Jak szacuje Polski Związek Pracodawców Budownictwa, z polskich placów budowy ubyło od 90 do 100 tysięcy osób. To efekt wybuchu wojny na Ukrainie. Jednocześnie, obserwowany obecnie spadek aktywności rynku może spowodować, że nawet niewielkie firmy dadzą sobie radę, w oczekiwaniu na ponowny "rozruch" w latach 2024 - 2026.

 

 

Zgodnie z szacunkami specjalistów z Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, jeszcze niedawno na polskich budowach pracowało około 400 - 500 tysięcy obcokrajowców, z czego 80% stanowili obywatele Ukrainy. Teraz, kiedy rozpoczął się konflikt zbrojny, około 20 - 30% tych osób wróciło w rodzinne strony. To właśnie wspomniane wyżej 90 - 100 tysięcy pracowników, na których opierały się przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa. W tych sektorach, jak informuje GUS, ponad 40% firm narzeka na niedobór siły roboczej.

 

 

Tymczasem, w latach 2024 - 2026 przewiduje się kumulację robót budowlanych, przy których bardzo potrzebna będzie siła robocza. Polska budowlanka musi zwrócić uwagę na pracowników zagranicznych pochodzących z krajów innych niż Ukaina - tu wskazuje się głównie Białoruś, Mołdawię, Kaukaz, Gruzję, a także Uzbekistan czy Tadżykistan.

 

 

Badania GUs PZPB wskazują, że zdecydowana większość firm budowlanych postrzega obecną sytuację na rynku jako złą - aż 77,3% firm uznało wzrost cen materiałów budowlanych za barierę w swojej działalności. W drugiej kolejności firmy wskazują rosnące koszta zatrudnienia jako czynnik hamujący - w maju 2022 roku koszty te wzrosły o około 19,5%.

 

Fot. sol

Dział: Wiadomości
© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL