Pracownicy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów za zgodą sądu dokonali przeszukania siedzib firm Dino i Biedronka w związku z podejrzeniem nielegalnych praktyk w postaci zmowy na rynku pracy. Podejrzani są przedsiębiorcy, którzy mogli zawrzeć porozumienie o nie konkurowaniu o pracowników. Pracownicy UOKiK sprawdzają też, czy tego rodzaju działania nie były kierowane przez sieci handlowe Jeronimo Martins Polska i Dino Polska.

 

W jaki sposób tego rodzaju zmowy są szkodliwe dla rynku pracy? Mianowicie, firmy transportowe mogły nie zatrudniać u siebie kierowców pracujących u innych uczestników zmowy. Z kolei właściciele sklepów mogli narzucać stosowanie się przez przewoźników do ustalonych zasad. Mogłoby to polegać na tym, że przedsiębiorca, którego pracownik odszedł z pracy bez porozumienia z nim, "blokował" taką osobę. Wówczas kierowca miałby odciętą ścieżkę zatrudnienia u innego przewoźnika obsługującego dane centrum dystrybucyjne.

 

Tego rodzaju zmowy mogą prowadzić do obniżenia wynagrodzeń dla pracowników.

 

Jak informuje UOKiK, dochodzenie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom. Jeśli podejrzenia okażą się zasadne, prezes Urzędu rozpocznie postępowanie antyponopolowe i postawi zarzuty. Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara finansowa w wysokości do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Menedżerom odpowiedzialnym za zawarcie zmowy grozi z kolei kara pieniężna w wysokości do 2 mln złotych.

 

By zwiększyć świadomość przedsiębiorców i pracowników na temat nielegalnych praktyk, UOKiK wydał specjalny poradnik "Zmowy i nadużycia na rynku pracy". W prostej formie przekazuje on najważniejsze zasady wynikające z prawa konkurencji i pracowników.

 

W opracowaniu znajdziemy opisane historie osób znajdujących się w rozmaitych sytuacjach na rynku pracy. Na ich przykładach można lepiej uświadomić sobie w jaki sposób nielegalne praktyki na rynku pracy szkodzą wszystkim zaangażowanym stronom.

 

Źródło: UOKiK
Fot.: Marten Bjork

Dział: Wiadomości

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył łącznie 37 milionów złotych kar na przedsiębiorców niezgodnie z przepisami dzielących rynek i ustalających ceny. Za porozumienie odpowiadało siedem osób.

 

Dahua Technology Poland - wyłączny importer i dystrybutor hurtowy marki Dahua, producenta sprzętów do elektronicznego monitoringu - zawarł porozumienie ograniczające konkurencję ze swoimi dystrybutorami: Alpol, Alkam Security, Eltrox, Delta - Opti i Techglobal. UOKiK ukarał siedmiu menadżerów dopuszczających się łamania przepisów. 

 

-  Przedsiębiorcy ustalali ceny sprzedaży produktów oraz podzielili między sobą rynek poprzez przyporządkowanie klientów do określonych podmiotów. To oznaczało, że konsumenci, firmy czy instytucje zostały pozbawione możliwości zakupu sprzętu do elektronicznego monitoringu taniej niż po odgórnie ustalonych stawkach. Tracili również możliwość zakupu od przedsiębiorców, którzy mogli zaoferować lepszą ofertę – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

 

Dahua Technology Poland wysyłała cenniki z podanymi cenami minimalnymi i maksymalnymi rabatami dla klientów. Dystrybutorzy zwracali się do spółki z prośbami o interwencje, w sytuacjach, w których któryś z nich nie stosował się do podanych wartości. Co więcej, między dystrybutorami miał miejsce podział rynku. 

 

"W przypadku transakcji na dużą kwotę dotyczącą instalacji produktów, Dahua przyznawała pierwszemu dystrybutorowi, który zgłosił taką transakcję, wyższy rabat, a także tzw. ochronę projektową. Inny dystrybutor nie mógł wówczas zaoferować temu samemu klientowi, w zakresie tej samej transakcji, tożsamej oferty w konkurencyjnej cenie. Pracownicy Dahua podejmowali także działania mające na celu zniechęcanie dystrybutorów do konkurowania o ten sam projekt" - czytamy na stronie UOKiK.

 

Decyzją UOKiK ukarano spółki: 

  • Dahua Technology Poland - 22 191 472,31 zł
  • Alkam Security z Jabłonnej- 1 750 168,85 zł
  • „Alpol” z  Katowic - 1 880 340,62 zł
  • Eltrox z Częstochowy - 6 716 275,63 zł
  •  Delta - Opti Monika Matysiak z Poznania  - 2 746 100,63 zł
  •  TECHGLOBAL Marcin Gradzewicz (wspólnik spółki cywilnej) z Gdańska - 496 066,96 zł
  • TECHGLOBAL Michał Gałęzowski (wspólnik spółki cywilnej) z Gdańska - 496 066,97 zł

 

Oraz osoby fizyczne: 

  • Artur Prusinowski  - 245 000,00 zł
  • Andrzej Jarzyna  - 75 000 zł
  • Dariusz Kondraciuk - 100 000 zł
  • Piotr Bąchorek - 85 000 zł
  • Paweł Zemła - 42 500 zł
  • Zbigniew Dąbrowski - 148 750 zł
  • Mateusz Kurowski - 42 875 zł

 

Piszemy o tym, ponieważ do podobnych naruszeń dochodzi również na rynku maszyn. O jednej z podobnych sytuacji pisaliśmy już na erobocze.pl

 

Źródło: uokik.gov.pl

Fot.: Josh Appel

Dział: Wiadomości

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uzyskał informacje o możliwości sprzedaży maszyn z naruszeniem reguł konkurencji przez dystrybutorów ciągników rolniczych.

 

"Wszczęliśmy trzy postępowania wyjaśniające i uzyskaliśmy zgodę sądu na przeszukania w siedzibach 10 producentów oraz dealerów maszyn rolniczych. Zebraliśmy obszerny materiał dowodowy, który obecnie analizujemy. Niedopuszczalne jest zarówno naruszenie konkurencji, jak i działanie na szkodę polskich rolników. Biorąc pod uwagę liczbę podmiotów, które mogły dokonać naruszeń oraz popularność sprzedawanych marek, może okazać się, że w ostatnich latach rolnicy byli pokrzywdzeni przy zakupie bardzo wielu maszyn rolniczych" – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

 

Obecnie trwają trzy odrębne postępowania wyjaśniające: pierwsze dotyczy marki Claas, drugie - New Holland Agriculture, Case IH, Steyr Traktoren oraz trzecie - Massey Fergusson, Fendt i Valtra. Urzędnicy podejrzewają, że nieuczciwe działanie mogło polegać na podziale rynku - jednej z najbardziej szkodliwych praktyk, w której przedsiębiorcy nie konkurują ze sobą, a jedynie dzielą się obszarami rynku, a następnie, na przykład, sprzedają maszyny tylko rolnikom z danego terenu. Klienci z innych obszarów są wówczas odsyłani do wybranego dealera, który - jako jedyny dostępny sprzedający - może zawyżać oferty.

 

Jeśli przypuszczenia UOKiK potwierdzą się, to będzie oznaczało, że klienci zostali pozbawieni możliwości wyboru maszyn i zapłacili za nie więcej niż w warunkach uczciwej konkurencji.

 

Prezes Urzędu może - jeśli dochodzenie potwierdzi przypuszczenia - wprowadzić postępowanie antymonopolowe i dopiero wtedy postawić zarzuty konkretnym podmiotom. Kara za udział w porozumieniu ograniczającym to nawet 10% obrotu przedsiębiorcy. Menadżerowie odpowiedzialni za zawarcie zmowy grozi grzywna do 2 milionów złotych.

 

Problem nieuczciwej konkurencji w sektorze sprzedaży maszyn - zarówno rolniczych, jak wszystkich innych, w tym roboczych - dostrzegł Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych. W związku z tym zorganizowano szkolenie o nazwie „Prawo ochrony konkurencji a rynek maszyn roboczych”, poprowadzne przez mecenasa Łukasz Bąka z warszawskiej kancelarii Jaskot, Bąk–Adwokaci, pełnomocnika w sprawach cywilnych i gospodarczych, doradzającego w bieżącej działalności firm, obrońcę w procesach karnych. Na mocy porozumienia z ZPDMR świadczącego na preferencyjnych warunkach usługi prawne członkom Związku.

Dział: Wiadomości
© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL