Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych zaprasza na szkolenie: „Praktyczne aspekty prawa konkurencji dla dystrybutorów maszyn”!

 

Uczestnicy dowiedzą się jak dostosować system sprzedazy do wymogów prawa konkurencji oraz jak uniknąć kar nakładanych przez UOKiK. 

 

Szkolenie odbędzie się 16 października 2026 roku w godzinach 11:00 - 16:00 w hotelu MCC Mazurkas Conference Centre & Hotel**** przy ul. Poznańskiej 177, w Ożarowie Mazowieckim.

 

Szkolenie poprowadzi Alicja Sołtykowska - prawniczka specjalizująca się w prawie konkurencji i ochronie konsumentów, która doradza przedsiębiorcom w sprawach związanych m.in. z porozumieniami ograniczającymi konkurencję, nadużywaniem pozycji dominującej, modelami dystrybucji, relacjami z konkurentami oraz prawem konsumenckim.

 

Alicja Sołtykowska posiada doświadczenie w doradztwie w postępowaniach przed Prezesem UOKiK oraz Komisją Europejską, w szczególności w sprawach dotyczących podmiotów prowadzących działalność dystrybucyjną na rynku polskim. Przedmiot jej zainteresowań zawodowych i badań naukowych obejmuje również prawo konkurencji w sektorze farmaceutycznym oraz prawo własności intelektualnej. Jest absolwentką studiów LL.M. Competition, Innovation & Digital Markets na Tilburg University oraz studiów LL.B. International and European Law na University of Groningen w Niderlandach. Prowadzi również działalność naukową w obszarze unijnego prawa konkurencji i jest współautorką publikacji w Journal of European Competition Law & Practice.

 

W programie między innymi: 


• Co reguluje prawo konkurencji i dlaczego jest istotne dla producentów i sprzedawców maszyn roboczych.

• Porozumienia horyzontalne – kontakty między konkurentami, wymiana informacji i granice dozwolonej współpracy.

• Pozycja dominująca – kiedy przedsiębiorca może być uznany za dominującego i jakie dodatkowe obowiązki i ograniczenia mogą z tego wynikać.

• Porozumienia wertykalne – zasady współpracy producentów, importerów, dealerów i dystrybutorów.

• Modele dystrybucji i dozwolone ograniczenia – co można regulować w sieci dealerskiej, a gdzie powstaje ryzyko naruszenia prawa konkurencji.

• Kontakty z konkurentami w praktyce – jak prowadzić korespondencję, rozmowy, spotkania i kontakty w ramach organizacji branżowych.

• Najnowsza praktyka UOKiK – aktualne kierunki działania Urzędu i wnioski dla branży dystrybucyjnej.

• Case studies z codziennej działalności – jak reagować na typowe sytuacje związane z cenami, klientami, terytoriami, danymi sprzedażowymi i kontaktami z konkurentami.

 

Koszt udziału:

• przedstawiciele członków ZPDMR z opłaconą składką na 2026 r. – 490 zł/osoba

• pozostali – 590 zł/osoba (podaj dane kontaktowe i dane do faktury).

 

W cenie: udział w szkoleniu, materiały, całodzienny poczęstunek kawowy, lunch.

 

Wszystkie informacje o zapisach i wpłatach znajdziecie na stronie Związku.

Zgłoszenia do 12 października do godz. 12.00: tel. 663 333 877, rafal.jajor@zpdmr.pl

Liczba miejsc ograniczona, liczy się kolejność zgłoszeń, pierwszeństwo mają członkowie ZPDMR.

Sprawna i nowoczesna maszyna to dopiero początek – o bezpieczeństwie decydują również ludzie, ich zachowania, komunikacja i gotowość do zgłaszania problemów.

 

O kulturze bezpieczeństwa, roli operatora i odpowiedzialności kadry zarządzającej rozmawialiśmy na scenie eRobocze SHOW w Mielcu z Andrzejem Rozlachem, dyrektorem Oddziału UDT w Krakowie. Jak podkreślał nasz gość, bezpieczeństwo techniczne nie kończy się na sprawnym urządzeniu – równie ważne są postawy osób, które maszyny obsługują, oraz sposób, w jaki firma reaguje na zagrożenia.

 

Nie tylko maszyna

 

Urząd Dozoru Technicznego zajmuje się bezpieczeństwem technicznym urządzeń podlegających dozorowi. Ich stan techniczny i zgodność z wymaganiami są oczywiście podstawą bezpiecznej eksploatacji, jednak nawet najlepsze zabezpieczenia nie wyeliminują wszystkich zagrożeń.

 

Kluczowym elementem całego systemu pozostaje człowiek. Operator musi nie tylko prawidłowo obsługiwać maszynę, ale również stosować się do instrukcji, właściwie oceniać sytuację i reagować na pojawiające się zagrożenia.

 

– Bezpieczeństwo to ogólnie cały system eksploatacji urządzeń. Zaczyna się od stanu technicznego urządzenia, ale bardzo istotnym, o ile nie najważniejszym elementem całego systemu bezpieczeństwa jest personel obsługujący – mówił Andrzej Rozlach.

 

Jak pokazują doświadczenia UDT, współczesne maszyny stosunkowo rzadko są bezpośrednią przyczyną wypadków. Według statystyk przywoływanych przez Nadzór aż 96 proc. wypadków związanych z urządzeniami podlegającymi dozorowi technicznemu ma związek z czynnikiem ludzkim.

 

– Sprzęt w dzisiejszych czasach naprawdę bardzo rzadko zawodzi. Jeżeli jest użytkowany zgodnie z instrukcją, zgodnie z wytycznymi, parametrami, to praktycznie do tych wypadków nie dochodzi – podkreśla dyrektor krakowskiego oddziału UDT.

 

To właśnie w tym miejscu pojawia się pojęcie kultury bezpieczeństwa. Nie jest ona kolejnym zbiorem procedur, który można po prostu wdrożyć w firmie. To sposób myślenia i codziennego działania pracowników.

 

Filary bezpiecznej pracy

 

Kultura bezpieczeństwa opiera się przede wszystkim na przywództwie, dobrej komunikacji, budowaniu odpowiednich postaw oraz uczeniu się organizacji na własnych doświadczeniach i błędach.

 

Pierwszym elementem jest przywództwo. Jeżeli kierownictwo nie traktuje bezpieczeństwa jako rzeczywistego priorytetu, trudno oczekiwać, że pracownicy będą postępować inaczej. Sam komunikat szefa, że bezpieczeństwo jest ważne, jednak nie wystarczy.

 

Równie istotne jest stworzenie warunków, w których pracownik może bez obaw powiedzieć o problemie, błędzie czy zagrożeniu. Dzięki temu firma może reagować, zanim niewielki problem przerodzi się w poważne zdarzenie.

 

– Jeżeli nie ma woli od najwyższego kierownictwa wdrożenia tego typu rozwiązań, to oczywiście skończy się to fiaskiem. Przede wszystkim przywództwo, dobra komunikacja, budowanie postaw oraz uczenie się organizacji na własnych doświadczeniach – wylicza Andrzej Rozlach.

 

Mówić o problemach

 

Otwarta komunikacja jest szczególnie ważna w przypadku operatorów maszyn. To oni na co dzień korzystają ze sprzętu i mogą zauważyć problemy, których nie dostrzega kierownictwo.

 

Pracownik może np. zwrócić uwagę na rozwiązanie, które jest niewygodne, nieergonomiczne albo potencjalnie niebezpieczne. Jeżeli taki sygnał nie dociera wyżej, problem pozostaje nierozwiązany.

 

Dlatego kultura bezpieczeństwa wymaga stworzenia kanałów komunikacji i zachęcania pracowników do przekazywania informacji zwrotnych. Nie chodzi przy tym o szukanie winnego, lecz o wykorzystanie doświadczenia pracowników do poprawiania sposobu działania całej organizacji.

 

– Tam, gdzie pracownicy mogą swobodnie mówić o zagrożeniach, błędach czy wątpliwościach, organizacja szybciej się uczy, skuteczniej wzmacnia bezpieczeństwo i pozwala unikać pewnych krytycznych zagrożeń – zauważa rozmówca.

 

Przykład z góry

 

Budowanie kultury bezpieczeństwa jest procesem długofalowym. Nie da się go przeprowadzić jedną deklaracją kierownictwa ani samym wdrożeniem procedur.

 

Pracownicy muszą widzieć, że ich zaangażowanie jest rzeczywiście traktowane poważnie. Jeżeli operator zgłasza problem i firma na niego reaguje, rośnie zaufanie i gotowość do kolejnych działań. Jeżeli natomiast zgłoszenia są ignorowane, pracownicy szybko uczą się, że nie warto mówić o problemach.

 

Dlatego przykład powinien wychodzić od kadry zarządzającej. Liderzy powinni nie tylko mówić o bezpieczeństwie, ale przede wszystkim pokazywać własnym zachowaniem, że jest ono rzeczywistym priorytetem.

 

Kultura bezpieczeństwa powinna być obecna również w codziennej komunikacji – poprzez rozmowy, tzw. safety moments, analizowanie zdarzeń i dzielenie się doświadczeniami. Dzięki temu bezpieczeństwo przestaje być wyłącznie obowiązkiem działu BHP czy zestawem zapisów w instrukcji.

 

Dbanie o bezpieczeństwo ma również wymiar biznesowy. Poważny wypadek lub katastrofa może oznaczać dla przedsiębiorstwa nie tylko konsekwencje zdrowotne i ludzkie, ale również ogromne koszty finansowe i prawne.

 

Szczególnie dotkliwe mogą być one dla małych i średnich firm, które nie zawsze są w stanie łatwo poradzić sobie ze skutkami poważnego zdarzenia.

Kultura bezpieczeństwa nie zastąpi sprawnej maszyny, procedur czy kontroli technicznych. Powinna je jednak uzupełniać, bo nawet najlepiej zaprojektowane urządzenie pozostaje elementem systemu, w którym najważniejszą rolę nadal odgrywa człowiek.

 

Koparko-ładowarka Lonking 84C oferowana przez firmę Tomar jest nastawiona na wszechstronność - łyżka 6w1, teleskopowe ramię, dodatkowa hydraulika i szybkozłącze pozwalają dostosować ją do różnych prac bez konieczności zmiany maszyny.

 

Koparko-ładowarki pozostają jednymi z najbardziej uniwersalnych maszyn na placu budowy – jedna maszyna może wykonywać zarówno prace załadunkowe, jak i ziemne, ograniczając potrzebę angażowania dodatkowego sprzętu. Jedną z propozycji w tej klasie jest Lonking 84C, dostępny w ofercie firmy Tomar.

 

Perkins pod maską


Za napęd maszyny odpowiada silnik Perkins spełniający normę emisji Stage V. Producent podaje moc 74 kW, czyli 100 KM.

 

Układ napędowy wykorzystuje podzespoły Carraro. Zarówno przedni, jak i tylny most oraz skrzynia biegów pochodzą od tego producenta. Skrzynia oferuje cztery biegi do jazdy do przodu i cztery do tyłu. Takie zestawienie ma zapewniać maszynie  odpowiednie możliwości zarówno podczas pracy, jak i przemieszczania się po placu budowy.

 

Hydraulika do zadań specjalnych


Lonking 84C wyposażono w układ hydrauliczny z pompą o wydajności 165 l/min i maksymalnym ciśnieniu roboczym 25,5 MPa. Istotnym elementem wyposażenia jest dodatkowa linia hydrauliczna, która pozwala na pracę z osprzętem takim jak młot, łyżka skarpowa czy wiertnica. Zwiększa to zakres zastosowań maszyny – nie musi ona ograniczać się wyłącznie do standardowych prac z łyżką.

 

Z przodu znajduje się łyżka ładowarkowa o pojemności 1,3 m³ typu 6 w 1. Takie rozwiązanie pozwala wykorzystywać ją do różnych prac związanych z przemieszczaniem i załadunkiem materiałów. Z tyłu maszyna ma łyżkę koparkową o pojemności 0,26 m³ oraz ramię teleskopowe. Całość uzupełnia mechaniczne szybkozłącze i system SRS, czyli rozwiązanie umożliwiające pracę z pływającą łyżką.

 

Joystick i klimatyzacja

 

Producent postawił także na wyposażenie ułatwiające pracę operatora. Sterowanie odbywa się za pomocą joysticków, a fotel operatora jest obrotowy, co pozwala na zmianę pozycji zależnie od wykonywanego zadania. Kabina została wyposażona w  klimatyzację. Na pokładzie znalazł się również odtwarzacz MP3 oraz lampa ostrzegawcza.

 

Firma Tomar deklaruje również obsługę w zakresie transportu maszyny, finansowania, części oraz serwisu.

 

Artykuł promocyjny

 

 

Tym razem centrum maszynowego świata znalazło się w Mielcu. 3 października 2026 r. na terenach targowych spotkali się tam producenci, przedsiębiorcy i operatorzy, by nie tylko oglądać sprzęt, ale przede wszystkim sprawdzać go w działaniu. 

 

PBRO8048

Regionalna edycja eRobocze SHOW tym razem była dedykowana mieszkańcom południowo-wschodniej Polski. Przyciągnęła ponad 80 wystawców i patronów, którzy przywieźli ponad 400 maszyn – od koparek i ładowarek po sprzęt do robót drogowych, wyburzeniowych i brukarskich.

 

Najważniejszym elementem wydarzenia były place testowe. Operatorzy z odpowiednimi uprawnieniami mogli osobiście zasiąść za sterami i przekonać się, jak maszyny radzą sobie w praktyce. 

 

Na uczestników czekały także dynamiczne pokazy maszyn z komentarzem ekspertów oraz Mistrzostwa Operatorów eRobocze SHOW, w których liczyły się precyzja, szybkość i doświadczenie.

 

Mieleckie SHOW było również okazją do rozmów o bezpieczeństwie, prawie i codziennej pracy w branży. Na scenie eksperci UDT, PIP, BHP i prawa budowlanego odpowiadali na pytania, z którymi przedsiębiorcy i operatorzy mierzą się na co dzień.

 

Organizatorem wydarzenia jest wydawnictwo Lasmedia, wydawca magazynu „Robocze News” i portalu eROBOCZE.pl.

 

Merytoryczna scena

 

Jako pierwszy na scenie eRobocze SHOW pojawił się Andrzej Rozlach, dyrektor Oddziału UDT w Krakowie, z którym rozmawialiśmy o bezpieczeństwie technicznym, roli operatorów i budowaniu kultury bezpieczeństwa w firmach. Rozmówca wskazał cztery filary kultury bezpieczeństwa: przywództwo, komunikację, budowanie właściwych postaw oraz uczenie się organizacji na własnych doświadczeniach i błędach.

 

– Tam, gdzie pracownicy mogą swobodnie mówić o zagrożeniach, błędach czy wątpliwościach, organizacja szybciej się uczy – podkreślał Andrzej Rozlach, zwracając uwagę na potrzebę dobrej komunikacji z pracownikami w firmach budowlanych. 

 

Mec. Jan Kot z kancelarii JDP specjalizującej się w branży budowlanej, wziął pod lupę kary umowne. Na scenie eRobocze SHOW wyjaśniał jak odróżnić opóźnienie od zawinionej zwłoki i kiedy sąd może zmiarkować karę oraz dlaczego ważne jest dokumentowanie przeszkód. 

 

PBRO8106

 

Z Ewą Ryś, kierownikiem Oddziału w Tarnobrzegu Okręgowego Inspektoratu Pracy w Rzeszowie, oraz insp. Michałem Pukiem rozmawialiśmy z kolei o kontrolach na budowie. Rozmówcy wyjaśnili, kiedy inspektor może pojawić się na budowie bez zapowiedzi i co podczas kontroli PIP zwraca uwagę w pierwszej kolejności. 

 

– Największą „czerwoną flagą” jest praca na wysokości bez zabezpieczeń – podkreślił insp. Michał Puk, wskazując na jedno z najpoważniejszych zagrożeń na budowach. 

 

Jako ostatnie na scenie eRobocze SHOW pojawiły się Dorota Sadowska i Katarzyna Krzemińska, specjalistki BHP z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia
Pracowników Służby BHP, które opowiedziały o profesjonalizmie operatorów i pracy w upałach. 

 

Ekspertki zwróciły uwagę, że doświadczony operator nie powinien ulegać rutynie, lecz obserwować otoczenie i reagować, gdy pojawia się zagrożenie – profesjonalny operator powinien powiedzieć stop. Drugim ważnym tematem były nowe zasady dotyczące wysokich temperatur, które zaczną obowiązywać już w przyszłym roku. 

 

Test przed zakupem

 

PBRO8270

Targi to przede wszystkim ludzie, którzy na co dzień pracują sprzętem w realnych warunkach i wiedzą, co naprawdę ma znaczenie na budowie. Wielu przedsiębiorców budowlanych oglądało sprzęt, który rzeczywiście odpowiada potrzebom ich firm.

 

Zakup koparki planuje Marcin Polit z Jasionki pod Rzeszowem. – Będziemy testowali, szukamy jakiejś większej maszyny, wykonujemy głównie drogi, utwardzanie dróg – wyliczał. 

 

Już po raz czwarty na eRobocze SHOW pojawił się Roman Matuszyk z miejscowości Zachełmna w Małopolsce i też poszukiwał nowej koparki. – W parku maszynowym brakuje nam takiej 22-tonowej maszyny na gąsienicach do ciężkich robót ziemnych z systemem automatycznego sterowania i taką przyjechaliśmy tu oglądać, zobaczymy co będzie  – mówił. 

 

Tomasz Kucharczyk przyjechał do Mielca z województwa łódzkiego. – Jestem zainteresowany kupnem koparki kołowej, może CAT, może Sany. Ta impreza jest jedną z lepszych, ponieważ można testować maszyny. Edycja centralna w Lubieniu jest większa, ale tu na edycji regionalnej widzę, że jest też sporo wystawców – zauważył. 

 

– Chciałem przetestować maszyny jestem tu pierwszy raz – powiedział z kolei Piotr Kościółek. Przedsiębiorca przyjechał na imprezę z Nowego Sącza, gdzie prowadzi firmę budowlaną zajmującą się renowacją zabytków i mniejszymi robotami budowlanymi.

 

Mistrzostwa Operatorów eRobocze SHOW

PBRO9619

Emocji nie zabrakło oczywiście podczas 19. edycji Mistrzostw Operatorów eRobocze SHOW. Tym razem odbyły się dwie konkurencje: na koparce Takeuchi TB 230 z głowicą Powertilt dostarczonej przez firmę Wilhelm Schaefer i na koparko-ładowarce JCB 3CX Pro Powerslide EH Dual Drive – przygotowanej przez firmę Interhandler. 

 

Choć chętnych operatorów było bardzo wielu, sędziowie stanęli na wysokości zadania i dopuścili do rywalizacji aż blisko 60 osób! Operatorzy chwalili pomysłowość i jakość przygotowanych konkurencji.

 

W zawodach na koparce Takeuchi wygrał Adam Kaczor, drugi był Kacper Oberwan, a trzeci Michał Krzus. 

 

W konkurencji na koparko-ładowarce JCB pierwsze miejsce zajął również: Adam Kaczor,  drugie: Marcin Śpiewak, trzecie: Tomasz Dziewit. 

 

Mistrzostwa w Mielcu wspierały: Interhandler (JCB), Takeuchi (Wilhelm Schaefer), LASMEDIA (portal eRobocze.pl i magazyn Robocze NEWS), a także: firma Serwis-Kop. 

 

Na miejscu nie zabrakło również lżejszej strony targów. Na scenie na uczestników czekały konkursy z nagrodami i targowymi gadżetami, które pozwalały na chwilę oderwać się od rozmów o maszynach i technologii. 

 

PBRO0056

 

Dla dzieci

 

Organizatorzy pomyśleli także o najmłodszych – w bezpiecznej Strefie Dzieci czekały gry, animacje i zabawy. Dzięki temu eRobocze SHOW było miejscem nie tylko dla operatorów i przedsiębiorców, ale również dla całych rodzin. Podczas gdy dorośli oglądali maszyny i rozmawiali z wystawcami, dzieci mogły mieć własne małe SHOW.

 

Jednym z bardziej wyjątkowych punktów wydarzenia była również akcja charytatywna na rzecz Antosia Króla, któremu zbierane są środki na leczenie. Uczestnicy mogli spróbować swoich sił za sterami w pełni funkcjonalnego 550-kilogramowego modelu koparki RC, a w zamian za tę nietypową atrakcję wrzucić datek do puszki. Wspólnymi siłami podczas eRobocze SHOW w Mielcu udało się zebrać aż 4127,77 zł na leczenie Antosia. 

 

To właśnie takie inicjatywy pokazują, że targi mogą być nie tylko miejscem spotkań branży i dobrej zabawy, ale także okazją do realnej pomocy.

 

Patronaty

 

Patronat honorowy nad eRobocze SHOW sprawowali: Krajowe Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast, Polski Związek Pracodawców Budownictwa, Stowarzyszenie BIM, Urząd Dozoru Technicznego, Związek Ogólnopolski Projektantów i Inżynierów, Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. 

 

Patronat medialny: magazyn Robocze News, Portal eRobocze.pl, Opony.Media, Kruszywa, portal drogowo-mostowy.pl, Machineryline, Technika Komunalna, Truck.pl, Truck&Machines.

 

Wystawcy 19. regionalnej edycji targów eRobocze SHOW w Mielcu:

Ammann, AP-MC, Asco Equipment, Atlas Poland, Autos, Banat, Beka Centralne Smarowania, Bergerat Monnoyeur (CAT), Bobcat, Borweld, Broker Maszyny, Brokk Polska, Complex Dron, DHB, Elrol, Enarpol, EnginEcoPower, Entrack, eRobocze.pl portal, Europejski Fundusz Leasingowy, FalconX ROBOTICS, Fortis, Geomaximus, Geyer&Hosaja, Interhandler (JCB), Jabes Maszyny, JAC Grupa Bemo, Jk Elektro Technic, Kinshofer Polska, Kompania Leśna, Koparco, Korbanek, Kubota, Labor, Lasmedia Wydawnictwo, Leica Geosystems, Lux-Stall, Mecalac Polska, Midan Technika Diamentowa, Neste Oleje Klimowicz, Perfetto, Probst, Remet CNC Technology, Renox, Robocze News magazyn, Sany (Maufer), SDLG, Serafin Maszyny, Serwis-Kop, Sitech Poland, Skrytka Baby Jagi, SMB Hydro-Mar Marcin Mostowik, Spaw-Met, Steelwrist, Sumitomo, Swepac Polska, Tech-Ekspert Południe, Techmlek, Tomar, Trak-Bud, Truck-Experts, Urząd Dozoru Technicznego, Vegatol, Wacker Neuson, Wilhelm Schaefer (Takeuchi), Wobis, XCMG

 

DJI 0160kopia

 

Zapraszamy!

 

A kolejna, centralna, dwudniowa edycja eRobocze SHOW w Lubieniu Kujawskim już w dniach 4-5 czerwca 2027 r. ZAPRASZAMY!

 

Magdalena Bodziak

Firma Develon rozszerzyła gamę koparek gąsienicowych Smart Excavator serii 9 o model DX300LC-9. Maszyna o masie 32 ton wykorzystuje w pełni elektrohydrauliczny układ sterowania FEH oraz zintegrowane rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Jest piątym modelem serii 9, dołączając do koparek DX230LC-9, DX260LC-9, DX360LC-9 i DX400HD-9.

 

DX300LC-9 napędza silnik Develon DX08 o mocy netto 207 kW (278 KM) przy 1800 obr./min. Maksymalny moment obrotowy wynosi 1230 kgf/m przy 1300 obr./min. W standardowej konfiguracji przedniej maksymalna głębokość kopania wynosi 7305 mm, a maksymalny zasięg kopania 10 530 mm. Producent oferuje również wersję o zwiększonym zasięgu, oznaczoną jako DX300SLR-9. Jej zasięg jest o jeden metr większy niż w przypadku poprzedniego modelu DX300SLR-7.

 

Jedną z podstawowych zmian zastosowanych w serii 9 jest w pełni elektrohydrauliczny układ sterowania. Zastępuje on tradycyjne mechaniczne układy sterowania pilotowego. Według producenta rozwiązanie to pozwala zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 8 proc. Koparka otrzymała również zwiększoną siłę podnoszenia oraz rozwiązania wspomagające pracę przy wymagających zadaniach.

 

 Y2A0359

W maszynie zastosowano także rozbudowany system monitorowania i zabezpieczeń. Standardowe wyposażenie obejmuje system kamer Smart Around View Monitor oraz system wykrywania osób. Sześć kamer, czujniki radarowe i system wykorzystujący sztuczną inteligencję zapewniają obserwację obszaru wokół koparki w zakresie 360°. Develon E-Stop wykorzystuje radar wykrywający obiekty w odległości do 6 m. W przypadku wykrycia osoby w strefie zagrożenia wyznaczonej w odległości 4 m system może automatycznie zatrzymać ruch obrotowy lub jazdę maszyny.

 

Kolejnym rozwiązaniem bezpieczeństwa są wirtualne bariery Virtual Walls. Umożliwiają one wyznaczanie cyfrowych granic pracy wysięgnika i łyżki, ograniczając ryzyko kolizji z napowietrznymi liniami energetycznymi lub przeszkodami znajdującymi się pod ziemią.

 

DX300LC-9 wyposażono również w system Advanced Lift Assist. Funkcja wyświetla aktualny udźwig i ostrzega operatora przed ryzykiem przewrócenia maszyny. Wykorzystuje przy tym dynamiczną tabelę sił podnoszenia, która wskazuje strefy zagrożenia podczas pracy na zboczach i nierównym terenie. Wśród systemów wspomagających znajduje się również Breaker Assist, ograniczający ryzyko pracy młota hydraulicznego na sucho. Automatyczne wyłączanie ma dodatkowo zmniejszać konieczność ciągłego naciskania przycisku przez operatora.

 

Koparka otrzymała system ważenia umożliwiający monitorowanie poziomu produkcji w czasie rzeczywistym. Rozwiązanie ma wspierać ładowanie wywrotek z zachowaniem określonych limitów wagowych. Operator może także konfigurować sposób sterowania za pomocą joysticka, dostosowując dodatkowe elementy sterujące do własnego stylu pracy.

 

Producent zwraca uwagę również na warunki pracy operatora. Poziom hałasu w kabinie określono na 67 dBA. Według Develon jest to wartość średnio o 3 dBA niższa niż w przypadku innych maszyn dostępnych w segmencie koparek 30-tonowych. Kabina została ponadto wyposażona w nowe oświetlenie oraz elementy zwiększające bezpieczeństwo operatora i osób znajdujących się w pobliżu maszyny.

 

Do obsługi systemów maszyny służy 12-calowy ekran dotykowy o wysokiej rozdzielczości. Operator może konfigurować widok na podzielonym ekranie i zarządzać między innymi ogrzewaniem, chłodzeniem, trybami zasilania oraz przepływem hydraulicznym dla osprzętu. Układ może zostać rozbudowany do konfiguracji z dwoma monitorami, pozwalającej na jednoczesne zarządzanie nawet czterema funkcjami.

 

DX300LC-9 może być wyposażona w zintegrowane systemy nawigacji i sterowania maszyną 2D oraz kompatybilne z nimi rozwiązania 3D. System 2D wspomaga operatora podczas niwelacji terenu i wykonywania wykopów, ograniczając konieczność ręcznej kontroli głębokości. Technologia 3D jest przeznaczona między innymi do bardziej złożonych projektów, w których ukształtowanie terenu na placu budowy ulega zmianom.

 

W zakresie diagnostyki zastosowano technologię prognozowania i zarządzania stanem technicznym PHM. System może monitorować stan oleju silnikowego i płynu hydraulicznego, a także głównej pompy oraz silnika obrotu. W wersji premium dodatkowe czujniki drgań i ciśnienia umożliwiają diagnostykę silnika obrotu, głównej pompy oraz przekładni redukcyjnej w czasie rzeczywistym. Celem rozwiązania jest ograniczenie ryzyka nieplanowanych przestojów.

 

Obsługę maszyny można uzupełnić o cyfrowy klucz Bluetooth współpracujący z aplikacją telematyczną My Develon. Pozwala on zdalnie odblokować kabinę, uruchomić silnik oraz regulować klimatyzację bez korzystania z fizycznego klucza.

 

Według Develon koparki klasy 30-tonowej są przeznaczone między innymi do wielkoskalowych robót ziemnych i zagospodarowania terenu, prac związanych z infrastrukturą komunalną i podziemną, budownictwa, transportu, rozbiórek, wydobycia w kamieniołomach oraz przeładunku materiałów. Masa DX300LC-9 pozwala połączyć możliwości maszyny przeznaczonej do ciężkich prac ziemnych i rozbiórkowych z łatwiejszym transportem niż w przypadku koparek o masie 40–50 ton i większej.

 

Warszawski oddział TwojeMaszyny.pl otworzył drzwi dla klientów, którzy mogli nie tylko zobaczyć maszyny Sany, ale także osobiście sprawdzić ich możliwości na przygotowanym polu testowym.

 

20260925 115804

25 i 26 września przy ul. Płochocińskiej 118B w Warszawie można było z bliska zobaczyć, co ma do zaoferowania Sany – chiński producent maszyn budowlanych, który w ciągu ostatnich kilku lat mocno zadomowił się na polskim rynku. Z okazji otwarcia nowego oddziału diler marki - TwojeMaszyny.pl - przygotował pokazy maszyn, testy sprzętu i osprzętu, rozmowy o finansowaniu oraz specjalne oferty dla odwiedzających. 

 

Na placu znalazł się szeroki przekrój maszyn - od minikoparek, przez koparki średniej wielkości, po koparkę kołową i dużą koparkę gąsienicową.

 

Podczas wydarzenia prezentowano również osprzęt różnych producentów. Były m.in. produkty MB Crusher, Steelwrist, DIGGA, FEMAC, Hunklinger, TokFrez (młoty, głowice, łyżki kruszące i przesiewające, mulczery, chwytaki). 

 

Sany jest chińskim producentem, który należy do największych producentów maszyn budowlanych na świecie. W Europie marka obecna jest od kilkunastu lat, a w Polsce działa od ponad pięciu lat.

 

TwojeMaszyny.pl było drugim dealerem tej marki w Polsce. Firma ma już oddziały m.in. w Miszewku, Toruniu, Olsztynie, Ciechanowie i Porosłach koło Białegostoku, a warszawski punkt przy Płochocińskiej jest kolejnym etapem tej ekspansji.

 

20260925 125243

Zdaniem Piotra Nycza, współtwórcy TwojeMaszyny.pl, w przypadku Sany szczególnie istotne jest to, jak szybko marka zdobyła zaufanie polskich klientów.

 

– Według danych, które my mamy, w 2025 roku marka Sany była na drugim miejscu pod względem ilości sprzedanych maszyn budowlanych w ogóle w Polsce – mówi.

 

Producent rozwija własne zaplecze i buduje swoją pozycję również poprzez technologię, wyposażenie i rozbudowaną sieć sprzedaży oraz serwisu.

 

W maszynach wykorzystywane są podzespoły znanych światowych producentów, m.in. silniki Yanmar i Deutz oraz komponenty takich marek jak Kawasaki i Bosch Rexroth.

 

Znaczenie ma również rozwijająca się sieć dealerów i serwisantów. Dla klienta oznacza to większą dostępność obsługi nie tylko w momencie zakupu, ale również później - podczas codziennej eksploatacji maszyny.

 

Początek obecności Sany w Polsce był mocno związany z minikoparkami. To właśnie najmniejsze maszyny pozwoliły marce pojawić się na wielu placach budów i w firmach wykonawczych.

 

Dziś oferta jest znacznie szersza. Obejmuje zarówno niewielkie koparki, jak i maszyny średnie oraz duże. Rosnące zainteresowanie dotyczy również maszyn z napędem elektrycznym. Otwarcie przy Płochocińskiej jest kolejnym krokiem w rozwoju TwojeMaszyny.pl i jednocześnie ważnym elementem budowania dostępności marki Sany dla klientów z Mazowsza.

 

Nowy oddział Bergerat Cat Rentals w Jankach daje firmom dostęp do szerokiej gamy maszyn i urządzeń bez konieczności kupowania sprzętu na własność.

 

IMG 20260928 WA0003

25 września w Jankach przy al. Krakowskiej 52 otwarto nowy oddział Bergerat Cat Rentals. Dzień Otwarty był okazją, żeby z bliska zobaczyć ofertę wynajmu maszyn budowlanych, poznać możliwości firmy i porozmawiać z jej zespołem o doborze sprzętu do konkretnych prac.

 

Dla przedsiębiorstw działających w budownictwie i innych branżach dostęp do odpowiedniej maszyny w odpowiednim momencie często ma bezpośrednie przełożenie na tempo realizacji zlecenia. Nie zawsze jednak opłaca się kupować urządzenie, które będzie wykorzystywane tylko przy jednym kontrakcie albo przez kilka tygodni w roku. W takich sytuacjach wynajem pozwala szybko uzupełnić własny park maszynowy bez ponoszenia kosztów zakupu i utrzymania kolejnego urządzenia.

 

Nowy punkt w Jankach ma odpowiadać właśnie na takie potrzeby. Oferta Bergerat Cat Rentals obejmuje znacznie więcej niż tylko podstawowe maszyny do robót ziemnych. Można w niej znaleźć sprzęt przydatny zarówno na typowym placu budowy, jak i podczas prac przemysłowych, przeładunkowych, utrzymaniowych czy rolniczych.

 

Wśród maszyn do robót ziemnych dostępne są m.in. minikoparki, koparko-ładowarki, ładowarki kołowe, ładowarki ze sterowaniem burtowym oraz kompaktowe ładowarki gąsienicowe. Firmy mogą również wynająć sprzęt przeznaczony do zagęszczania gruntu – zagęszczarki, ubijaki czy tandemowe walce wibracyjne.

 

Na tym oferta się nie kończy. Bergerat Cat Rentals udostępnia także ładowarki teleskopowe i podnośniki, a także urządzenia wykorzystywane przy zapleczu budowy: sprężarki powietrza, generatory czy maszty oświetleniowe.

 

W katalogu znajdują się również urządzenia do obróbki betonu, pompy do wody, sprzęt do kontrolowania temperatury, przyczepy i zbiorniki paliwa. Tak szeroki zakres pozwala dobrać sprzęt zarówno do podstawowych robót na placu budowy, jak i do bardziej wyspecjalizowanych zadań.

 

Możliwość szybkiego pozyskania konkretnego urządzenia pozwala reagować na zmieniający się harmonogram inwestycji i ograniczać przestoje.

 

Bergerat Cat Rentals może być więc zarówno uzupełnieniem własnego parku maszynowego, jak i rozwiązaniem dla firm, które nie chcą inwestować w sprzęt wykorzystywany sporadycznie. Szeroka gama dostępnych urządzeń pozwala dobrać maszynę do rodzaju prac, ich skali i czasu trwania.

Nowe unijne przepisy dostosują wymagania dla maszyn do technologicznej rewolucji i zmuszą producentów do uwzględnienia m.in. sztucznej inteligencji, autonomii i cyberbezpieczeństwa.

 

20 stycznia 2027 r. zacznie być stosowane rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1230 w sprawie maszyn, które zastąpi obecnie obowiązującą dyrektywę maszynową 2006/42/WE. Nowe przepisy mają dostosować wymagania dotyczące bezpieczeństwa maszyn do rozwoju technologicznego oraz uporządkować odpowiedzialność uczestników rynku.

 

Zmiana jest odpowiedzią na rozwój technologii, których wcześniejsze przepisy nie uwzględniały w wystarczającym stopniu. Chodzi m.in. o sztuczną inteligencję, systemy autonomiczne, Internet Rzeczy, cyberbezpieczeństwo oraz maszyny, których działanie może być modyfikowane przez oprogramowanie.

 

Istotna modyfikacja

 

Jedną z ważnych zmian będzie wprowadzenie pojęcia „istotnej modyfikacji”. Dotyczy ono maszyn zmienianych już po wprowadzeniu ich do obrotu. Jeśli modernizacja wpływa na bezpieczeństwo – np. zmienia parametry pracy, dodaje nowe funkcje, łączy maszynę z innymi urządzeniami lub ingeruje w układy bezpieczeństwa – może być konieczna ponowna ocena zgodności.

 

W takiej sytuacji podmiot dokonujący modyfikacji może przejąć obowiązki producenta. Dotyczy to również tworzenia zespołów maszyn. Sam fakt, że poszczególne urządzenia mają oznakowanie CE, nie oznacza automatycznie, że bezpieczny i zgodny z wymaganiami jest cały powstały system.

 

Więcej obowiązków

 

Rozporządzenie zmieni także procedury oceny zgodności i doprecyzuje obowiązki producentów, importerów, dystrybutorów oraz upoważnionych przedstawicieli. Przewidziano m.in. dodatkowy moduł G oraz obowiązek udziału jednostki notyfikowanej w ocenie zgodności sześciu kategorii maszyn wysokiego ryzyka.

 

Nowe przepisy wyraźnie uwzględnią również zagrożenia związane z cyberbezpieczeństwem, oprogramowaniem i jego aktualizacjami. Zmieni się także podejście do dokumentacji – instrukcje obsługi będą mogły być przekazywane w formie elektronicznej.

 

Dla przedsiębiorców kluczowe jest odpowiednio wczesne przygotowanie się do zmian. Projekty maszyn i inwestycje przemysłowe często trwają miesiącami lub latami, dlatego wymagania nowych przepisów trzeba uwzględnić już na etapie planowania.

 

Co dokładnie zmieni rozporządzenie 2023/1230 i jakie obowiązki czekają producentów oraz firmy modernizujące maszyny? O nowych przepisach piszemy szerzej w najnowszym numerze „Robocze News”.

Nex-Group, producent i dystrybutor kompaktowych maszyn budowlanych, ogrodowych i rolniczych, zaprezentował w Lubieniu Kujawskim minikoparki Yuchai U20 i U27, pokazując ich możliwości w praktycznych zastosowaniach terenowych.

 

Współczesne inwestycje budowlane, prace instalacyjne oraz roboty ziemne coraz częściej wymagają sprzętu, który łączy kompaktowe wymiary z realną wydajnością pracy. Właśnie w tym segmencie specjalizuje się Nex-Group – producent i dystrybutor maszyn budowlanych, ogrodowych i rolniczych, który konsekwentnie rozwija ofertę funkcjonalnych i budżetowych rozwiązań dla rynku europejskiego.

 

Podczas prezentacji w Lubieniu Kujawskim firma zaprezentowała szeroką gamę maszyn, w tym dwie minikoparki marki Yuchai: U20 oraz U27. Oba modele zostały zaprojektowane z myślą o pracy w ograniczonej przestrzeni, gdzie liczy się precyzja, zwrotność i niskie koszty eksploatacji.

 

U27

Model Yuchai U20 to minikoparka w klasie ok. 2 ton, idealna do lekkich i średnich prac ziemnych. Jej masa operacyjna wynosi 2000 kg, a kompaktowe gabaryty pozwalają na pracę w wąskich przejazdach, ogrodach czy na terenach zabudowanych. Maszyna napędzana jest ekonomicznym silnikiem o mocy 15,2 kW, co zapewnia dobry kompromis między zużyciem paliwa a wydajnością. Maksymalna głębokość kopania sięga 2,3 m, co czyni ją bardzo uniwersalnym narzędziem do prac instalacyjnych, odwodnieniowych i ogrodowych. Prosta konstrukcja i intuicyjne sterowanie sprawiają, że U20 jest chętnie wybierana przez małe firmy usługowe oraz użytkowników indywidualnych.

 

Z kolei Yuchai U27 to większa i bardziej wydajna minikoparka w klasie ok. 2,7 tony, stworzona z myślą o intensywniejszych pracach. Jej masa operacyjna wynosi około 2600–2800 kg, a mocniejszy silnik o mocy ok. 14–15 kW pozwala na realizację bardziej wymagających zadań terenowych. Model ten oferuje większą siłę kopania oraz stabilność, co przekłada się na efektywność przy pracach fundamentowych, melioracyjnych czy komunalnych. Maksymalna głębokość kopania sięga 2,54 m, dzięki czemu U27 sprawdza się tam, gdzie mniejsze maszyny mogą być niewystarczające. Dodatkowym atutem jest ergonomiczna kabina operatora oraz poprawiona hydraulika, która umożliwia płynną i precyzyjną pracę osprzętem.

 

Obie minikoparki wpisują się w strategię Nex-Group, która zakłada dostarczanie sprzętu o możliwie szerokim zastosowaniu, przy jednoczesnym zachowaniu atrakcyjnego poziomu cenowego. Firma stawia na rozwiązania praktyczne – takie, które pozwalają użytkownikom realizować codzienne zadania bez konieczności inwestowania w ciężkie i kosztowne maszyny.

 

Oprócz minikoparek w ofercie Nex-Group znajdują się także wozidła, miniładowarki, minikoparki, minitraktory oraz rębaki do drewna. Uzupełnieniem portfolio jest szeroki wybór osprzętu – co pozwala na kompleksowe wyposażenie firm działających w różnych sektorach.

 

Nex-Group konsekwentnie umacnia swoją pozycję jako dostawca sprzętu dla firm poszukujących rozsądnego balansu między ceną a możliwościami technicznymi, odpowiadając na potrzeby zarówno branży budowlanej, jak i rolniczej czy komunalnej.

 

Materiał promocyjny

 

BIM pozwala przenieść część problemów z placu budowy do świata cyfrowego, gdzie można je szybciej, taniej i bezpieczniej rozwiązać – o możliwościach jakie daje cyfrowe modelowanie budynków opowiada w najnowszym magazynie Robocze News Aleksander Szerner, prezes Stowarzyszenia BIM.

 

BIM coraz mocniej wchodzi do polskiego budownictwa. Nie jest już wyłącznie narzędziem projektantów, ale metodyką obejmującą cały cykl życia inwestycji – od pierwszej koncepcji, przez projekt i budowę, aż po późniejsze utrzymanie obiektu. Zdaniem Aleksandra Szernera największą korzyść z jej wykorzystania odnosi inwestor, który przez kolejne dekady zarządza obiektem i ponosi koszty jego eksploatacji.

 

Jedną z największych zalet BIM jest możliwość wykrywania problemów jeszcze przed rozpoczęciem robót. Odpowiednio przygotowany, bezkolizyjny model pozwala wychwycić konflikty między instalacjami czy innymi elementami projektu, zanim staną się kosztownym problemem na budowie.

 

Szerner wspomina projekty, w których po otrzymaniu tradycyjnej dokumentacji została ona przemodelowana do BIM. W efekcie udało się znaleźć i rozwiązać nawet kilkaset kolizji, które później mogłyby zatrzymać prace albo wymusić kosztowne przeróbki.

 

BIM pomaga również w planowaniu samej realizacji. Dzięki harmonogramowi 4D model można połączyć z rzeczywistą sekwencją prac, analizując m.in. relacje między pracownikami i ciężkimi maszynami. Pozwala to wcześniej dostrzec zagrożenia wynikające z niewłaściwej organizacji placu budowy i ograniczyć ryzyko wypadków.

 

– BIM pozwala przenieść ogromną część problemów z placu budowy do świata cyfrowego, gdzie ich rozwiązanie jest znacznie łatwiejsze i tańsze – podkreśla ekspert.

 

Polska jednak wciąż nie należy do liderów wykorzystania BIM. Wdrożenia rosną, jednak – zdaniem Szernera – tempo zmian jest nadal niewystarczające. Rozwój w dużej mierze zależy od wymagań zamawiających publicznych i prywatnych inwestorów. Problemem pozostaje także brak spójnej strategii państwowej i formalnego mandatu BIM.

 

Jednocześnie rynek dojrzewa. Coraz więcej zamawiających publicznych inwestuje w kompetencje, tworzy własne struktury organizacyjne i zaczyna formułować konkretne wymagania dotyczące informacji cyfrowej. Szczególnie dużo dzieje się w dużych projektach infrastrukturalnych, sektorze kolejowym i gospodarce morskiej. BIM jest rozwijany m.in. przy projektach CPK, PKP PLK oraz w portach Gdańska i Gdyni.

 

Model cyfrowy może mieć zastosowanie również na poziomie samej maszyny. Operator koparki nie korzysta oczywiście z pełnego modelu BIM tak jak projektant, ale może wykorzystywać jego dane poprzez system sterowania maszyną, czyli machine control.

 

Model terenu trafia do systemu sterowania i pomaga prowadzić maszynę po właściwych poziomach, liniach i spadkach. Efekt to większa precyzja, mniej poprawek i krótszy czas robót ziemnych. Warunkiem jest jednak odpowiednio przygotowany model, dostarczony przez projektanta lub zespół BIM wykonawcy.

 

Choć BIM najłatwiej wdrażają duże firmy dysponujące własnymi zespołami i BIM managerami, zdaniem Szernera także mniejsze przedsiębiorstwa mogą dzięki niemu zyskać przewagę. Chodzi m.in. o lepszą kontrolę kosztów, harmonogramów i jakości.

 

Największą barierą nie musi być przy tym cena oprogramowania. Ważniejsze są ludzie, wiedza, szkolenia i zmiana sposobu organizacji pracy. Transformacja cyfrowa powinna objąć całą firmę – od zarządu po pracowników wykonujących zadania na poszczególnych szczeblach.

 

BIM przesuwa część pracy na etap projektowania, ale właśnie wtedy problemy można rozwiązać, zanim pojawią się na placu budowy. Wczesna koordynacja i dostęp do aktualnych danych ograniczają liczbę kolizji, opóźnień i przeróbek. Dlatego opłacalność BIM należy oceniać nie tylko przez koszt samej budowy, ale przez cały cykl życia inwestycji.

 

Jakie są najważniejsze zalety BIM? Szerner wymienia przede wszystkim jakość i transparentność. Wspólne środowisko danych sprawia, że uczestnicy procesu pracują na tych samych, aktualnych informacjach. Przekłada się to na mniej kolizji, lepsze harmonogramowanie, większą przewidywalność i możliwość wcześniejszego zauważenia problemów.

 

W dłuższej perspektywie BIM nie kończy się wraz z oddaniem budynku czy infrastruktury. Projekt i budowa to tylko część całego cyklu życia inwestycji. Dane zgromadzone w modelu mogą później wspierać zarządzanie i utrzymanie obiektu, prowadząc docelowo do stworzenia jego cyfrowego bliźniaka (Digital Twin).
Czy tradycyjne rysunki 2D znikną? Zdaniem Szernera ich rola będzie stopniowo maleć. Model informacyjny staje się naturalnym standardem pracy, podobnie jak kiedyś CAD zastąpił deskę kreślarską.

 

Nie oznacza to jednak całkowitego końca 2D. Rysunki nadal będą potrzebne jako dokumentacja formalna, ale ich rola się zmieni. Głównym nośnikiem informacji będzie model, a rysunek stanie się jego reprezentacją, a nie odwrotnie.

 

Standard około 2030 roku?

 

 

Szerner nie wskazuje konkretnego roku, w którym BIM stanie się w Polsce powszechnym standardem. Wcześniej wskazywano rok 2025, obecnie częściej mówi się o perspektywie 2030. Ekspert jest jednak optymistą. W ostatnich latach znacząco wzrosła świadomość inwestorów, rozwija się edukacja, studia podyplomowe i szkolenia, a BIM coraz częściej pojawia się w programach studiów.

 

– Perspektywa 2030 roku może być ambitna, ale w ciągu około dziesięciu lat BIM ma realną szansę stać się standardem pracy w polskim budownictwie – ocenia Aleksander Szerner.

 

Aleksander Szerner jest ekspertem ds. BIM, digitalizacji i PROPTECH z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży budowlanej. Uczestniczył w dużych projektach infrastrukturalnych w Polsce, odpowiadał za strategie BIM i digitalizacji oraz wdrażanie rozwiązań VR, AR, IoT, Digital Twin i Przemysłu 4.0. Jest autorem studiów podyplomowych „BIM w Cyklu Życia Inwestycji” na Uniwersytecie Gdańskim oraz prezesem Stowarzyszenia BIM.

 

To fragment pełnej wersji artykułu, który ukazał się na łamach najnowszego wydania Robocze NEWS - zaprenumeruj czasopismo i otrzymuj dawkę informacji branżowych co kwartał!

 

Bobcat zaprezentował podczas targów GaLaBau 2026 w Norymberdze nową kompaktową ładowarkę kołową L100 oraz zmodernizowany model L85. Maszyny otrzymały przeprojektowane stanowisko operatora, nowe funkcje sterowania oraz zmodernizowany układ hydrauliczny.

 

L100 wyposażona jest w łyżkę o pojemności 1,0 m³, natomiast w przypadku L85 pojemność łyżki wynosi 0,8 m³. Obie maszyny mają standardowo ogrzewaną kabinę, regulowaną kierownicę, automatyczny hamulec postojowy, joystick zintegrowany z fotelem oraz wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości. Producent przewidział konfiguracje przeznaczone m.in. do prac związanych z kształtowaniem krajobrazu, zastosowań komunalnych i transportu bliskiego.

 

L85 4

Centralnym elementem zmodernizowanego stanowiska operatora jest joystick umożliwiający obsługę czterech funkcji maszyny bez odrywania dłoni od uchwytu. Opcjonalnie dostępny jest 5-calowy kolorowy ekran przeznaczony do obsługi bardziej zaawansowanych ustawień. Operator może korzystać z trzech trybów pracy wpływających na dynamikę przyspieszania, hamowania i zmiany kierunku jazdy. Maksymalną prędkość w trybie roboczym można regulować bezstopniowo w zakresie od 8 do 16 km/h.

 

Ładowarki wyposażono również w system ACD, który automatycznie rozpoznaje osprzęt marki Bobcat i dostosowuje do niego sterowanie oraz funkcje joysticka. Wśród funkcji pomocniczych znalazły się automatyczna stabilizacja jazdy z amortyzacją wysięgnika, pamięć położenia łyżki oraz funkcja potrząsania łyżką przeznaczona do pracy z lepkimi materiałami. Dostępne są również system autostop silnika oraz regulacja prędkości hydrauliki roboczej.

 

L85 i L100 mogą być wyposażone w jeden z trzech wariantów maksymalnej prędkości jazdy: 20, 30 lub 40 km/h. Do transportu osprzętu przewidziano opcjonalny zaczep o uciągu 3,5 t z gniazdem elektrycznym. W pracy w trudnych warunkach dostępne są dodatkowa przeciwwaga, odwracany wentylator chłodnicy, płyty ochronne oraz zestaw do ochrony podłoża.

 

Producent zastosował rozwiązania ułatwiające obsługę serwisową. Jeden punkt obsługi maszyny i silnika ma ograniczać liczbę czynności wykonywanych podczas codziennego serwisu. Standardowym wyposażeniem jest system telematyczny Bobcat Machine IQ, który przesyła dane eksploatacyjne w czasie rzeczywistym. System umożliwia m.in. zdalną diagnostykę, kontrolę zapłonu, zarządzanie flotą oraz działania związane z ochroną przed kradzieżą. Standardowa gwarancja obejmuje dwa lata lub 2000 godzin pracy, z możliwością przedłużenia do pięciu lat lub 6000 godzin.

 

Istotną zmianą w obu modelach jest zwiększenie parametrów hydrauliki. Ciśnienie pomocniczego układu hydraulicznego wzrosło z 205 do 235 bar, czyli o 30 bar. Według producenta pozwala to na zasilanie bardziej wymagającego osprzętu, w tym zamiatarek kątowych, odśnieżarek i zamiatarek wielofunkcyjnych. Opcjonalny układ High Flow zapewnia przepływ do 103,5 l/min. Standardem jest szybkozłącze Quick Tach, natomiast w wyposażeniu opcjonalnym dostępny jest system Bob-Tach oraz gniazda 7- i 14-stykowe.

 

Pod względem parametrów technicznych L85 ma silnik o mocy 50,7 kW (68 KM) przy 2600 obr./min i masę roboczą 4796 kg lub 5129 kg z dodatkową przeciwwagą. Siła odspajania łyżki wynosi 4588 kg, a maksymalna wysokość podnoszenia do sworznia to 3250 mm. Całkowita szerokość maszyny wynosi 1800 mm.

 

L100 5

L100 dysponuje silnikiem o mocy 55,2 kW (74 KM) przy 2600 obr./min. Masa robocza wynosi 5258 kg lub 5581 kg z dodatkową przeciwwagą. Maksymalne obciążenie statyczne maszyny przegubowej z łyżką określono na 3297 kg, a siłę odspajania łyżki na 5551 kg. Wysokość podnoszenia do sworznia wynosi maksymalnie 3287 mm, a szerokość całkowita 1807 mm. Maksymalna prędkość, zależnie od konfiguracji, wynosi 20, 30 lub 40 km/h.

 

Na Regionalnej edycji eRobocze SHOW w Mielcu znajdziecie wyjątkową atrakcję dla miłośników maszyn i... dobrej zabawy! Hubert Jakieła, prowadzący kanał "Spawer Workshop" zbudował w pełni funkcjonalną koparkę sterowaną radiowo w skali 1:6. Maszyna waży 550 kilogramów i - podobnie jak pozostałe maszyny na eRobocze SHOW - będzie dostępna do testów!

 

Tyle, że w tym wypadku testowanie jest połączone z bardzo ważnym celem. Obok zdalnie sterowanej koparki znajdziecie stoisko, przy którym prowadzona będzie zbiórka pieniędzy na leczenie małego Antosia, zmagającego się z dystrofią mięśniową Duchenne'a. 

 

Każdy będzie mógł wypróbować maszynę i dorzucić się do zbiórki! Obok stoiska z koparką znajdziecie też specjalny kod QR prowadzący do zbiórki online.

 

Pamiętajcie: regionalne eRobocze SHOW, 3 października, Mielec. Wszystkie istotne informacje o wydarzeniu znajdziecie na stronie organizatora. Czekamy na Was!

Historia Bobcata zaczęła się od niewielkiego warsztatu w Minnesocie, problemu z czyszczeniem kurnika i dwóch braci, którzy zbudowali maszynę, jakiej wcześniej na rynku nie było.

 

O historii marki Bobcat przeczytacie w najnowszym numerze „Robocze News”. A sięga ona 1947 r., kiedy E.G. Melroe założył w Dakocie Północnej firmę Melroe Manufacturing Company, produkującą początkowo maszyny i urządzenia dla rolnictwa. Przełom nastąpił dekadę później, gdy do historii firmy dołączyli bracia Louis i Cyril Keller z niewielkiego warsztatu w Minnesocie.

 

Maszyna z potrzeby

 

bobobobo

W 1957 r. lokalny hodowca indyków Eddie Velo zwrócił się do Kellerów z problemem, którego nie dało się łatwo rozwiązać tradycyjnym sprzętem. Jego dwukondygnacyjne budynki wymagały regularnego czyszczenia, ale ciągnik z ładowaczem był zbyt duży i nieporęczny. W ciasnym wnętrzu przeszkadzały słupy konstrukcyjne, a część pracy trzeba było wykonywać ręcznie.

 

Bracia potraktowali problem jak wyzwanie i zbudowali niewielką ładowarkę z dwoma kołami napędowymi i pojedynczym kołem z tyłu. Maszynę napędzał silnik o mocy zaledwie 6 KM, a niezależne dźwignie sterujące prawą i lewą stroną pozwalały na wyjątkową zwrotność. Ładowarka mogła obracać się niemal w miejscu i pracować tam, gdzie większe maszyny nie miały szans się zmieścić.

 

Prototyp okazał się na tyle skuteczny, że Kellerowie zbudowali kolejnych sześć egzemplarzy. W 1958 r. zaprezentowali konstrukcję na Minnesota State Fair, gdzie wzbudziła duże zainteresowanie. Melroe dostrzegło w niej potencjał i uzyskało prawa do produkcji. Bracia dołączyli do firmy, by dalej rozwijać swój pomysł.

 

Tak powstały pierwsze modele: M60 w 1958 r., M200 rok później i M400 w 1960 r. Ten ostatni był pierwszą czterokołową ładowarką typu skid-steer, w której niezależny napęd obu stron pozwalał na zawracanie praktycznie w miejscu. Rozwiązanie stworzyło nową kategorię sprzętu – małego, zwrotnego i wszechstronnego.

 

Narodziny Bobcata

 

Nazwa, która dziś jest niemal synonimem ładowarki kompaktowej, pojawiła się w 1962 r. Zmodernizowany model M440 otrzymał nazwę „Melroe Bobcat”. Kolejnym przełomem był wprowadzony w 1970 r. system mocowania osprzętu Bob-Tach. Dzięki niemu ładowarka mogła szybko zmieniać zastosowanie i wykonywać wiele różnych prac.

 

W kolejnych dekadach firma rozwijała ofertę i wchodziła na nowe rynki. W 1965 r. rozpoczęto licencyjną produkcję ładowarek w Europie. Później Bobcat poszerzał portfolio m.in. o koparki kompaktowe, ładowarki gąsienicowe i kołowe, ładowarki teleskopowe oraz kolejne rodzaje osprzętu.

 

Ważnym miejscem dla europejskiej historii marki stał się czeski Dobříš. W 2001 r. Bobcat kupił tamtejszą firmę Superstav, a trzy lata później w zakładzie powstała pierwsza ładowarka Bobcat 553. W 2007 r. otwarto nową fabrykę, a w 2019 r. w Dobříšu uruchomiono europejską siedzibę Doosan Bobcat EMEA.

 

Marka zaczęła również rozwijać technologie odpowiadające na nowe potrzeby rynku. W 2019 r. zaprezentowała elektryczną minikoparkę E10e o szerokości zaledwie 71 cm, a rok później wprowadziła 48 nowych produktów w 12 kategoriach.

 

Od pierwszej niewielkiej maszyny Kellerów do ponad miliona sprzedanych ładowarek minęło ponad sześć dekad. Firma podkreśla jednak, że jej historia wciąż opiera się na tym samym założeniu: rozwiązywaniu konkretnych problemów użytkowników i szukaniu nowych sposobów wykonywania pracy.

 

To jedynie fragment całego tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze Robocze NEWS. Zaprenumeruj, by co kwartał otrzymywać dawkę informacji z branży w pigułce!

 

Polski rynek budowlany w 2026 r. pokazuje mieszany obraz. Z jednej strony rośnie liczba wydawanych pozwoleń na budowę, a także liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto. Z drugiej strony najnowsze dane dotyczące produkcji budowlano-montażowej wskazują na spadek aktywności przedsiębiorstw. Same pozwolenia nie oznaczają więc jeszcze, że na budowach rzeczywiście pojawia się więcej pracy.

 

W pierwszym półroczu 2026 r. wydano w Polsce 73 053 decyzje o pozwoleniu na budowę dla 95 889 obiektów budowlanych. W analogicznym okresie 2025 r. było to 70 398 decyzji dotyczących 88 980 obiektów. Oznacza to wzrost liczby decyzji o około 3,8 proc., natomiast liczba obiektów objętych pozwoleniami zwiększyła się o około 7,8 proc.

 

Wyraźnie wzrosła również liczba pozwoleń dotyczących budynków mieszkalnych. W pierwszych sześciu miesiącach roku wydano ich 49 103, wobec 44 406 rok wcześniej. Wzrost wyniósł więc około 10,6 proc. W tej liczbie znalazło się 46 010 pozwoleń na budynki jednorodzinne oraz 3 093 na budynki wielorodzinne. Rok wcześniej było to odpowiednio 41 547 i 2 859 pozwoleń.

 

Najwięcej pozwoleń na budynki jednorodzinne wydano w województwie mazowieckim – 7523. Kolejne miejsca zajęły województwa małopolskie z 5081 pozwoleniami, wielkopolskie z 4213 oraz śląskie z 4112. Najmniej takich decyzji wydano w województwach opolskim – 1061 oraz lubuskim – 1201.

 

Pozytywny obraz rynku potwierdzają również dane dotyczące budownictwa mieszkaniowego. Według GUS w okresie od stycznia do lipca 2026 r. liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, była o 3,3 proc. większa niż rok wcześniej. O 15,7 proc. wzrosła natomiast liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenie lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym. Liczba mieszkań oddanych do użytkowania zwiększyła się o 3,2 proc.

 

Jednocześnie dane o produkcji budowlano-montażowej nie wskazują na równie wyraźne przyspieszenie. W lipcu 2026 r. produkcja, liczona w cenach stałych, była o 2,4 proc. niższa niż w lipcu 2025 r. Był to pierwszy spadek po czterech miesiącach wzrostów. Po uwzględnieniu czynników sezonowych produkcja zmniejszyła się w ujęciu rocznym o 2,2 proc.

 

Jeszcze słabiej wygląda wynik liczony dla całego okresu od początku roku. Produkcja budowlano-montażowa w okresie styczeń–lipiec 2026 r. była o 2,5 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2025 r. Rok wcześniej, w tym samym okresie, również notowano spadek, ale wynosił on 1,2 proc.

 

Do tego dochodzi kwestia kosztów. W lipcu ceny produkcji budowlano-montażowej były o 6,2 proc. wyższe niż rok wcześniej. W porównaniu z czerwcem wzrosły o 1,1 proc. Najmocniej zwiększyły się ceny robót budowlanych specjalistycznych – o 7,2 proc. rok do roku. W przypadku budowy budynków oraz obiektów inżynierii lądowej i wodnej wzrost wyniósł po 5,7 proc.

 

Dane te pokazują więc sytuację, w której portfel przyszłych inwestycji rośnie, ale nie przekłada się to jeszcze wprost na większą bieżącą produkcję budowlaną. Pozwolenie na budowę jest bowiem dopiero jednym z etapów procesu inwestycyjnego. Pomiędzy uzyskaniem decyzji a rozpoczęciem i zaawansowaniem robót może upłynąć wiele miesięcy.

 

W przypadku budownictwa mieszkaniowego sygnały są obecnie bardziej jednoznaczne. Rosną zarówno liczba pozwoleń i zgłoszeń, jak i liczba rozpoczynanych inwestycji oraz mieszkań oddawanych do użytkowania. W całym sektorze budowlanym sytuacja jest jednak bardziej złożona, ponieważ na wynik produkcji wpływają również inwestycje infrastrukturalne, przemysłowe i komercyjne.

 

Istotnym elementem pozostają również ceny. GUS wskazuje, że wskaźniki cen robót budowlano-montażowych są wykorzystywane m.in. przy waloryzacji kosztów inwestycji, przeliczaniu wartości kosztorysowej robót i weryfikowaniu cen ofertowych w przetargach.

 

Na razie można więc mówić o wzroście aktywności inwestycyjnej mierzonej liczbą pozwoleń, ale nie o jednoznacznym powrocie całego sektora budowlanego na ścieżkę wzrostu. Najbliższe miesiące pokażą, w jakim stopniu większa liczba przygotowywanych inwestycji przełoży się na faktyczne roboty prowadzone na placach budowy.

 

 

Fot.: Nacho A (unsplash)

Ukazał się nowy numer magazynu „Robocze News” – a w nim historie znanych maszyn i narzędzi, najnowsze technologie oraz zmiany w przepisach, które już wkrótce wpłyną na rynek.

 

BIM coraz mocniej wchodzi do świata budownictwa. W wywiadzie w najnowszym Robocze news Aleksander Szerner, prezes Stowarzyszenia BIM, wyjaśnia, jak praca na cyfrowych modelach pomaga wykrywać kolizje jeszcze przed rozpoczęciem robót, ograniczać poprawki, lepiej planować pracę maszyn i kontrolować koszty. O tym wszystkim opowiada w artykule:  „BIM na budowie: mniej kolizji, więcej kontroli”.

 

W numerze także historia marki Bobcat. Tekst „Od kurnika do legendy” to opowieść o dwóch braciach z Minnesoty, którzy zbudowali niewielką, zwrotną maszynę, która dała początek kategorii ładowarek skid-steer i marce, która dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli sprzętu kompaktowego.

 

Z kolei tekst „Na precyzyjne uderzenia”, to zgrabnie przedstawiona historia młotka – od kamienia trzymanego w dłoni przez naszych prehistorycznych przodków po ergonomiczne, zaawansowane narzędzie. 

 

W Robocze News także trochę o nowych przepisach: od 20 stycznia 2027 roku zacznie obowiązywać unijne rozporządzenie 2023/1230 w sprawie maszyn. Nowe przepisy uwzględniają m.in. sztuczną inteligencję, autonomię, cyberbezpieczeństwo i istotne modyfikacje maszyn. Sprawdzamy, co zmieni się dla producentów i użytkowników oraz na co firmy powinny przygotować się już dziś.

 

Zajrzyj do nowego numeru „Robocze News” i sprawdź, co przygotowaliśmy dla branży maszynowej i budowlanej.

Europejski sektor budowlany wchodzi w okres rosnącego zapotrzebowania na inwestycje. Jednocześnie możliwości wykonawcze branży mogą okazać się niewystarczające wobec skali planowanych przedsięwzięć. Polski Związek Pracodawców Budownictwa wskazuje, że jednym z najważniejszych wyzwań dla europejskiego budownictwa będzie zwiększenie jego zdolności do realizacji inwestycji.

 

Zdaniem PZPB Europa stoi przed bezprecedensowym zapotrzebowaniem na inwestycje. Dotyczy ono m.in. infrastruktury, energetyki oraz przedsięwzięć związanych z transformacją europejskiej gospodarki. Wzrost liczby i skali inwestycji oznacza jednocześnie większe zapotrzebowanie na firmy wykonawcze, pracowników, sprzęt oraz odpowiednie kompetencje.

 

Problemem może być jednak ograniczony potencjał sektora. Europejskie firmy budowlane muszą jednocześnie realizować bieżące kontrakty i przygotowywać się do nowych inwestycji. Oznacza to konieczność zwiększenia zdolności produkcyjnych i wykonawczych całej branży.

 

W tym kontekście istotne znaczenie ma również współpraca przedsiębiorstw z poszczególnych państw europejskich. PZPB od 1 września 2026 roku jest członkiem European Construction Industry Federation (FIEC), organizacji reprezentującej europejski sektor budowlany. Tego samego dnia prezes PZPB Jan Styliński objął stanowisko wiceprezesa Komitetu Sterującego FIEC.

 

Wzmocnienie pozycji branży na poziomie europejskim ma służyć m.in. lepszej reprezentacji interesów przedsiębiorstw budowlanych w procesie kształtowania unijnej polityki gospodarczej i inwestycyjnej. Dla sektora oznacza to możliwość większego wpływu na rozwiązania dotyczące warunków prowadzenia działalności, inwestycji oraz rozwoju potencjału wykonawczego.

 

Skala przyszłych inwestycji będzie wymagała nie tylko dostępności kapitału, ale również odpowiednich zasobów po stronie wykonawców. Ograniczenia w zakresie kadr, przedsiębiorstw zdolnych do realizacji dużych kontraktów oraz dostępności zasobów mogą bowiem stać się barierą dla wykorzystania planowanych środków inwestycyjnych.

 

Dla europejskiego budownictwa oznacza to konieczność zwiększania potencjału w momencie, gdy zapotrzebowanie na usługi budowlane ma rosnąć. Według PZPB zdolność sektora do realizacji inwestycji będzie jednym z kluczowych czynników decydujących o tym, czy Europa będzie w stanie wykorzystać skalę planowanych przedsięwzięć.

 

Źródło: PAP Biznes, PZPB

Fot.: C Dustin (unsplash)

Bobcat uruchomił produkcję nowej kompaktowej ładowarki gąsienicowej T650 w zakładzie w Dobříšu w Czechach. Maszyna wykorzystuje konstrukcję ramy serii M (600) i została wyposażona w silnik spełniający wymagania normy emisji spalin Stage V. Producent przeznaczył model T650 do zadań wymagających dużej wydajności oraz pracy w trudnych warunkach.

 

Bobcat T650 Compact Track Loader 15

Ładowarka jest napędzana silnikiem Bobcat o pojemności 2,4 litra i mocy 55 kW, czyli 74 KM. Jednostka spełnia wymagania normy Stage V bez konieczności stosowania płynu AdBlue. Konstrukcja maszyny obejmuje stalową ramę oraz układ chłodzenia przystosowany do pracy przy wysokim obciążeniu. T650 wykorzystuje również pionowy układ podnoszenia ramienia.

 

Znamionowa nośność operacyjna ładowarki wynosi 1192 kg. Parametr ten pozwala wykorzystywać maszynę między innymi do załadunku ciężarówek, przenoszenia palet oraz wykonywania prac ziemnych. Według producenta konstrukcja T650 ma łączyć kompaktowe gabaryty z parametrami umożliwiającymi wykonywanie cięższych zadań.

 

Model T650 został przystosowany do współpracy z szeroką gamą osprzętu Bobcat. Zastosowano w nim opatentowany system montażu Bob-Tach, który umożliwia szybką wymianę narzędzi. Maszyna może być również wyposażona w opcjonalny układ hydrauliczny High Flow o zwiększonym przepływie. Rozwiązanie to przeznaczono do obsługi bardziej wymagających przystawek.

 

Bobcat T650 Compact Track Loader 7

W standardowym wyposażeniu T650 znajduje się system telematyczny Machine IQ. Dostarcza on operatorom oraz osobom zarządzającym flotą dane dotyczące parametrów pracy maszyny. Informacje te mogą być wykorzystywane do monitorowania eksploatacji, optymalizacji wykorzystania sprzętu oraz ograniczania ryzyka przestojów.

 

Producent zwraca również uwagę na rozwiązania poprawiające widoczność i warunki pracy operatora. Kabina została przesunięta do przodu, a drzwi są w pełni przeszklone. Takie rozwiązanie zapewnia bezpośredni widok na osprzęt oraz obszar roboczy. Wyposażenie obejmuje także robocze reflektory LED, umożliwiające pracę po zmroku.

 

Według Katinki Kincses, menedżer produktu ładowarek Bobcat, T650 łączy rozwiązania konstrukcyjne związane z wytrzymałością, mocą i zwrotnością z rozwiązaniami dotyczącymi ergonomii i komfortu operatora. Producent wskazuje na precyzję sterowania, widoczność z kabiny oraz krótkie czasy cykli roboczych jako elementy wpływające na wydajność maszyny.

 

Bobcat należy do grupy Doosan Bobcat. Firma oferuje między innymi ładowarki, koparki, ładowarki teleskopowe, ciągniki kompaktowe i kosiarki, a także rozwiązania z zakresu transportu bliskiego. Jej ofertę uzupełniają osprzęt, części zamienne i usługi serwisowe.

 

Bobcat T650 in Dobris manufacturing plant 4

 

Chińscy producenci maszyn budowlanych zwiększają swoją obecność na europejskim, w tym polskim, rynku. Według danych przytoczonych przez Money.pl udział chińskich firm w europejskim rynku maszyn budowlanych wzrósł z mniej niż 1 proc. w 2015 roku do 3 proc. w 2021 roku oraz 5–6 proc. trzy lata później. Prognozy zakładają, że w 2030 roku może on wynosić od 10 do 15 proc.

 

Rafał Jajor, dyrektor biura Związku Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych, wydawca magazynu „Robocze News” i organizator targów e-robocze show, zwraca uwagę, że wzrost obecności chińskich producentów w Polsce nie jest zjawiskiem nowym.

 

„Nie nazwałbym tego skokiem. To raczej ciągły rozwój trwający od około 10 lat. Na polskim rynku wygląda to tak, że pojawia się jedna chińska firma, która mocniej zdobywa pozycję, potem jej rola nieco maleje, a na jej miejsce wchodzi kolejna. Do tego dochodzi wewnętrzna konkurencja między nimi. Z roku na rok widzimy coraz więcej marek, a nawet jeśli nie przybywa marek, to duże koncerny produkują niemal wszystko i wchodzą z kolejnymi segmentami maszyn na rynek polski i europejski” - mówi Jajor.

 

Według eksperta pierwsze chińskie firmy pojawiały się w Polsce z zamiarem wykorzystania kraju jako wejścia na rynek europejski. Przykładem była firma LiuGong, która przejęła zakłady w Stalowej Woli. Później przedsiębiorstwo sprzedało te zakłady, jednak kierunek ekspansji chińskich producentów pozostał niezmieniony.

 

„Jedna firma zwalniała, druga przyspieszała, ale całościowo udział chińskich firm w polskim rynku stale rósł, rośnie i myślę, że nadal będzie rósł” - ocenia Rafał Jajor.

 

Problemem, na który zwraca uwagę Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych, nie jest sama obecność chińskich producentów, ale przestrzeganie wymagań obowiązujących na europejskim rynku. Jajor podkreśla, że część chińskich koncernów oferuje maszyny spełniające wymagane przepisy, a konkurencja sama w sobie nie jest traktowana przez branżę jako zagrożenie.

 

„Z naszego punktu widzenia pojawienie się wielu firm z Chin nie jest problemem - konkurencja jest dobra dla rynku, ale tylko wtedy, gdy jest uczciwa i wszyscy gracze spełniają te same normy. Nie mamy uwag do wielu chińskich koncernów, które produkują maszyny spełniające przepisy” - mówi.

 

Jednocześnie na polskim rynku pojawiają się także maszyny, których zgodność z obowiązującymi wymaganiami budzi zastrzeżenia. Jajor wskazuje, że w branży spotykane są bardzo tanie maszyny kierowane przede wszystkim do małych przedsiębiorstw. „Rynek zalany jest wieloma małymi i tanimi maszynami, skierowanymi głównie do małych firm. W branży mówi się o »jakości z AliExpress«. Spotkaliśmy się nawet z sytuacją, że dystrybutor, któremu zarzucono brak norm, tłumaczył, że sprzedaje maszyny w celach kolekcjonerskich, a nie do pracy” - powiedział.

 

Według Jajora różnice cenowe między maszynami oferowanymi przez chińskich producentów a sprzętem europejskich czy amerykańskich konkurentów mogą być znaczące. Część różnicy wynika z subsydiowania chińskiego przemysłu przez państwo, ale ekspert wskazuje również na przypadki, w których niższa cena jest związana z niespełnianiem wymagań obowiązujących producentów oferujących maszyny na rynku europejskim.

 

Dotyczy to między innymi wyposażenia i wymagań technicznych. Jajor wymienia przepisy dotyczące takich elementów jak oświetlenie czy amortyzowany fotel operatora.

 

Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych podejmuje działania mające na celu wykrywanie takich przypadków. Jajor wskazuje jednak, że obecnie działania te mają przede wszystkim charakter interwencyjny.

 

„My, jako związek, staramy się pilnować przepisów” - mówi ekspert. Jak wyjaśnia, związek wyszukuje maszyny i ich dystrybutorów, którzy mogą nie spełniać wymagań, i podejmuje działania mające doprowadzić do przestrzegania prawa.

 

Problem może pojawiać się również przy zamówieniach publicznych. Jajor przywołuje przetargi organizowane przez samorządy w ramach środków przeznaczonych na zwiększenie obronności. W ich ramach kupowane były między innymi agregaty prądotwórcze i maszyny budowlane. Według jego relacji w części przetargów oferowano maszyny z Chin, które były tańsze od zachodniej konkurencji nawet o 40 proc.

 

Ekspert wskazuje również na przypadek wykorzystania certyfikatu CE wydanego przez włoską instytucję, która - jak ustalono - nie miała uprawnień do jego wystawienia. Według Jajora problemem jest także ograniczona możliwość oceny dokumentacji przez część zamawiających.

 

Kwestia zgodności maszyn z przepisami ma znaczenie również dla bezpieczeństwa użytkowników. W rozmowie z Money.pl Jajor zwraca uwagę, że w przypadku wypadku przy pracy na maszynie bez legalnego oznakowania CE odpowiedzialność może ponosić właściciel, który dopuścił pracownika do pracy na sprzęcie niespełniającym wymagań. Podobnie wygląda kwestia norm emisji spalin - ich niespełnienie oznacza użytkowanie maszyny niezgodnej z obowiązującymi wymaganiami środowiskowymi.

 

Jajor wskazuje przy tym, że obecny system kontroli maszyn w Polsce nie jest wystarczająco szczelny. W jego ocenie potrzebny byłby system przypominający obowiązkowe okresowe badania techniczne samochodów.

 

„W Polsce brakuje jasnego systemu kontroli maszyn, na wzór tego, który mamy w przypadku samochodów, czyli obowiązkowych, corocznych przeglądów technicznych. Obecnie takie przeglądy przechodzą tylko maszyny objęte nadzorem Urzędu Dozoru Technicznego, jak dźwigi czy windy. Pozostałe nie” - wskazuje.

 

Według niego okresowa kontrola pozwalałaby sprawdzać zarówno stan techniczny maszyny, jak i jej dokumentację. „Możemy wiele zrobić, by uszczelnić rynek” - ocenia Jajor.

 

Ekspansja chińskich producentów nie ogranicza się przy tym do najtańszych maszyn. W Europie rośnie obecność dużych koncernów, których produkty są wykorzystywane również przy dużych inwestycjach infrastrukturalnych. Chińskie maszyny pracują między innymi przy budowie tuneli w ramach projektu Podłęże-Piekiełko.

 

Według danych przytoczonych przez Money.pl rośnie również liczba chińskich producentów obecnych w zestawieniu największych światowych producentów maszyn budowlanych Yellow Table. W 2020 roku było ich dziewięciu, w latach 2021-2023 dziesięciu, a w latach 2024-2025 już trzynastu. W 2025 roku chiński XCMG zajmował czwarte miejsce w zestawieniu.

 

Równolegle chińscy producenci rozwijają ofertę maszyn elektrycznych. W tym segmencie ich produkty są konkurencyjne cenowo, jednak możliwość ich wykorzystania jest ograniczana między innymi w części kontraktów realizowanych dla Wojska Polskiego ze względów bezpieczeństwa narodowego.

 

Dla polskiego rynku kluczowe pozostaje więc nie tyle samo pochodzenie maszyny, ile spełnienie przez nią obowiązujących wymagań. Rafał Jajor podkreśla, że Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych nie postuluje blokowania chińskich producentów.

 

„Konkurencja nie jest problemem, dopóki nie jest nieuczciwa” - podkreśla. W jego ocenie zapewnienie równych warunków działania wszystkim producentom powinno być podstawą funkcjonowania rynku. Jeżeli chińskie maszyny spełniają wymagania i konkurują jakością oraz ceną, ich obecność nie powinna być traktowana jako problem.

 

 

Fot.: TY

 

W tym roku regionalna edycja eRobocze SHOW pojawi się w Mielcu - w województwie podkarpackim! Już 3 października to właśnie tam będzie można testować maszyny, oglądać widowiskowe pokazy, nawiązywać kontakty w branży i doskonale się bawić!

 

Spotykamy się w Mielcu, przy ulicy COP-u 15 (39-300 Mielec), 3 października 2026.

 

Wszelkie istotne informacje na temat dojazdu i programu targów znajdziecie na stronie organizatora. Nie zapomnijcie zerknąć na mapę targów, by dobrze zaplanować pobyt - oczywiście całkowicie za darmo!

 

Jak co roku, na edycji regionalnej eRobocze SHOW będzie można zobaczyć największe światowe marki sprzętu budowlanego, które przyjadą do Was!

 

Nieodłącznym elementem eRobocze SHOW są oczywiście Mistrzostwa Operatorów eRobocze SHOW oraz możliwość testowania najnowszych modeli maszyn na specjalnych placach manewrowych. Wszyscy operatorzy chętni do udziału mogą się zarejestrować jeszcze przed przyjazdem na targi, przy pomocy formularza online. 

Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości prowadzi postępowanie dotyczące działalności zorganizowanej grupy przestępczej, która miała oszukiwać klientów za pośrednictwem popularnego portalu sprzedażowego. Grupa oferowała między innymi koparki, wózki widłowe oraz ciągniki, jednak zamówiony sprzęt nie trafiał do kupujących.

 

Według ustaleń CBZC proceder trwał co najmniej od listopada 2025 roku. Osoby zainteresowane zakupem maszyn dokonywały płatności za oferowany sprzęt. Po otrzymaniu pieniędzy członkowie grupy mieli dokonywać wypłat w bankomatach oraz transferować środki pomiędzy różnymi rachunkami bankowymi.

 

Pieniądze były następnie wpłacane na rachunki prowadzone w kryptowalutach. W ten sposób wyłudzone środki miały być przedmiotem dalszego prania pieniędzy.

 

W ramach prowadzonego postępowania zatrzymano siedem osób. Wszystkim przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy oraz oszustwa. Wobec wszystkich zatrzymanych zastosowano tymczasowe aresztowanie.

 

W wielu województwach przeprowadzono przeszukania. Funkcjonariusze zabezpieczyli między innymi gotówkę, karty płatnicze, telefony komórkowe oraz dokumenty bankowe. Zablokowane zostały również rachunki bankowe należące do zatrzymanych.

 

Za zarzucane przestępstwa podejrzanym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. CBZC podkreśla, że sprawa ma charakter rozwojowy.

 

Źródło: Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości

Strona 1 z 131
© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL