętajmy by zawsze ustawiać ciężar załadowanej łyżki tak, by maszyna nie miała możliwości się przewrócić. Pamiętajmy też, że środek ciężkości ładowarki zmienia się kiedy unosimy i opuszczamy ramię. Nie należy wykonywać gwałtownych manewrów z podniesioną łyżką!

 

Szczególną uwagę powinno się zachować również podczas zmiany osprzętu roboczego. Każde narzędzie może mieć inną masę i środek ciężkości, więc charakterystyka operowania ładowarką również się zmieni. Zawsze trzeba dokładnie zapoznać się z instrukcją producenta, nim przystąpimy do pracy nowym narzędziem.

Każdego dnia ma miejsce kilka wypadków na skutek źle przymocowanego narzędzia roboczego, a niektóre z nich niosą za sobą poważne konsekwencje. Podczas, gdy pracownicy placów budowy doskonale znają zasady dotyczące bezpiecznej odległości od maszyny, nikt nie spodziewa się, że łyżka koparki nagle się odczepi.

 

 

Zgodnie z analizą przeprowadzoną w 2012 roku przez markę Steelwrist, wypadki związane z szybkozłączami zdarzają się głównie z dwóch powodów. Pierwszym jest sytuacja, w której operator zaczepi przedni wał narzędzia, ale nie trafi w tylny wał lub zwyczajnie zapomni sprawdzić, czy urządzenie trafiło tam, gdzie miało. To dzieje się zwykle wtedy, gdy uwaga osoby za sterami zostanie rozproszona.

 

 

Druga sytuacja zdarza się, kiedy operator nie chce zaczepiać narzędzia, a jedynie je przesunąć, więc zahacza jedynie przedni wał. Przenoszona w taki sposób łyżka może bardzo łatwo spaść i spowodować poważny wypadek.

 

 

Jak temu zaradzić? Steelwrist ma proste rozwiązanie: opatentowany system blokady przedniego sworznia FPL, czyli Front Pin Lock.

 

FPL

Po raz pierwszy system ten zaprezentowano w 2012 roku, a marka Steelwrist mogła zapewnić bezpieczeństwo użytkownikom swoich rotatorów i szybkozłączy. Od tego momentu, zarówno głowice uchylno-obrotowe jak i szybkozłącza posiadają ten system w standardzie. Warto podkreślić, że działanie mechanizmu nie wymaga dodatkowego zasilania elektrycznego, co skutkuje krótszym czasem montażu i redukcją kosztów. W związku z tym nie ma możliwości niepowodzenia pracy urządzenia poprzez np. zerwanie czy uszkodzenie kabla.

 

W 2017 roku firma poszerzyła swoje portfolio o w pełni hydrauliczne szybkozłącza SQ, które zyskują coraz większe grono zadowolonych klientów z branży wyburzeniowej, kanalizacyjnej i wszędzie tam, gdzie konieczna jest częsta zmiana narzędzi roboczych. Steelwrist kładzie duży nacisk na jakość i bezpieczeństwo swoich produktów. Ostatecznie wprowadzono system FPL drugiej generacji, który jest udoskonalony.

 

 

Na znaczne zwiększenie bezpieczeństwa wpływają dwie istotne innowacje, zastosowane w Front Pin Lock. Po pierwsze, przedni wał jest zamykany od razu, kiedy rozpoczyna się proces przyłączania narzędzia roboczego. Następnie, kiedy narzędzie jest w pełni zamocowane w szybkozłączu, operator widzi zieloną kontrolkę. W przypadku gdy złącze jest otwarte, wskaźnik jest czerwony – dokładnie wiadomo, kiedy można pracować, a kiedy jest to niebezpieczne! Działanie Front Pin Lock w porównaniu do standardowego szybkozłącza przedstawia poniższy filmik:

 

 

 

 

Oczywiście, takie rozwiązania nie gwarantują stuprocentowego bezpieczeństwa – w końcu ostateczna decyzja o pracy maszyny należy zawsze do operatora. Najważniejsze jest to, że eliminujemy ryzyko wypadku, jeśli operator przypadkowo nieprawidłowo przymocuje narzędzie robocze, nie zdając sobie z tego sprawy. Zamiast standardowego, czerwonego znacznika lub jego braku mamy znacznie bardziej wyrazisty, zielono – czerwony znacznik bezpieczeństwa. To prosta zasada działania jak w przypadku sygnalizacji świetlnej w ruchu drogowym.

 

Firma wyburzeniowa zajmowała się stopniową rozbiórką dwupiętrowego budynku. Znaczna część pracy była już wykonana, kiedy podłoga drugiego piętra niespodziewanie zawaliła się, zasypując trzech pracowników. Ratownicy musieli zabezpieczyć budynek przed kolejnymi niespodziewanymi zawaleniami, zanim udało się im dotrzeć do poszkodowanych.

 

W wyniku wypadku jeden z pracowników zginął, a dwóch zostało rannych. Dochodzenie wykazało, że powodem zawalenia było przecięcie elementu nośnego. Ponadto, jak się później okazało, pracownicy byli wcześniej upominani w związku z naruszeniami zasad bezpieczeństwa.

 

Wyburzenia to bardzo nieprzewidywalna branża, a warunki pracy zmieniają się z każdym nowym zadaniem. Nawet, jeśli miejsce wyburzenia zostało dokładnie sprawdzone, a prace zaplanowane - trzeba koniecznie zachować szczególną ostrożność! Pracownicy powinni poznać zasady bezpieczeństwa i technikę pracy firmy, a także uważnie przestudiować dokumentację dla każdego wyburzanego budynku.

 

Oto najważniejsze punkty, które trzeba zrealizować przed przystąpieniem do pracy:

 

1. Przed rozpoczęciem pracy budynek zostanie poddany szczegółowym oględzinom przez specjalistów, którzy określą potencjalne zagrożenia podczas rozbiórki. Koniecznie zapoznaj się z wynikami ich pracy!

2. Pracuj od góry. W opisywanym wypadku pracownik przeciął element podtrzymujący podłogę nad jego głową. Prace rozbiórkowe powinny postępować od góry budynku w dół. Przed rozpoczęciem rozbiórki kolejnego piętra, należy dokończyć powyższe.

3. Zgłaszaj nieprzewidziane sytuacje. Wyburzenia to - ponownie - nieprzewidywalna praca, każdy może natrafić na coś, czego nie przewidziano w planie prac. Zgłaszaj takie rzeczy przełożonemu. Stawką brawury lub przesadnej rutyny jest ludzkie życie.

 

Firma Protekt specjalizuje się w rozwiązaniach gwarantujących bezpieczeństwo pracowników na rozmaitych stanowiskach. Nie ma tu miejsca na kompromisy, kiedy trzeba zrobić coś bez ryzyka, a jednocześnie sprawnie i wygodnie – Protekt staje na wysokości zadania.

 

 

RJ500 MG 0496 Edit

Skoro mowa o wysokości: system RJ500 jest przeznaczony do prowadzenia prac nad ziemią – na przykład przy obsłudze cystern, na bocznicach kolejowych czy w stacjach naprawczych. Główną zaletą rozwiązania oferowanego przez Protekt jest brak konieczności stałego mocowania do gruntu: obciążenia z betonowych odważników skutecznie zabezpieczają konstrukcję przez przewróceniem.

 

RJ500 składa się z modułów, które można w dowolny sposób łączyć, dostosowując do potrzeb konkretnego zadania. Mamy tu regulowane ramy z szyną, obciążniki oraz zestaw elementów mocujących pracowników: urządzenia samohamowne, zatrzaśniki, szelki bezpieczeństwa.

 

Komplet odważników betonowych, które stabilizują konstrukcję, waży 4100 kilogramów, podczas gdy sama konstrukcja pojedynczego, standardowego modułu to 1420 kilogramów. Długość szyny to 6 metrów, na których może bezpiecznie pracować do 3 pracowników. Szyna znajduje się na wysokości 6,88 metra. Wszystko wykonano ze stali galwanizowanej.

 

To oraz szeroka gama innych rozwiązań gwarantujących bezpieczeństwo znajduje się w ofercie fimy Protekt. Poza systemami asekuracji pracy na wysokości klienci mogą liczyć na środki ochrony indwidualnej, rusztowania, a nawet płoty i namioty.

 

RJ500 MG 0561

 

Praca na placu budowy może być bardzo obciążająca dla organizmu. Podnoszenie ciężkich przedmiotów, niewygodne pozycje, długie godziny wysiłku - to wszystko nie pozostaje bez wpływu na zdrowie pracownika. Dlatego firma Hilti North America wraz z Ottobock SE & Co. KGaA zaprojektowały prototyp egzoszkieletu, który wspomaga ludzką pracę.

 

Zgodnie z raportem RoboticsTomorrow.com, około 44 miliony pracowników w samej Unii Europejskiej cierpi na choroby stawów i mięśni wywołane warunkami pracy. Szczególnie narażeni są pracownicy sektorów budowlanego i przemysłowego, ze względu na fizyczne obciążenie w wykonywanych zadaniach.

 

"Opracowujemy przemysłowe egzoszkielety w ofercie Paexo od 2012 roku, by wspomóc tworzenie zdrowszego środowiska pracy" - mówił Dr. Sönke Rössing, szef Ottobock Industrials - "EXO-01 to pasywny model egzoszkieletu, który nie wymaga dodatkowych źródeł zasilania. Ciężar ramion jest przenoszony na biodra przez podpory przedramion przy użyciu technologii mechanicznego poruszania przewodami. Niezależne badania Ottobock pokazały, że w ten sposób można zredukować szczytowe obciążenie mięśni i odciążyć ramiona aż o 47%".

 

Hilti testuje egzoszkielety w rzeczywistych warunkach pracy i planuje wprowadzenie ich na rynek jeszcze w tym roku. EXO-01 to pierwszy z wielu modeli, które firma planuje opracować i udostępnić firmom, by wspomóc zwiększanie bezpieczeństwa i ochronę zdrowia ludzi wykonujących fizyczną pracę.

Nadszedł czas największych upałów. Palące słońce może być niebezpieczne w każdej sytuacji, ale pracownicy terenowi są szczególnie narażeni. Dlaczego, i jak uchronić się przed przykrymi skutkami przegrzania?

 

woa

 

 

Podczas pracy w wysokich temperaturach tracimy, wraz z potem, istotne dla funkcjonowania organizmu elektrolity. Głównie sód i chlor, a także magnez, wapń i potas. By nie dopuścić do odwodnienia, powinno się spożywać dużo wody (mówi się nawet o czterech litrach na dobę). Jest też bardzo istotne, by ta woda zawierała wspomniane wcześniej mikroelementy.

 

Świadomość własnych słabości może być równie istotna. Jeśli na przykład cierpimy na nadciśnienie, pita podczas upału woda powinna mieć niską zawartość sodu. Jeśli z kolei chorujemy na kamicę nerkową, unikajmy wody bogatej w wapń.

 

Podczas upału powinno się, w miarę możliwości unikać picia kawy. W miarę możliwości - bo jak wiadomo, bez niej trudno dobrze rozpocząć dzień. Dobrze jednak ograniczyć liczbę filiżanek wypijanych dziennie. To samo dotyczy mocnej herbaty (teina ma podobne działanie do kofeiny), a także napojów energetycznych i coli. Wszystkie te napoje wypłukują z organizmu cenne elektrolity, o których była mowa wcześniej.

 

Nie trzeba chyba wspominać, że spożywanie alkoholu jest niewskazane - podczas upałów jego spożywanie może spowodować niebezpieczne wahania ciśnienia (pomijając fakt, że picie w pracy samo w sobie jest poważnym błędem).

 

woda

 

 

Co w takim razie pić? Najlepsza w upalne dni jest woda. Można również zaopatrzyć się w mieszanki bogate w elektrolity, które mieszamy z wodą, uzyskując doskonały suplement na lato. A po skończonym dniu pracy - najlepiej odpocząć w chłodnym i zacienionym miejscu.

 

Pamiętajmy, że pracodawca ma obowiązek zapewnić swoim pracownikom dostęp do napojów, kiedy temperatura powietrza przekracza 25 stopni Celsjusza (28 stopni wewnątrz pomieszczeń). Pić trzeba często, wlewanie w siebie dużych objętości płynów naraz mija się z celem - najlepiej wyrobić sobie nawyk popijania wody po parę łyków.

 

 

Nie zapominajmy również o zdrowym rozsądku. Jeśli praca odbywa się na otwartej przestrzeni, zadbajmy o możliwość schronienia się przed słońcem. Stosujmy filtry UV w kremach, a na głowie - zawsze nośmy czapkę!

 

Ciężarówka przygotowana do załadunku urobku wjechała na plac budowy, a dwóch pracowników podeszło do jej tylnego zderzaka. Jednocześnie, nieświadomy obecności nowego pojazdu w okolicy, operator ładowarki kołowej wycofał swój pojazd. Jeden z pracowników został przygnieciony do tylnego zderzaka ciężarówki. Zginął w wyniku licznych obrażeń wewnętrznych.

 

Dochodzenie w tej sprawie wykazało, że operator ładowarki nie był świadomy pojawienia się ciężarówki na placu budowy. Jednocześnie, prace były prowadzone przez niewielką firmę, nie posiadającą kompletnego programu gwarantującego pracownikom bezpieczeństwa.

 

Jak twierdzą specjaliści, największym błędem popełnionym przez właściciela firmy i pracowników było traktowanie zasad bezpieczeństwa na równi ze zdrowym rozsądkiem. Oczywiście, używanie głowy na budowie to podstawa, ale to nie zawsze wystarcza. Warto poinformować wszystkich pracowników o ogólnych działaniach i możliwych zagrożeniach. Nie wszystko da się przewidzieć, oczy i uszy w warunkach budowlanych mogą zawieść - i wtedy taka wiedza może okazać się kluczowa.

 

Jeśli jesteś właścicielem firmy i szykujesz się do nowego projektu:

 

-Dokładnie obejrzyj plac budowy i odnotuj wszystkie potencjalne zagrożenia

 

-Poproś brygadzistę/majstra/kierownika by zastanowił się nad możliwymi niebezpiecznymi miejscami, ograniczeniami i zagrożeniami specyficznymi dla danego miejsca

 

-Zapoznaj cały zespół z uzyskanymi informacjami lub zleć zapoznanie zespołu brygadziście/majstrowi/kierownikowi

 

Jeśli na placu budowy porusza się wiele pojazdów, to w oczywisty sposób zwiększa się ryzyko kolizji - zarówno z innymi pojazdami, jak osobami pieszymi. Warto przemyśleć sposób na utrzymanie ruchu kołowego i pieszego w porządku, tak, by ograniczyć niebezpieczne sytuacje.

 

-Wyznacz trasę dla maszyn i ciężarówek, a także najlepsze ścieżki piesze

 

-Jeśli jesteś operatorem, poinformuj osobę w okolicy o zamiarze wycofania maszyny - niech sprawdzi, czy ktoś nie znajduje się na drodze

 

-Jeśli jesteś pieszo, zwracaj uwagę na okoliczne maszyny i postaraj się zaalarmować operatorów o swojej obecności

 

-Absolutnie nie zapominaj o odblaskowej kamizelce i kasku!

 

 

Trzech pracowników kopiących rów przy rurze wodociągowej starało się odsłonić miejsce awarii. Jeden z nich, przy pomocy szpadla pogłębił ścianę wykopu, jednocześnie niszcząc podparcie fragmentu znajdującej się powyżej drogi. Niespodziewanie, ściana wraz z fragmentami asfaltu zawaliły się, przygniatając go i zabijając na miejscu.

 

Jak stwierdzili fachowcy, podczas prac naruszono zasady bezpieczeństwa, ponieważ brzegi wykopu nie zostały odpowiednio zabezpieczone. Zgodnie z przepisami BHP, wszystkie głębokie wykopy powinny być zabezpieczone zgodnie z przewidywaniami projektu robót ziemnych. Jego autor powinien wziąć pod uwagę nie tylko samą głębokość wykopu, ale również rodzaj gruntu, jego nawodnienie oraz obciążenie w pasie równym głębokości kopania.

 

Jednocześnie, zgodnie ze statystykami wypadków na placach budowy, zdecydowanej większości podobnych sytuacji można łatwo uniknąć. Prostymi sposobami na zabezpieczenie wykopu są nie tylko szalunki rozmaitych rodzajów, ale również skarpowanie czy podpieranie. Nie każdy nadaje się do każdego wykopu, a użytkownicy powinni być odpowiednio przeszkoleni.

 

W opisywanym powyżej wypadku istotnym czynnikiem była woda, która wyciekając spowodowała wstępne naruszenie ściany wykopu. Gdyby na placu budowy znajdowała się osoba przeszkolona w zakresie fizyki gleby i możliwych problemów wynikających z nawodnienia, być może mogłaby uprzedzić pracowników przed zagrożeniem. Warto zainwestować w szkolenie pracowników, by móc łatwo uniknąć podobnych sytuacji.

 

Pamiętajmy, by pilnować porządku na placu budowy na którym odbywają się wykopy. Oto parę istotnych zasad:

 

-pryzma wysypana zbyt blisko wykopu: obciążenie może spowodować zawalenie się ściany

 

-pęknięcia ściany wykopu: szczególnie istotne w glebach gliniastych lub warstwowych, wskazują możliwość zawalenia

 

-pęknięcia i szczeliny blisko dna wykopu: również wskazują na możliwość istnienia grząskiego gruntu pod spodem i bardzo niebezpiecznego osunięcia

 

-jeśli dojdzie do wypadku, niewyszkolone osoby usiłujące ratować uwięzonych kolegów mogą przyczynić się do spotęgowania szkód: trzeba natychmiast wezwać fachowych ratowników

 

Pamiętajmy, że metr sześcienny ziemii ornej waży około 1,5 tony, a metr sześcienny suchej gliny - około 1,8 tony. Spod takiej masy naprawdę trudno się wydostać - dbajmy o bezpieczeństwo w wykopach!

Strona 1 z 4

Najbliższe wydarzenie

  • eRobocze SHOW - jedyna taka impreza w Polsce   11 września tego roku w Lubieniu Kujawskim odbędzie się kolejna, 9 już edycja eRobocze SHOW. Koparki, ładowarki, spycharki, wozidła, narzędzia robocze, sprzęt telematyczny oraz geodezyjny, materiały eksploatacyjne, a nawet narzędzia ręczne - wszystko to zgromadzone w jednym miejscu, dostępne do oglądania i testowania przez cały dzień. A na dodatek:…
© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL