Finansowanie

 

Choć liczba śmiertelnych wypadków w budownictwie spada, transport na placach budowy nadal pozostaje jednym z obszarów generujących poważne zagrożenia. 

 

O najczęstszych błędach, lekceważeniu podstawowych zasad bezpieczeństwa i idei „wizji zero” opowiadał na scenie eRobocze SHOW Bernard Kowalewski, starszy inspektor pracy – główny specjalista w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Bydgoszczy.

 

Mówiąc o transporcie na budowie, należy rozróżnić dwa obszary. Pierwszy to transport wewnętrzny, realizowany przy użyciu żurawi, podnośników i innych urządzeń wykorzystywanych bezpośrednio na placu budowy. Drugi to transport zewnętrzny, związany z dostawami materiałów budowlanych.

 

– Transport zewnętrzny jest często źródłem większych problemów, ponieważ na budowę trafiają osoby, które nie znają obowiązujących tam zasad bezpieczeństwa. Przyjeżdżają z firm zewnętrznych, mają dostarczyć materiał i często nie są odpowiednio przygotowane do poruszania się po placu budowy – wyjaśniał inspektor.

 

Jednym z najczęściej spotykanych uchybień jest brak podstawowych środków ochrony indywidualnej u osób dostarczających materiały.

 

Każda budowa funkcjonuje według określonych zasad bezpieczeństwa. Tymczasem zdarza się, że kierowcy pojawiają się na budowie bez kasku, kamizelki ostrzegawczej, a nawet w nieodpowiednim obuwiu.

 

– Pracownik musi wysiąść z kabiny, pomóc przy rozładunku czy podpięciu ładunku. Jeśli nie posiada odpowiedniego wyposażenia, stwarza zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla innych osób znajdujących się na budowie – podkreślał Kowalewski.

 

Według niego problem wynika często z niewystarczającej świadomości zagrożeń oraz z faktu, że kierowcy nie są na stałe związani z daną budową.

 

Inspektor zwraca uwagę, że jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa jest widoczność pracowników.

 

Na dużych inwestycjach jednocześnie pracują dziesiątki maszyn i setki osób. Operatorzy koparek, ładowarek czy samochodów ciężarowych nie zawsze mają pełną widoczność wokół pojazdu.

 

– To, że pracownik widzi cofającą koparkę, nie oznacza jeszcze, że operator widzi pracownika. Szczególnie starsze maszyny nie zawsze są wyposażone w kamery lub czujniki cofania. Wystarczy wejść w tzw. martwe pole i dochodzi do bardzo niebezpiecznej sytuacji – tłumaczył ekspert.

 

Dlatego tak istotne są kamizelki ostrzegawcze, kaski i przestrzeganie zasad poruszania się po placu budowy.

 

Problemy pojawiają się również przy transporcie wewnętrznym. Bernard Kowalewski wskazuje, że częstym błędem jest wykorzystywanie urządzeń przeznaczonych do transportu materiałów do podnoszenia pracowników.

 

Choć niektóre rozwiązania mogą sprawiać wrażenie bezpiecznych, nie zawsze są zgodne z przeznaczeniem urządzenia i obowiązującymi przepisami.

 

– Maszyna przeznaczona do transportu materiałów nie może być automatycznie wykorzystywana do podnoszenia ludzi. Często spotykamy sytuacje, w których stosowane są prowizoryczne rozwiązania, stwarzające poważne zagrożenie dla zdrowia i życia – ostrzega inspektor.

 

Mimo rozwoju technologii i coraz nowocześniejszego sprzętu, do wielu ciężkich wypadków nadal dochodzi podczas wykonywania manewru cofania.

 

Zdaniem inspektora przyczyna jest prosta: człowiek często zakłada, że skoro widzi maszynę, sam również jest widoczny dla operatora.

 

– W rzeczywistości operator może nie mieć możliwości zauważenia osoby znajdującej się za pojazdem. Kiedy dochodzi do potrącenia przez ciężką maszynę budowlaną, skutki są zazwyczaj bardzo poważne. To często wypadki ciężkie lub śmiertelne – mówił Kowalewski.

 

Podczas niedawnych analiz Państwowej Inspekcji Pracy zwrócono uwagę na wyraźny spadek liczby śmiertelnych wypadków w budownictwie. W ciągu ostatnich lat ich liczba zmniejszyła się o około 50 proc.

 

Mimo poprawy sytuacji w 2024 roku na budowach doszło do 67 wypadków śmiertelnych.

 

– Nie można patrzeć na to wyłącznie przez pryzmat statystyki. Każdy taki wypadek to konkretna rodzina, konkretne dzieci i konkretna tragedia. Nawet jeśli liczba wypadków spadła o połowę, nadal mówimy o 67 osobach, które nie wróciły do domu – podkreśla inspektor.

 

Państwowa Inspekcja Pracy promuje obecnie ideę „wizji zero”, czyli dążenia do całkowitego wyeliminowania wypadków przy pracy.

 

Czy taki cel jest realny?

 

Zdaniem Bernarda Kowalewskiego najważniejsze jest nie tyle samo osiągnięcie zera, ile konsekwentne dążenie do ograniczania liczby tragedii.

 

Kluczową rolę odgrywają odpowiedni nadzór, właściwa organizacja pracy oraz budowanie świadomości zagrożeń. Kontrole prowadzone przez inspektorów mają nie tylko wykrywać nieprawidłowości, ale również edukować pracodawców i pracowników.

 

Najlepsza kontrola to taka, podczas której okazuje się, że wszystko działa prawidłowo. Chcemy, aby bezpieczeństwo było standardem, a nie efektem obawy przed kontrolą – podsumował.

 

Bezpieczeństwo osób poruszających się pieszo w pobliżu maszyn to bardzo istotna kwestia. Nie trzeba chyba przypominać, jak kończą się wypadki w których ktoś nieopatrznie wejdzie pod koła czy gąsienice koparki. Problem polega na tym, że na placu budowy nie zawsze panuje porządek i cisza, a zdezorientowani piesi pracownicy mogą paść ofiarą wypadku przez nieprzewidywalny przypadek. Dlatego firma Brigade Electronics postanowiła stworzyć "dźwiękowy kierunkowskaz", który ma dodatkowo zwiększyć bezpieczeństwo. Urządzenie nosi nazwę bbs-TI.

 

bbs TI 550 300x224

Montowane na boku maszyny, synchronizuje działanie z kierunkowskazami. Kiedy te są uruchamiane, głośnik ostrzega przechodniów, że maszyna będzie skręcać. Co więcej, system ten ma być sprzężony z poprzednim modelem tej samej firmy o nazwie White Sound, służącym do ostrzegania pracowników o nadciągającym niebezpieczeństwie przy pomocy dźwięków dedykowanych dla konkretnych osób. W ten sposób ilość hałasów w miejscu pracy nie jest znacznie zwiększona, a osoby znajdujące się w bezpośrednim zasięgu maszyny zostaną ostrzeżone.

 

Brigade Electronics zadbała o to, by sygnały przekazywane przez urządzenia były zrozumiałe bez względu na język, jakim posługują się pracownicy. Alarm można wyłączyć, na przykład na czas pracy nocą, a także ustawić na działanie do określonej prędkości jazdy.

 

Jak mówił przedstawiciel Brigade Electronics, Corey Heniser: "Jednym z najczęstszych powodów kolizji pojazdów z pieszymi jest manewr skrętu. Wiele zrobino już w kierunku zwiększenia świadomości kierowców w kwestii przechodniów i rowerzystów znajdujących się w martwym punkcie, ale to nie zawsze wystarcza by pomóc wrażliwym użytkownikom dróg - w szczególności, kiedy poruszają się z większą prędkością, niezauważeni przez operatora. bbs-TI pomoże chronić narażone osoby i uczyni floty bezpieczniejszymi".

 

Firma Lytx, zjamująca się rozwojem aspektu "wzroku maszyny" w technologii autonomicznych pojazdów opracowała urządzenie zwiększające bezpieczeństwo na drodze. W jego skład wchodzi szereg mechanizmów opartych na technologii wzroku maszyny w połączeniu z SI. Oto one:

* Alarm "nieuważności": kiedy kierowca traci koncentrację, odwracając wzrok od drogi lub przysypiając, w kabinie rozlega się ostrzegawczy sygnał.

* Ostrzegawcze dźwięki, kiedy kierowca używa telefonu, je lub pije, pali, nie ma zapiętego pasa bezpieczeństwa, przekracza prędkość lub traci koncentrację.

* Licznik sumujący czas trwania i udział procentowy poszczególnych rodzajów niebezpiecznych zachowań.

 

homepage hero mobile 750x1215 1

Wszystko po to, by kierowca miał szansę na holistyczne spojrzenie na charakterystykę własnej pracy. Dzięki takiemu rozwiązaniu będzie mógł zwrócić uwagę na swoje zachowania za kierownicą i spróbować lepiej im przeciwdziałać. Lytx szacuje, że urządzenie jest w stanie wykryć i sklasyfikować aż 60 różnych objawów niebezpiecznych zachowań i robi to z 95% dokładnością. Przy okazji, wykryte sytuacje można automatycznie nagrywać, by prowadzący pojazd mógł później zobaczyć jak wyglądają - takie "obiektywne spojrzenie" pozwoli na lepsze zrozumienie problemu i zagrożeń.

 

Jak mówili przedstawiciele Lytx, "Współczesne floty poszukują rozwiązań pozwalających kierowcom na szybką poprawę z niewielkim lub żadnym wkładem ze strony kierownika. Kierowcy są zachęcani i odpowiedzialni za zwiększenie własnego bezpieczeństwa, a uwaga zarządu firmy jest skierowana w stronę innych sfer biznesu".

Zgodnie z raportem Państwowej Inspekcji Pracy, w 2018 roku na placach budowy zginęło 48 osób. Łączna liczba wypadków wyniosła tego roku 5247, z czego 84 sklasyfikowano jako ciężkie.

 

 

Każdego roku po inspekcjach PIP publikowane są Sprawozdania wraz z wnioskami. Najświeższe dane, zebrane na podstawie 4779 kontroli w 4094 podmiotach (łącznie około 45 tysięcy osób) mówią jasno: nieprawidłowości są u nas rzeczą powszechną.

 

 

Naruszenia zasad bezpieczeństwa stwierdzono w 93% firm. Najwięcej przypadków PIP odnotowała przy pracach prowadzonych na wysokości (62%), drugie w kolejności były strefy i miejsca niebezpieczne (49%), a zaraz potem prace z użyciem rusztowań (47%). Duży odsetek nieprawidłowości stwierdzono też w instrukcjach bezpiecznego wykonania robót (22%) oraz przy pracach ziemnych i w wykopach (21%).

 

 

Skąd tak niepokojące wyniki kontroli? Specjaliści twierdzą, że wynika to z nacisków na wykonanie pracy jak najszybciej, tolerowania niebezpiecznych metod pracy i zaniedbań w zakresie wyposażenia pracowników. Mówiąc prościej: gdzie się człowiek spieszy, tam łatwo o wypadek.

 

 

Na temat szczegółów Sprawozdania PIP przeczytacie w pierwszym numere Robocze News, który jest dostępny bezpłatnie - sprawdźcie na stronie www.roboczenews.pl!

Już 28 stycznia 2016 roku w hotelu „Grodzisko” w Grodzisku Mazowieckim GAZETA LEŚNA organizuje kolejne spotkanie z cyklu „Międzybranżowych Spotkań Ekspertów” - konferencję pt. „Drogi a zwierzyna”. Patronat honorowy nad projektem objęły: Ministerstwo Środowiska, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz Kampinoski Park Narodowy

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL