Budowy stają się coraz bardziej międzynarodowe. Obok polskich pracowników spotkać można osoby z Ameryki Południowej, Azji czy Bliskiego Wschodu. O tym, dlaczego znajomość języków obcych staje się dziś jedną z kluczowych kompetencji w branży budowlanej, mówiła na scenie eRobocze SHOW Anna Popławska-Proskień – inżynier budownictwa i praktyk z wieloletnim doświadczeniem na placach budów w całej Polsce.
Anna Popławska-Proskień zna trzy języki obce: angielski, włoski i rosyjski. Jak podkreśla, ich nauka nie ograniczała się do szkolnych lekcji. Ważną rolę odegrały studia, program Erasmus oraz przede wszystkim praktyka zawodowa.
– Języka uczymy się naprawdę wtedy, gdy zaczynamy go używać. Nigdy nie bałam się mówić, nawet jeśli nie robiłam tego perfekcyjnie. Najważniejsze było dla mnie porozumienie i skuteczna komunikacja – mówi.
Zdaniem inżynier budownictwa współczesne place budowy są miejscem spotkania wielu kultur i narodowości. W ostatnich latach pracowała m.in. z osobami z Kolumbii, Turcji, Gruzji czy Filipin.
Dzisiaj trudno wskazać jeden dominujący język obcy na budowie. Wszystko zależy od tego, skąd pochodzi generalny wykonawca, podwykonawcy i pracownicy zatrudnieni przy realizacji inwestycji – wyjaśnia.
Nie tylko angielski
Choć językiem roboczym na wielu inwestycjach pozostaje angielski, praktyka pokazuje, że przydatne mogą być również inne języki.
– Zdarzało mi się pracować w firmach, gdzie używało się języka włoskiego. Były też sytuacje, kiedy z pracownikami tureckimi najłatwiej było porozumieć się po rosyjsku. Budownictwo potrafi naprawdę zaskakiwać – opowiada.
Według niej każda dodatkowa umiejętność językowa zwiększa możliwości zawodowe i ułatwia funkcjonowanie na coraz bardziej międzynarodowym rynku pracy.
Mimo rosnącej liczby zagranicznych pracowników, na budowach nadal można spotkać opór wobec komunikowania się w językach obcych.
– Wielokrotnie słyszałam argumenty: „To jest Polska, nie będę mówił po angielsku” albo „Nie będę mówił po rosyjsku”. Tymczasem istotą budownictwa jest skuteczna komunikacja. Chodzi o to, by każdy wiedział, co ma zrobić i jak zrobić to bezpiecznie – podkreślała Popławska-Proskień.
Jej zdaniem znajomość języków nie powinna być traktowana jako obowiązek, lecz jako inwestycja w rozwój zawodowy.
– Rynek pracy zmienia się bardzo dynamicznie. Nigdy nie wiemy, jakie możliwości pojawią się za rok czy za pięć lat. Każda nowa umiejętność może kiedyś otworzyć kolejne drzwi – dodaje.
Lepsza komunikacja to lepsza jakość pracy
Inżynier przywołuje również przykład z własnej praktyki zawodowej. Podczas jednej z inwestycji pracowała z ekipą z Kolumbii. Choć nie zna języka hiszpańskiego, próbowała komunikować się z pracownikami po włosku, który jest do niego częściowo podobny.
Efekt okazał się zaskakujący.
– Kiedy wróciłam na budowę po raz kolejny, atmosfera była zupełnie inna. Pojawił się uśmiech, większe zaufanie i przede wszystkim lepsza jakość wykonywanych prac. Pracownicy dokładnie wiedzieli, czego od nich oczekuję i jak mają wykonać zadanie – wspomina.
Według niej rozmowa z pracownikiem w języku, który rozumie, buduje wzajemny szacunek i znacząco poprawia efektywność współpracy.
Język a bezpieczeństwo pracy
Znajomość języków obcych ma również bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo na budowie. Dotyczy to nie tylko kierowników czy inżynierów, ale także operatorów maszyn.
– Operator musi być specjalistą nie tylko od sprzętu, ale również od zasad BHP. Jeśli pracuje w międzynarodowym zespole, musi umieć przekazać podstawowe informacje dotyczące bezpieczeństwa. Czasem wystarczy kilka prostych słów, ale muszą one być zrozumiałe – tłumaczy ekspertka.
Jej zdaniem skuteczna komunikacja pozwala uniknąć wielu niebezpiecznych sytuacji związanych z pracą przy wykopach, maszynach czy ciężkim sprzęcie budowlanym.
Jedna budowa, wiele nazw
Komunikacyjne wyzwania nie dotyczą wyłącznie języków obcych. Jak się okazuje, również język polski potrafi zaskoczyć na budowie.
Pracując w różnych regionach kraju, inżynier wielokrotnie spotykała się z odmiennym nazewnictwem tych samych narzędzi i elementów wyposażenia.
– W jednych regionach mówi się „krajzega”, w innych „cyrkularka” albo „piła stołowa”. Na łom jedni mówią „łapka”, inni „breszka”. Czasami te różnice bywają naprawdę zabawne – opowiadała.
Dlaczego warto pracować na budowie?
Choć praca na budowie bywa wymagająca i stresująca, Anna Popławska-Proskień nie ma wątpliwości, że był to właściwy wybór zawodowy.
Na budowie zawsze coś się dzieje, to też praca z ludźmi, którzy tworzą coś realnego. I właśnie połączenie techniki, współpracy z ludźmi i ciągłego rozwoju sprawia, że budownictwo pozostaje jedną z najbardziej interesujących branż na rynku pracy.





