Operator koparki na budowie zabudowań mieszkalnych podniósł zbiornik na beton, mocując go do ramienia maszyny. Następnie wycofał, zahaczając ramieniem o linię wysokiego napięcia. Kabel został zerwany i spadł na ziemię. Prąd poraził przechodzącego obok pracownika budowy, zabijając na miejscu.

 

Podczas późniejszego dochodzenia, operator maszyny zeznał, że po zerwaniu kabla poczuł jedynie lekkie mrowienie w dłoniach, ale puścił joysticki by zatrzymać maszynę. Tymczasem przewód wysokiego napięcia nawet nie dotknął ofiary wypadku: wystarczyło, że spadł nieopodal. Potencjał elektryczny był na tyle duży, że mężczyzna momentalnie padł martwy.

 

Jak się później okazało, operator maszyny często jeździł po tym placu budowy, ale przewody zamontowano niedawno. Siedmioosobowa ekipa odbywała wcześniej szkolenie z zakresu bezpieczeństwa na tym placu budowy. Istnieją przypuszczenia, że dach koparki zasłaniał operatorowi widoczność.

 

Wypadku można było łatwo uniknąć. Przed wejściem do maszyny i rozpoczęciem pracy, operator powinien dokładnie obejrzeć otoczenie pod kątem niebezpieczeństw. Pracownicy piesi również powinni być zaznajomieni z potencjalnymi zagrożeniami związanymi z przebiegiem linii wysokiego napięcia. Podczas pracy w pobliżu takich linii, przy maszynie powinien być obecny obserwator, który w razie potrzeby ostrzega przed kolizją. A przede wszystkim: za każdym razem, kiedy na placu budowy zachodzi istotna zmiana, wszyscy powinni być o tym poinformowani.

 

Pracownik budowy został wyznaczony do przewożenia zaprawy murarskiej z betoniarki w pobliże miejsca przeznaczenia. Mieszalnik znajdował się w osłoniętym miejcu, pod nisko opadającą płachtą materiału - tak, że wychodząc spod niej z taczką trzeba było się schylać i poruszać tyłem.

 

Ofiara wypadku wychodziła właśnie spod materiału, ciągnąc za sobą taczkę, nie zauważając jednak pracującej w pobliżu ładowarki. Operator również nie widział kolegi. Uderzył w niego i przejechał. Jeden ze świadków wypadku zaalarmował operatora, by ten się zatrzymał, ale jego sygnały zostały źle odebrane - maszyna wycofała, jeszcze raz przygniatając nieszczęśnika z taczką.

 

Przejechany mężczyzna zmarł na miejscu, wskutek licznych obrażeń torsu i głowy. Dochodzenie w sprawie wypadku wykazało, że miejsce wyznaczone do mieszania zaprawy nie miało określonych punktów wyjścia, a pracownicy musieli praktycznie wypełzać spod osłaniającego je materiału. Na placu budowy nie było też żadnych urządzeń kontrolujących ruch, które mogłyby ostrzegać pieszych pracowników przed niebezpieczeństwem.

 

Doskonale wiadomo, że przytomność i uwaga są najważniejsze na każdej budowie. Człowiek nie jest jednak w stanie przewidzieć każdej niebezpiecznej sytuacji. Wyznaczone ścieżki dla ruchu pieszego i kołowego są kluczowym elementem zwiększającym bezpieczeństwo. Jeśli została wyznaczona specjalna, zamknięta strefa do mieszania zaprawy, należy stworzyć możliwość bezpiecznego wchodzenia i wychodzenia z niej: pionowe rozcięcie w materiale lub suwak. Pod żadnym pozorem nie należy opuszczać takiej strefy, przechodząc pod materiałem - operatorzy maszyn nie spodziewają się osób pieszych, które ponadto schylają się i mogą zostać potrącone lub nawet przejechane.

 

Pracownik pięcioosobowego zespołu używał elektrycznego młota wyburzeniowego, podłączonego do przedłużacza. Kabel dostał się do kałuży stojącej wody, a pracownik został momentalnie porażony prądem. Zmarł w karetce wiozącej go do szpitala. Później okazało się, że kabel urządzenia miał uszkodzoną izolację, a mężczyzna nie miał na sobie gumowych butów.

 

Najczęstsze wypadki podczas korzystania z elektrycznych narzędzi ręcznych są powodem przecięć, przekłuć, porażenia prądem, oparzeń i obrażeń oczu. Kiedy pracujemy takimi narzędziami, upewnijmy się, że są oczyszczone i sprawne. Przed rozpoczęciem pracy sprawdźmy, czy izolacja nie jest uszkodzona. Jeśli potrzebna jest wymiana ostrza, wiertła czy innych akcesoriów, a także nasmarowanie lub zmiana ustawień urządzenia, w trakcie czynności powinno być ono wyłączone z sieci elektrycznej. Przedłużacze powinny być zabezpieczone i ułożone w taki sposób, by nie stwarzać ryzyka potknięcia.

Podczas prac przy układaniu asfaltowej drogi, członek zespołu sprawdzał stan techniczny układarki do asfaltu. Stał przy zbiorniku na materiał, kiedy ciężarówka z dostawą podjechała do niego od tyłu. Jej kierowca nie widział swojego kolegi i wysypał zawartość ciężarówki do układarki, przygniatając mężczyznę i zabijając go na miejscu.

 

Pamiętajmy, że proces układania asfaltowej nawierzchni to złożona i dokładnie zaplanowana procedura. Wszelkie odstępstwa od planu mogą skończyć się tragicznie - szczególnie kiedy mamy do czynienia z materiałem w temperaturze bliskiej 300 stopni!

 

Podczas pracy pamiętajmy, by zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa.

 

Zawsze trzymajmy się ustalonego planu i upewniajmy się, że w strefie zagrożenia nie znajdują się niepowołane osoby. Sygnalizujmy zamiar poruszania się - zarówno w maszynie, jak pieszo. Kiedy ładujemy materiał, upewnijmy się jeszcze raz, że można to zrobić bezpiecznie. Ciężarówki dostawcze powinny mieć zapewnione czyste pole manewru - nie tylko wolne od osób, ale również przeszkód, takich jak linie energetyczne czy wiadukty.

 

Pamiętajmy o istotnej roli obserwatora, który może sprawnie zakomunikować operatorom i kierowcom, że droga jest wolna i można przystępować do pracy. Sprawny system komunikacji jest tu bardzo istotny.

 

Jeśli pracujemy pieszo, pamiętajmy by zwracać uwagę na otoczenie i nie stawać na drodze cofających maszyn. Ochronna odzież jest bardzo istotna.

Podczas transportowania łyżki żwiru w dół wzniesienia, niewielka ładowarka kołowa straciła równowagę i przechyliła się naprzód. Operator, by uniknąć wypadnięcia z kabiny, wysunął nogę. Silnik ładowarki zgasł, a kończyna mężczyzny została uwięziona pomiędzy nadwoziem a ramieniem ładowarki.

Operatorowi udało się ponownie uruchomić ładowarkę i uwolnić się z potrzasku. Do szpitala przetransportował go śmigłowiec. Na miejscu stwierdzono złożone złamanie kości powyżej kostki. Podczas późniejszego dochodzenia w sprawie wypadku operator przyznał, że łyżka mogła być lekko przeciążona.

 

Bardzo istotnym elementem pracy jest planowanie. Skąd będzie pobierany materiał i dokąd go transportujemy? Jaką drogą? Czy podczas przejazdów trzeba uważać na jakieś przeszkody?

 

Jeśli w drodze do celu natrafiamy na pochyłości lub niestabilny grunt, należy dostosować prędkość. Bezpieczeństwo w maszynie to całkowita kontrola w każdym momencie pracy. Transportując materiały ładowarką, pamiętajmy by zawsze ustawiać ciężar załadowanej łyżki tak, by maszyna nie miała możliwości się przewrócić. Pamiętajmy też, że środek ciężkości ładowarki zmienia się kiedy unosimy i opuszczamy ramię. Nie należy wykonywać gwałtownych manewrów z podniesioną łyżką!

 

Szczególną uwagę powinno się zachować również podczas zmiany osprzętu roboczego. Każde narzędzie może mieć inną masę i środek ciężkości, więc charakterystyka operowania ładowarką również się zmieni. Zawsze trzeba dokładnie zapoznać się z instrukcją producenta, nim przystąpimy do pracy nowym narzędziem.

Każdego dnia ma miejsce kilka wypadków na skutek źle przymocowanego narzędzia roboczego, a niektóre z nich niosą za sobą poważne konsekwencje. Podczas, gdy pracownicy placów budowy doskonale znają zasady dotyczące bezpiecznej odległości od maszyny, nikt nie spodziewa się, że łyżka koparki nagle się odczepi.

 

 

Zgodnie z analizą przeprowadzoną w 2012 roku przez markę Steelwrist, wypadki związane z szybkozłączami zdarzają się głównie z dwóch powodów. Pierwszym jest sytuacja, w której operator zaczepi przedni wał narzędzia, ale nie trafi w tylny wał lub zwyczajnie zapomni sprawdzić, czy urządzenie trafiło tam, gdzie miało. To dzieje się zwykle wtedy, gdy uwaga osoby za sterami zostanie rozproszona.

 

 

Druga sytuacja zdarza się, kiedy operator nie chce zaczepiać narzędzia, a jedynie je przesunąć, więc zahacza jedynie przedni wał. Przenoszona w taki sposób łyżka może bardzo łatwo spaść i spowodować poważny wypadek.

 

 

Jak temu zaradzić? Steelwrist ma proste rozwiązanie: opatentowany system blokady przedniego sworznia FPL, czyli Front Pin Lock.

 

FPL

Po raz pierwszy system ten zaprezentowano w 2012 roku, a marka Steelwrist mogła zapewnić bezpieczeństwo użytkownikom swoich rotatorów i szybkozłączy. Od tego momentu, zarówno głowice uchylno-obrotowe jak i szybkozłącza posiadają ten system w standardzie. Warto podkreślić, że działanie mechanizmu nie wymaga dodatkowego zasilania elektrycznego, co skutkuje krótszym czasem montażu i redukcją kosztów. W związku z tym nie ma możliwości niepowodzenia pracy urządzenia poprzez np. zerwanie czy uszkodzenie kabla.

 

W 2017 roku firma poszerzyła swoje portfolio o w pełni hydrauliczne szybkozłącza SQ, które zyskują coraz większe grono zadowolonych klientów z branży wyburzeniowej, kanalizacyjnej i wszędzie tam, gdzie konieczna jest częsta zmiana narzędzi roboczych. Steelwrist kładzie duży nacisk na jakość i bezpieczeństwo swoich produktów. Ostatecznie wprowadzono system FPL drugiej generacji, który jest udoskonalony.

 

 

Na znaczne zwiększenie bezpieczeństwa wpływają dwie istotne innowacje, zastosowane w Front Pin Lock. Po pierwsze, przedni wał jest zamykany od razu, kiedy rozpoczyna się proces przyłączania narzędzia roboczego. Następnie, kiedy narzędzie jest w pełni zamocowane w szybkozłączu, operator widzi zieloną kontrolkę. W przypadku gdy złącze jest otwarte, wskaźnik jest czerwony – dokładnie wiadomo, kiedy można pracować, a kiedy jest to niebezpieczne! Działanie Front Pin Lock w porównaniu do standardowego szybkozłącza przedstawia poniższy filmik:

 

 

 

 

Oczywiście, takie rozwiązania nie gwarantują stuprocentowego bezpieczeństwa – w końcu ostateczna decyzja o pracy maszyny należy zawsze do operatora. Najważniejsze jest to, że eliminujemy ryzyko wypadku, jeśli operator przypadkowo nieprawidłowo przymocuje narzędzie robocze, nie zdając sobie z tego sprawy. Zamiast standardowego, czerwonego znacznika lub jego braku mamy znacznie bardziej wyrazisty, zielono – czerwony znacznik bezpieczeństwa. To prosta zasada działania jak w przypadku sygnalizacji świetlnej w ruchu drogowym.

 

Firma wyburzeniowa zajmowała się stopniową rozbiórką dwupiętrowego budynku. Znaczna część pracy była już wykonana, kiedy podłoga drugiego piętra niespodziewanie zawaliła się, zasypując trzech pracowników. Ratownicy musieli zabezpieczyć budynek przed kolejnymi niespodziewanymi zawaleniami, zanim udało się im dotrzeć do poszkodowanych.

 

W wyniku wypadku jeden z pracowników zginął, a dwóch zostało rannych. Dochodzenie wykazało, że powodem zawalenia było przecięcie elementu nośnego. Ponadto, jak się później okazało, pracownicy byli wcześniej upominani w związku z naruszeniami zasad bezpieczeństwa.

 

Wyburzenia to bardzo nieprzewidywalna branża, a warunki pracy zmieniają się z każdym nowym zadaniem. Nawet, jeśli miejsce wyburzenia zostało dokładnie sprawdzone, a prace zaplanowane - trzeba koniecznie zachować szczególną ostrożność! Pracownicy powinni poznać zasady bezpieczeństwa i technikę pracy firmy, a także uważnie przestudiować dokumentację dla każdego wyburzanego budynku.

 

Oto najważniejsze punkty, które trzeba zrealizować przed przystąpieniem do pracy:

 

1. Przed rozpoczęciem pracy budynek zostanie poddany szczegółowym oględzinom przez specjalistów, którzy określą potencjalne zagrożenia podczas rozbiórki. Koniecznie zapoznaj się z wynikami ich pracy!

2. Pracuj od góry. W opisywanym wypadku pracownik przeciął element podtrzymujący podłogę nad jego głową. Prace rozbiórkowe powinny postępować od góry budynku w dół. Przed rozpoczęciem rozbiórki kolejnego piętra, należy dokończyć powyższe.

3. Zgłaszaj nieprzewidziane sytuacje. Wyburzenia to - ponownie - nieprzewidywalna praca, każdy może natrafić na coś, czego nie przewidziano w planie prac. Zgłaszaj takie rzeczy przełożonemu. Stawką brawury lub przesadnej rutyny jest ludzkie życie.

 

Firma Protekt specjalizuje się w rozwiązaniach gwarantujących bezpieczeństwo pracowników na rozmaitych stanowiskach. Nie ma tu miejsca na kompromisy, kiedy trzeba zrobić coś bez ryzyka, a jednocześnie sprawnie i wygodnie – Protekt staje na wysokości zadania.

 

 

RJ500 MG 0496 Edit

Skoro mowa o wysokości: system RJ500 jest przeznaczony do prowadzenia prac nad ziemią – na przykład przy obsłudze cystern, na bocznicach kolejowych czy w stacjach naprawczych. Główną zaletą rozwiązania oferowanego przez Protekt jest brak konieczności stałego mocowania do gruntu: obciążenia z betonowych odważników skutecznie zabezpieczają konstrukcję przez przewróceniem.

 

RJ500 składa się z modułów, które można w dowolny sposób łączyć, dostosowując do potrzeb konkretnego zadania. Mamy tu regulowane ramy z szyną, obciążniki oraz zestaw elementów mocujących pracowników: urządzenia samohamowne, zatrzaśniki, szelki bezpieczeństwa.

 

Komplet odważników betonowych, które stabilizują konstrukcję, waży 4100 kilogramów, podczas gdy sama konstrukcja pojedynczego, standardowego modułu to 1420 kilogramów. Długość szyny to 6 metrów, na których może bezpiecznie pracować do 3 pracowników. Szyna znajduje się na wysokości 6,88 metra. Wszystko wykonano ze stali galwanizowanej.

 

To oraz szeroka gama innych rozwiązań gwarantujących bezpieczeństwo znajduje się w ofercie fimy Protekt. Poza systemami asekuracji pracy na wysokości klienci mogą liczyć na środki ochrony indwidualnej, rusztowania, a nawet płoty i namioty.

 

RJ500 MG 0561

 

Praca na placu budowy może być bardzo obciążająca dla organizmu. Podnoszenie ciężkich przedmiotów, niewygodne pozycje, długie godziny wysiłku - to wszystko nie pozostaje bez wpływu na zdrowie pracownika. Dlatego firma Hilti North America wraz z Ottobock SE & Co. KGaA zaprojektowały prototyp egzoszkieletu, który wspomaga ludzką pracę.

 

Zgodnie z raportem RoboticsTomorrow.com, około 44 miliony pracowników w samej Unii Europejskiej cierpi na choroby stawów i mięśni wywołane warunkami pracy. Szczególnie narażeni są pracownicy sektorów budowlanego i przemysłowego, ze względu na fizyczne obciążenie w wykonywanych zadaniach.

 

"Opracowujemy przemysłowe egzoszkielety w ofercie Paexo od 2012 roku, by wspomóc tworzenie zdrowszego środowiska pracy" - mówił Dr. Sönke Rössing, szef Ottobock Industrials - "EXO-01 to pasywny model egzoszkieletu, który nie wymaga dodatkowych źródeł zasilania. Ciężar ramion jest przenoszony na biodra przez podpory przedramion przy użyciu technologii mechanicznego poruszania przewodami. Niezależne badania Ottobock pokazały, że w ten sposób można zredukować szczytowe obciążenie mięśni i odciążyć ramiona aż o 47%".

 

Hilti testuje egzoszkielety w rzeczywistych warunkach pracy i planuje wprowadzenie ich na rynek jeszcze w tym roku. EXO-01 to pierwszy z wielu modeli, które firma planuje opracować i udostępnić firmom, by wspomóc zwiększanie bezpieczeństwa i ochronę zdrowia ludzi wykonujących fizyczną pracę.

Nadszedł czas największych upałów. Palące słońce może być niebezpieczne w każdej sytuacji, ale pracownicy terenowi są szczególnie narażeni. Dlaczego, i jak uchronić się przed przykrymi skutkami przegrzania?

 

woa

 

 

Podczas pracy w wysokich temperaturach tracimy, wraz z potem, istotne dla funkcjonowania organizmu elektrolity. Głównie sód i chlor, a także magnez, wapń i potas. By nie dopuścić do odwodnienia, powinno się spożywać dużo wody (mówi się nawet o czterech litrach na dobę). Jest też bardzo istotne, by ta woda zawierała wspomniane wcześniej mikroelementy.

 

Świadomość własnych słabości może być równie istotna. Jeśli na przykład cierpimy na nadciśnienie, pita podczas upału woda powinna mieć niską zawartość sodu. Jeśli z kolei chorujemy na kamicę nerkową, unikajmy wody bogatej w wapń.

 

Podczas upału powinno się, w miarę możliwości unikać picia kawy. W miarę możliwości - bo jak wiadomo, bez niej trudno dobrze rozpocząć dzień. Dobrze jednak ograniczyć liczbę filiżanek wypijanych dziennie. To samo dotyczy mocnej herbaty (teina ma podobne działanie do kofeiny), a także napojów energetycznych i coli. Wszystkie te napoje wypłukują z organizmu cenne elektrolity, o których była mowa wcześniej.

 

Nie trzeba chyba wspominać, że spożywanie alkoholu jest niewskazane - podczas upałów jego spożywanie może spowodować niebezpieczne wahania ciśnienia (pomijając fakt, że picie w pracy samo w sobie jest poważnym błędem).

 

woda

 

 

Co w takim razie pić? Najlepsza w upalne dni jest woda. Można również zaopatrzyć się w mieszanki bogate w elektrolity, które mieszamy z wodą, uzyskując doskonały suplement na lato. A po skończonym dniu pracy - najlepiej odpocząć w chłodnym i zacienionym miejscu.

 

Pamiętajmy, że pracodawca ma obowiązek zapewnić swoim pracownikom dostęp do napojów, kiedy temperatura powietrza przekracza 25 stopni Celsjusza (28 stopni wewnątrz pomieszczeń). Pić trzeba często, wlewanie w siebie dużych objętości płynów naraz mija się z celem - najlepiej wyrobić sobie nawyk popijania wody po parę łyków.

 

 

Nie zapominajmy również o zdrowym rozsądku. Jeśli praca odbywa się na otwartej przestrzeni, zadbajmy o możliwość schronienia się przed słońcem. Stosujmy filtry UV w kremach, a na głowie - zawsze nośmy czapkę!

 

Ciężarówka przygotowana do załadunku urobku wjechała na plac budowy, a dwóch pracowników podeszło do jej tylnego zderzaka. Jednocześnie, nieświadomy obecności nowego pojazdu w okolicy, operator ładowarki kołowej wycofał swój pojazd. Jeden z pracowników został przygnieciony do tylnego zderzaka ciężarówki. Zginął w wyniku licznych obrażeń wewnętrznych.

 

Dochodzenie w tej sprawie wykazało, że operator ładowarki nie był świadomy pojawienia się ciężarówki na placu budowy. Jednocześnie, prace były prowadzone przez niewielką firmę, nie posiadającą kompletnego programu gwarantującego pracownikom bezpieczeństwa.

 

Jak twierdzą specjaliści, największym błędem popełnionym przez właściciela firmy i pracowników było traktowanie zasad bezpieczeństwa na równi ze zdrowym rozsądkiem. Oczywiście, używanie głowy na budowie to podstawa, ale to nie zawsze wystarcza. Warto poinformować wszystkich pracowników o ogólnych działaniach i możliwych zagrożeniach. Nie wszystko da się przewidzieć, oczy i uszy w warunkach budowlanych mogą zawieść - i wtedy taka wiedza może okazać się kluczowa.

 

Jeśli jesteś właścicielem firmy i szykujesz się do nowego projektu:

 

-Dokładnie obejrzyj plac budowy i odnotuj wszystkie potencjalne zagrożenia

 

-Poproś brygadzistę/majstra/kierownika by zastanowił się nad możliwymi niebezpiecznymi miejscami, ograniczeniami i zagrożeniami specyficznymi dla danego miejsca

 

-Zapoznaj cały zespół z uzyskanymi informacjami lub zleć zapoznanie zespołu brygadziście/majstrowi/kierownikowi

 

Jeśli na placu budowy porusza się wiele pojazdów, to w oczywisty sposób zwiększa się ryzyko kolizji - zarówno z innymi pojazdami, jak osobami pieszymi. Warto przemyśleć sposób na utrzymanie ruchu kołowego i pieszego w porządku, tak, by ograniczyć niebezpieczne sytuacje.

 

-Wyznacz trasę dla maszyn i ciężarówek, a także najlepsze ścieżki piesze

 

-Jeśli jesteś operatorem, poinformuj osobę w okolicy o zamiarze wycofania maszyny - niech sprawdzi, czy ktoś nie znajduje się na drodze

 

-Jeśli jesteś pieszo, zwracaj uwagę na okoliczne maszyny i postaraj się zaalarmować operatorów o swojej obecności

 

-Absolutnie nie zapominaj o odblaskowej kamizelce i kasku!

 

 

Trzech pracowników kopiących rów przy rurze wodociągowej starało się odsłonić miejsce awarii. Jeden z nich, przy pomocy szpadla pogłębił ścianę wykopu, jednocześnie niszcząc podparcie fragmentu znajdującej się powyżej drogi. Niespodziewanie, ściana wraz z fragmentami asfaltu zawaliły się, przygniatając go i zabijając na miejscu.

 

Jak stwierdzili fachowcy, podczas prac naruszono zasady bezpieczeństwa, ponieważ brzegi wykopu nie zostały odpowiednio zabezpieczone. Zgodnie z przepisami BHP, wszystkie głębokie wykopy powinny być zabezpieczone zgodnie z przewidywaniami projektu robót ziemnych. Jego autor powinien wziąć pod uwagę nie tylko samą głębokość wykopu, ale również rodzaj gruntu, jego nawodnienie oraz obciążenie w pasie równym głębokości kopania.

 

Jednocześnie, zgodnie ze statystykami wypadków na placach budowy, zdecydowanej większości podobnych sytuacji można łatwo uniknąć. Prostymi sposobami na zabezpieczenie wykopu są nie tylko szalunki rozmaitych rodzajów, ale również skarpowanie czy podpieranie. Nie każdy nadaje się do każdego wykopu, a użytkownicy powinni być odpowiednio przeszkoleni.

 

W opisywanym powyżej wypadku istotnym czynnikiem była woda, która wyciekając spowodowała wstępne naruszenie ściany wykopu. Gdyby na placu budowy znajdowała się osoba przeszkolona w zakresie fizyki gleby i możliwych problemów wynikających z nawodnienia, być może mogłaby uprzedzić pracowników przed zagrożeniem. Warto zainwestować w szkolenie pracowników, by móc łatwo uniknąć podobnych sytuacji.

 

Pamiętajmy, by pilnować porządku na placu budowy na którym odbywają się wykopy. Oto parę istotnych zasad:

 

-pryzma wysypana zbyt blisko wykopu: obciążenie może spowodować zawalenie się ściany

 

-pęknięcia ściany wykopu: szczególnie istotne w glebach gliniastych lub warstwowych, wskazują możliwość zawalenia

 

-pęknięcia i szczeliny blisko dna wykopu: również wskazują na możliwość istnienia grząskiego gruntu pod spodem i bardzo niebezpiecznego osunięcia

 

-jeśli dojdzie do wypadku, niewyszkolone osoby usiłujące ratować uwięzonych kolegów mogą przyczynić się do spotęgowania szkód: trzeba natychmiast wezwać fachowych ratowników

 

Pamiętajmy, że metr sześcienny ziemii ornej waży około 1,5 tony, a metr sześcienny suchej gliny - około 1,8 tony. Spod takiej masy naprawdę trudno się wydostać - dbajmy o bezpieczeństwo w wykopach!

 

 

Jedna osoba zginęła, a trzy zostały ranne, kiedy koparko ładowarka ześlizgnęła się z przyczepy podczas transportu. Maszyna uderzyła w samochód osobowy i wraz z nim spadła do rowu.

 

Świadkowie wypadku opisywali, jak kierowca holujący koparko ładowarkę traci kontrolę nad pojazdem. Chwilę później, mocowania maszyny puściły i doszło do tragedii. Później okazało się że kierowca był wcześniej notowany za przekroczenie prędkości i niewłaściwe transportowanie sprzętu budowlanego.

 

Jak mówią fachowcy, większość wypadków związanych z holowaniem maszyn na przyczepach jest spowodowana ludzkimi błędami. Prawidłowe transportowanie ciężkiego sprzętu wymaga wiedzy, doświadczenia i cierpliwości. Przed załadowaniem jakiegokolwiek urządzenia na przyczepę trzeba koniecznie zapoznać się z jej maksymalną ładownością, a także umiejscowieniem mocowań, oraz specyfikacją transportowanej maszyny.

 

Bardzo istotną kwestią jest umiejscowienie ładunku na przyczepie. Jeśli będzie zbytnio wysunięty naprzód, przednie koła pojazdu holującego będą uniesione i to przełoży się na gorszą sterowność. W drugą stronę - z ładunkiem za daleko z tyłu - możemy pogorszyć możliwości hamowania i kontrolę trakcji.

 

Bez trudu można znaleźć ładowność przyczepy, opisaną na tabliczce informacyjnej. Przekroczenie tej wartości wpływa nie tylko na przyspieszenie, skręcanie i hamowanie, ale może też spowodować uszkodzenie opon oraz przedwczesne uszkodzenie osi lub łożysk. Koniecznie trzeba również potwierdzić dopuszczalną masę przyczepy dla pojazdu, którym chcemy ją ciągnąć.

 

Około połowy tragicznych wypadków przy transporcie maszyn zdarza się podczas wjeżdżania na przyczepę i zjeżdżania z niej. Tylko odpowiednio wyszkolony operator powinien móc to robić. Jeśli to możliwe, najlepiej wjechać na przyczepę tyłem, by móc zjechać z niej przodem. Jeśli operator jest sam, powinien kierować się brzegiem przyczepy jako punktem odniesienia.

 

 

Pamiętajmy też, by używać tylko odpowiednio wytrzymałych pasów i łańcuchów. Przed wyruszeniem w drogę warto jeszcze raz obejść maszynę i sprawdzić, czy nie pozostawiliśmy żadnych nieumocowanych obiektów. Na drodze zamienią się w potencjalne zagrożenie. Rozsądny kierowca będzie regularnie się zatrzymywał, by sprawdzić wszystkie mocowania.

 

 

Operator koparko ładowarki wyskoczył z kabiny, by pomóc koledze przenieść materiały. Wtedy uprząż do pracy na wysokości, którą miał na sobie, zaczepiła o jeden z joysticków. Łyżka ładowarkowa opadła, przygniatając przechodzącego pracownika do ściany budynku. Poszkodowany zmarł wskutek licznych obrażeń.

 

Dochodzenie w sprawie wypadku wykazało, że operator miał na sobie uprząż, ponieważ polityka bezpieczeństwa firmy tego wymagała. Opuścił pojazd w sposób niebezpieczny. Podczas spotkania dotyczącego planowanych robót nie poruszono tematów związanych z pełnym zakresem prac i bezpieczeństwem z nimi związanym.

 

Paradoksalnie, w tym wypadku użycie środków bezpieczeństwa (uprzęży) okazało się bardziej niebezpieczne niż całkowity ich brak. Pracodawcy powinni nie tylko zapewnić te środki, ale również poinstruować pracowników w zakresie ich użycia.

 

Jeśli jesteś pracownikiem na placu budowy, upewnij się, że ilość odstających, luźnych elementów odzieży jest ograniczona. Każdy taki element to potencjalne zagrożenie. Jeśli masz na sobie uprząż, upewnij się że jest odpowiednio zaciśnięta i że żadne paski nie wiszą luźno.

 

Pamiętaj o podstawach. Gdyby operator maszyny opuścił kabinę stosując zasadę trzypunktowego oparcia, miałby okazję odczepić pasek uprzęży z manetki. Co więcej, kiedy wychodzimy z maszyny, powinniśmy ją zawsze wyłączać.

 

Kto pyta, nie błądzi. Jeśli na spotkaniu przed rozpoczęciem robót okaże się, że nie dowiedziałeś się wszystkiego co będzie ci potrzebne, poproś o te informacje. Pracownik dobrze poinformowany to pracownik bezpieczny.

Zgodnie z raportem Państwowej Inspekcji Pracy, w 2018 roku na placach budowy zginęło 48 osób. Łączna liczba wypadków wyniosła tego roku 5247, z czego 84 sklasyfikowano jako ciężkie.

 

 

Każdego roku po inspekcjach PIP publikowane są Sprawozdania wraz z wnioskami. Najświeższe dane, zebrane na podstawie 4779 kontroli w 4094 podmiotach (łącznie około 45 tysięcy osób) mówią jasno: nieprawidłowości są u nas rzeczą powszechną.

 

 

Naruszenia zasad bezpieczeństwa stwierdzono w 93% firm. Najwięcej przypadków PIP odnotowała przy pracach prowadzonych na wysokości (62%), drugie w kolejności były strefy i miejsca niebezpieczne (49%), a zaraz potem prace z użyciem rusztowań (47%). Duży odsetek nieprawidłowości stwierdzono też w instrukcjach bezpiecznego wykonania robót (22%) oraz przy pracach ziemnych i w wykopach (21%).

 

 

Skąd tak niepokojące wyniki kontroli? Specjaliści twierdzą, że wynika to z nacisków na wykonanie pracy jak najszybciej, tolerowania niebezpiecznych metod pracy i zaniedbań w zakresie wyposażenia pracowników. Mówiąc prościej: gdzie się człowiek spieszy, tam łatwo o wypadek.

 

 

Na temat szczegółów Sprawozdania PIP przeczytacie w pierwszym numere Robocze News, który jest dostępny bezpłatnie - sprawdźcie na stronie www.roboczenews.pl!

Termin "social distancing" odnoszący się do bezpiecznej odległości od innych osób w czasie zagrożenia epidemiologicznego stał się w ostatnich miesiącach powszechnie znany. Konieczność stosowania się do zasad określających tę odległość sprawiła, że naukowcy zaczęli rozwijać technologie mające nam w tym pomóc. Jak? I jak to się ma do sektora budowlanego?

 

Zacznijmy od tego, że place budowy nie spełniają (przynajmniej pozornie) kryteriów miejsca o wysokim zagrożeniu zakażeniem. Najczęściej mamy przecież do czynienia z niewielką liczbą osób rozsypanych na sporym obszarze. Jednakże, podczas całego dnia roboczego można wyróżnić "wąskie gardła", w których dochodzi do bliskich spotkań, a co za tym idzie - do zwiększonego ryzyka przekazania zarazków.

 

Podstawowym środkiem zaradczym jest wprowadzenie dodatkowych obostrzeń: ograniczenie maksymalnej liczby osób w szatni czy na spotkaniu, pomiędzy cyklami dezynfekcji. To jednak może nie wystarczyć, i tu właśnie wkracza nowoczesna technologia.

 

social distancing

Pierwszym z urządzeń pomagających zachować bezpieczną odległość jest 'SafeSpace' opracowane przez DKN Capital i LociLabs. Urządzenie jest w gruncie rzeczy bardzo proste: mamy do czynienia z zegarkiem lub niewielkim pudełkiem przypinanym do pasa. Działanie polega na emitowaniu wibracji i drgań, kiedy inne urządzenie znajdzie się w zasięgu sześciu stóp (odpowiednik dwóch metrów).

 

Pojedynczy czujnik może pracować do 12 godzin na jednym ładowaniu. SafeSpace ma nie tylko doraźnie ograniczać możliwość kontaktu między pracownikami, ale również promować dobre nawyki w pracy.

 

Jedną z pierwszych firm, które wdrożyły taką technologię, jest Amey z Wielkiej Brytanii. Pracownicy z sektorów budowy kolei i dróg oraz utylizacji odpadów noszą czujniki. Jak mówi dyrektor generalny Amey, James Haluch, "Wierzę, że wraz z istniejącymi już sposobami, powinniśmy rozwijać nowe technologie takie jak SafeSpace, by zapewnić zdrowie i bezpieczeństwo naszych pracowników".

 

Podobne urządzenie, wykorzystujące technologię IOT (Internet of Things, czyli internet rzeczy), nie tylko alarmuje o przekroczeniu bezpiecznej odległości, ale może też tworzyć mapy miejsc pracy. SmartVid.io to niewielkich rozmiarów czujnik montowany na kasku budowlanym, przekazujący informacje o lokalizacji pracowników do systemu, który następnie może wygenerować "zdjęcie" miejsca pracy z zaznaczonymi punktami zwiększonego ryzyka - na przykład tam, gdzie wielu pracowników znajduje się często w ciągu dnia, lub gdzie dochodzi do dużej liczby kontaktów.

 

A Wy, jak radzicie sobie z zaleceniami dotyczącymi ochrony przed zagrożeniem epidemią? Czy na placu budowy wdrożono dodatkowe środki bezpieczeństwa?

 

Dwuosobowy zespół z koparko ładowarką pracował przy kopaniu przyłącza gazowego, kopiąc rów wzdłuż ściany domu. W pewnym momencie operator opuścił kabinę maszyny by pomóc koledze. Kiedy do niej wrócił, przypadkowo oparł się o manetkę kontrolującą ruch ramienia i przygniótł współpracownika do ściany, zabijając go na miejscu.

 

Winę za ten tragiczny wypadek ponoszą obaj mężczyźni. Operator powinien opuścić ramię do bezpiecznej pozycji i wyłączyć maszynę przed jej opuszczeniem. Tymczasem, drugi pracownik powinien mieć świadomość strefy niebezpiecznej ramienia maszyny i pozostać poza nią.

 

Specjaliści radzą, by wychodząc lub wchodząc do maszyny zachować szczególną ostrożność. Pamiętajmy o trzech punktach oparcia. Nie wskakujemy do kabiny "na szybko", ale uważnie i tak, by przypadkiem nie poruszyć kontrolerów. Pomijając fakt, że maszyna powinna zostać wyłączona i ustawiona w bezpiecznej pozycji, przed rozpoczęciem pracy należy zawsze sprawdzić, czy w zasięgu "rażenia" ramienia nie znajdują się ludzie.

Operator pracujący przy zasypywaniu rury odpływowej w rowie biegnącym wzdłuż muru zaparkował koparko ładowarkę i wysiadł by zebrać materiał łopatą. W uniesionej łyżce maszyny pozostał gruz i kamienie.

Mężczyzna pochylił się między maszyną a murem. W tym momencie koparko ładowarka stoczyła się i przycisnęła go do ściany.

Inny pracownik budowy zauważył to i wycofał maszynę, a następnie wezwał karetkę. Niestety, przygnieciony mężczyzna zmarł w szpitalu wskutek odniesionych obrażeń wewnętrznych.

Późniejsze oględziny maszyny wykazały, że była w pełni sprawna: hamulec działał, a ofiara wypadku pozostawiła ją na biegu. Dochodzenie w sprawie przyczyn wypadku wykazało ponadto, że operator nie posiadał odpowiedniego przeszkolenia w zakresie zatrzymywania maszyny - instrukcja użytkowania wyraźnie mówiła, że hamulec postojowy nie utrzyma pojazdu w miejscu jeśli zostanie pozostawiony na wzniesieniu.

By uniknąć tego rodzaju wypadków, należy zapoznać się z wszelkimi procedurami dotyczącymi bezpieczeństwa przy zatrzymywaniu i opuszczaniu maszyny. Warto spróbować znaleźć równe miejsce, kiedy zostawiamy koparko ładowarkę. Jednakże, jeśli nie da się znaleźć odpowiedniego miejsca, należy zastosować odpowiednie kroki:

-zawsze opuszczać łyżkę: w razie, gdyby maszyna zaczęła się staczać, łyżka może ją zahamować

-wyłączać maszynę: ustawić wszystkie kontrolery w pozycji neutralnej, wyłączyć silnik i zabrać kluczyki

-zablokować i/lub zaklinować koła: nawet z opuszczoną łyżką i zaciągniętym hamulcem postojowym, maszyna może się poruszyć - klinowanie kół służy jako dodatkowe zabezpieczenie przed stoczeniem

Zawód ogólnie nazywany "budowlańcem" jest narażony na szkodliwe działanie wysokiego poziomu ciśnienia akustycznego, czyli hałas. Podczas, gdy nad pracownikami placów budowy znajdziemy niewiele zawodów o większym zagrożeniu ze strony fal dźwiękowych (jest to na przykład pracownik płyty lotniska), to ryzyko uszkodzenia słuchu jest mniejsze nawet u barmanów pracujących w głośnych klubach.

Poza oczywistym efektem, jaki może mieć zbyt długa ekspozycja na hałas, czyli utratą słuchu, lekarze zwracają uwagę na szereg innych chorób. Okazuje się bowiem, że osoby pracujące w hałasie mają większe ryzyko zawału serca i nadciśnienia tętniczego. Statystyki mówią też, że u ludzi wystawionych na długotrwałe działanie dźwięku o zbyt dużym ciśnieniu częściej rozwija się cukrzyca. Nie da się ukryć, że w pracy na budowie trudno uniknąć hałasu. Co gorsza, czasem nawet nie wiemy, że zagrożenie występuje, bo hałas może być "cichy": mowa o ultra- i infradźwiękach, które podobnie jak te z zakresu słyszalnego dla człowieka mogą powodować szereg problemów zdrowotnych.

Rozwiązaniem problemu w teorii jest dbanie o środki ochrony słuchu oraz zwracanie uwagi pracodawcy w razie przekroczenia przyjętych norm. Korzystanie z nowoczesnych, dźwiękoszczelnych kabin maszyn czy specjalnych izolacji urządzeń to również dobry pomysł. To jednak jedynie czubek góry lodowej, jaką jest problematyka hałasu w miejscu pracy - więcej na ten temat przeczytacie w pierwszym numerze Robocze NEWS. A Wy, jakich środków ochrony słuchu używacie? Jakie są najskuteczniejsze i najwygodniejsze w codziennym użytkowaniu?

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii wprowadziło z dniem 1 czerwca br. nowe rozporządzenie w sprawie sposobu i trybu sprawdzania kwalifikacji. Nowe przepisy rozporządzenia Ministra Przedsiębiorczości i Technologii z dnia 21 maja 2019 r. w sprawie sposobu i trybu sprawdzania kwalifikacji wymaganych przy obsłudze i konserwacji urządzeń technicznych oraz sposobu i trybu przedłużania okresu ważności zaświadczeń kwalifikacyjnych zastąpiły rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 18 lipca 2001 r. w sprawie trybu sprawdzania kwalifikacji wymaganych przy obsłudze i konserwacji urządzeń technicznych.

Tekst nowego rozporządzenia wraz z załącznikami znadjuje się TUTAJ.

 

(fot. górne ilustracyjne)

 

Strona 1 z 4

Najbliższe wydarzenie

  • eRobocze SHOW na Lotnisku Krzywa koło Legnicy   Najciekawsze wydarzenie w branży maszyn roboczych w Polsce w tym roku - pokazy i testy maszyn oraz zawody Polskiej Ligi Operatorów. Tu trzeba być!   Nie czekaj, zapisz się już teraz - to nic nie kosztuje!    Co? Gdzie? Kiedy?   eRobocze SHOW odbędzie się 3 października 2020 r.…
© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL