Chińska produkcja zalewa kolejny rynek - czas na budowlankę

 

Chińscy producenci maszyn budowlanych zwiększają swoją obecność na europejskim, w tym polskim, rynku. Według danych przytoczonych przez Money.pl udział chińskich firm w europejskim rynku maszyn budowlanych wzrósł z mniej niż 1 proc. w 2015 roku do 3 proc. w 2021 roku oraz 5–6 proc. trzy lata później. Prognozy zakładają, że w 2030 roku może on wynosić od 10 do 15 proc.

 

Rafał Jajor, dyrektor biura Związku Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych, wydawca magazynu „Robocze News” i organizator targów e-robocze show, zwraca uwagę, że wzrost obecności chińskich producentów w Polsce nie jest zjawiskiem nowym.

 

„Nie nazwałbym tego skokiem. To raczej ciągły rozwój trwający od około 10 lat. Na polskim rynku wygląda to tak, że pojawia się jedna chińska firma, która mocniej zdobywa pozycję, potem jej rola nieco maleje, a na jej miejsce wchodzi kolejna. Do tego dochodzi wewnętrzna konkurencja między nimi. Z roku na rok widzimy coraz więcej marek, a nawet jeśli nie przybywa marek, to duże koncerny produkują niemal wszystko i wchodzą z kolejnymi segmentami maszyn na rynek polski i europejski” - mówi Jajor.

 

Według eksperta pierwsze chińskie firmy pojawiały się w Polsce z zamiarem wykorzystania kraju jako wejścia na rynek europejski. Przykładem była firma LiuGong, która przejęła zakłady w Stalowej Woli. Później przedsiębiorstwo sprzedało te zakłady, jednak kierunek ekspansji chińskich producentów pozostał niezmieniony.

 

„Jedna firma zwalniała, druga przyspieszała, ale całościowo udział chińskich firm w polskim rynku stale rósł, rośnie i myślę, że nadal będzie rósł” - ocenia Rafał Jajor.

 

Problemem, na który zwraca uwagę Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych, nie jest sama obecność chińskich producentów, ale przestrzeganie wymagań obowiązujących na europejskim rynku. Jajor podkreśla, że część chińskich koncernów oferuje maszyny spełniające wymagane przepisy, a konkurencja sama w sobie nie jest traktowana przez branżę jako zagrożenie.

 

„Z naszego punktu widzenia pojawienie się wielu firm z Chin nie jest problemem - konkurencja jest dobra dla rynku, ale tylko wtedy, gdy jest uczciwa i wszyscy gracze spełniają te same normy. Nie mamy uwag do wielu chińskich koncernów, które produkują maszyny spełniające przepisy” - mówi.

 

Jednocześnie na polskim rynku pojawiają się także maszyny, których zgodność z obowiązującymi wymaganiami budzi zastrzeżenia. Jajor wskazuje, że w branży spotykane są bardzo tanie maszyny kierowane przede wszystkim do małych przedsiębiorstw. „Rynek zalany jest wieloma małymi i tanimi maszynami, skierowanymi głównie do małych firm. W branży mówi się o »jakości z AliExpress«. Spotkaliśmy się nawet z sytuacją, że dystrybutor, któremu zarzucono brak norm, tłumaczył, że sprzedaje maszyny w celach kolekcjonerskich, a nie do pracy” - powiedział.

 

Według Jajora różnice cenowe między maszynami oferowanymi przez chińskich producentów a sprzętem europejskich czy amerykańskich konkurentów mogą być znaczące. Część różnicy wynika z subsydiowania chińskiego przemysłu przez państwo, ale ekspert wskazuje również na przypadki, w których niższa cena jest związana z niespełnianiem wymagań obowiązujących producentów oferujących maszyny na rynku europejskim.

 

Dotyczy to między innymi wyposażenia i wymagań technicznych. Jajor wymienia przepisy dotyczące takich elementów jak oświetlenie czy amortyzowany fotel operatora.

 

Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych podejmuje działania mające na celu wykrywanie takich przypadków. Jajor wskazuje jednak, że obecnie działania te mają przede wszystkim charakter interwencyjny.

 

„My, jako związek, staramy się pilnować przepisów” - mówi ekspert. Jak wyjaśnia, związek wyszukuje maszyny i ich dystrybutorów, którzy mogą nie spełniać wymagań, i podejmuje działania mające doprowadzić do przestrzegania prawa.

 

Problem może pojawiać się również przy zamówieniach publicznych. Jajor przywołuje przetargi organizowane przez samorządy w ramach środków przeznaczonych na zwiększenie obronności. W ich ramach kupowane były między innymi agregaty prądotwórcze i maszyny budowlane. Według jego relacji w części przetargów oferowano maszyny z Chin, które były tańsze od zachodniej konkurencji nawet o 40 proc.

 

Ekspert wskazuje również na przypadek wykorzystania certyfikatu CE wydanego przez włoską instytucję, która - jak ustalono - nie miała uprawnień do jego wystawienia. Według Jajora problemem jest także ograniczona możliwość oceny dokumentacji przez część zamawiających.

 

Kwestia zgodności maszyn z przepisami ma znaczenie również dla bezpieczeństwa użytkowników. W rozmowie z Money.pl Jajor zwraca uwagę, że w przypadku wypadku przy pracy na maszynie bez legalnego oznakowania CE odpowiedzialność może ponosić właściciel, który dopuścił pracownika do pracy na sprzęcie niespełniającym wymagań. Podobnie wygląda kwestia norm emisji spalin - ich niespełnienie oznacza użytkowanie maszyny niezgodnej z obowiązującymi wymaganiami środowiskowymi.

 

Jajor wskazuje przy tym, że obecny system kontroli maszyn w Polsce nie jest wystarczająco szczelny. W jego ocenie potrzebny byłby system przypominający obowiązkowe okresowe badania techniczne samochodów.

 

„W Polsce brakuje jasnego systemu kontroli maszyn, na wzór tego, który mamy w przypadku samochodów, czyli obowiązkowych, corocznych przeglądów technicznych. Obecnie takie przeglądy przechodzą tylko maszyny objęte nadzorem Urzędu Dozoru Technicznego, jak dźwigi czy windy. Pozostałe nie” - wskazuje.

 

Według niego okresowa kontrola pozwalałaby sprawdzać zarówno stan techniczny maszyny, jak i jej dokumentację. „Możemy wiele zrobić, by uszczelnić rynek” - ocenia Jajor.

 

Ekspansja chińskich producentów nie ogranicza się przy tym do najtańszych maszyn. W Europie rośnie obecność dużych koncernów, których produkty są wykorzystywane również przy dużych inwestycjach infrastrukturalnych. Chińskie maszyny pracują między innymi przy budowie tuneli w ramach projektu Podłęże-Piekiełko.

 

Według danych przytoczonych przez Money.pl rośnie również liczba chińskich producentów obecnych w zestawieniu największych światowych producentów maszyn budowlanych Yellow Table. W 2020 roku było ich dziewięciu, w latach 2021-2023 dziesięciu, a w latach 2024-2025 już trzynastu. W 2025 roku chiński XCMG zajmował czwarte miejsce w zestawieniu.

 

Równolegle chińscy producenci rozwijają ofertę maszyn elektrycznych. W tym segmencie ich produkty są konkurencyjne cenowo, jednak możliwość ich wykorzystania jest ograniczana między innymi w części kontraktów realizowanych dla Wojska Polskiego ze względów bezpieczeństwa narodowego.

 

Dla polskiego rynku kluczowe pozostaje więc nie tyle samo pochodzenie maszyny, ile spełnienie przez nią obowiązujących wymagań. Rafał Jajor podkreśla, że Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych nie postuluje blokowania chińskich producentów.

 

„Konkurencja nie jest problemem, dopóki nie jest nieuczciwa” - podkreśla. W jego ocenie zapewnienie równych warunków działania wszystkim producentom powinno być podstawą funkcjonowania rynku. Jeżeli chińskie maszyny spełniają wymagania i konkurują jakością oraz ceną, ich obecność nie powinna być traktowana jako problem.

 

 

Fot.: TY

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL