Finansowanie

 

W najnowszym numerze Robocze NEWS reportaż o pracy geodetów prowadzących swoją firmę. Jak obecnie wygląda rynek usług geodezyjnych, jakim sprzętem dobrze się pracuje i jakie wyzwania czekają na geodetów - w terenie i w biurze - opowiadali Małgorzata i Mateusz Janus, właściciele Geotyki.

 

"Ich wspólna firma działa od 2020 roku. Na początku musieli zainwestować ponad trzydzieści tysięcy złotych w zakup sprzętu, który umożliwił świadczenie podstawowych usług: odbiornika GPS (ok. 12 tysięcy złotych) i tachimetru (ok. 8 tys.). Do tego potrzebny był ploter do drukowania map, a także sprzęty do pracy terenowej: łopaty, młotki, taśmy. Na szczęście okazało się, że inwestycja zwróciła się już po trzech miesiącach działalności. Na początku jednym z większych wyzwań było znalezienie klientów.

 

– Braliśmy wszystkie zlecenia, mieliśmy przystępne terminy i konkurencyjne ceny. Największym wyzwaniem była praca w niepewności, praktycznie z miesiąca na miesiąc. Do tego dochodziła samodzielność, brak ewentualnego wsparcia, na jakie może liczyć pracownik na umowie – przyznaje Małgorzata Janus.

 

Pan Mateusz po założeniu działalności wraz z żoną musiał być przygotowany na realizowanie całych zamówień samodzielnie. Ale dzięki temu ma już doświadczenie w pracy w firmie geodezyjnej, a wkrótce przystąpi do egzaminu zawodowego.

 

W Geotyce odpowiada za rozeznanie w nowych technologiach i dostępnych sprzętach.  Obecnie firma oferuje wachlarz usług zgodny z uprawnieniami Pani Małgorzaty, czyli geodety w zakresie 1 i 2. Firma jest dwuosobowa i współpracuje dorywczo z jedną osobą, która pomaga właścicielom FIRMA POMIARY w obrabianiu dokumentów na podstawie przesłanych pomiarów.

 

Właściciele skupiają się na realizacji małych zleceń, które gwarantują stabilne przychody. Prawda jest taka, że w sektorze geodezyjnym jest nisza na firmę każdego rozmiaru. Geotyka najlepiej odnajduje się wśród indywidualnych klientów, którym może poświęcić czas i uwagę. Właściciele nie ukrywają, że muszą mierzyć się wręcz z nawałem pracy. W zeszłym roku zrealizowali 365 zamówień, co dawało średnio jedno zlecenie dziennie.

 

geo1

– W takiej sytuacji trzeba jednak siedzieć i trzaskać – śmieje się Pani Małgorzata" - czytamy w reportarzu.

 

Praca w firmie geodezyjnej to praca w terenie, często ciężka fizycznie, na przykład wtedy, gdy trzeba nabijać ławice przy pomocy młota ważącego około 4,5 kilograma. Poza nabijaniem ławic zdarza się, że trzeba wkopać kamień geodezyjny, a zależnie od pory roku i rodzaju podłoża może to być prosta, lub ekstremalnie trudna praca. Nieraz trzeba też na przykład otwierać studzienki kanalizacyjne, a kratki też sporo ważą.

 

W dodatku prowadząc taką firmę trzeba liczyć się z błędami. Taki zdarzył się Janusom podczas przygotowywania materiałów do tyczenia przy budowie skateparku. Pomyłka kosztowała ich 30 tysięcy złotych. Od tego czasu właściciele zdecydowali się na wykupienie ubezpieczenia, które działa nawet po zakończeniu inwestycji.

 

Ważne jest też wykorzystanie  technologii. Pierwszy odbiornik kupiony na potrzeby Geotyki był marki Kolida, kolejny Geomax, obecnie jest to Art-Geo. Nowe urządzenie ma możliwość pomiarów fotogrametrycznych: wykonuje się sekwencję zdjęć i na ich podstawie wylicza współrzędne. To rozwiązanie przydaje się w szczególności w budynkach, w których jest dużo wnęk, a zadaszenie blokuje sygnał.

 

– Kiedyś trzeba było trzymać tyczkę odbiornika idealnie w pionie, żeby zmierzyć dany punkt. Teraz te sprzęty mają już wbudowany system IMU (Inerti al Measurement Unit, czyli system integrujący precyzyjne dane o pozycji urządzenia), który umożliwia pracę przy wychyleniu, nie trzeba mieć idealnie wyprostowanej tyczki. Kupiony przez nas odbiornik ma też laser, pozwalający mierzyć punkty na odległość. To się przydaje w sytuacjach, w których nie jesteśmy w stanie gdzieś wejść, bo jest na przykład ogrodzenie, zarośla – tłumaczy Mateusz Janus".

 

Cały reportaż można przeczytać na łamach najnowszego Robocze NEWS - zaprenumeruj czasopismo w formie cyfrowej lub papierowej i zyskaj dostęp do podobnych artykułów cztery razy w roku!

 

Fot.: M. Malik, Archiwum firmy Geotyka

Dział: Plac budowy

Odbyły się już w Rzeszowie, Krakowie, Piekarach Śląskich i Kielcach, jutro produkty Leica Geosystems zobaczymy w Łodzi, a następnie w Toruniu, Gdańsku, Koszalinie, Szczecinie, Poznaniu, Zielonej Górze, Wrocławiu, Olsztynie, Białymstoku, Lublinie i Warszawie. Wszystko to w ramach Leica Tour 2016.

 

Leica Geosystems to firma od niemal 200 lat oferująca rozwiązania dla profesjonalistów związanych z branżą geodezji, a także lotnictwa, obronności, bezpieczeństwa, ochrony oraz budownictwa. Opracowywane są nowe produkty oraz innowacyjne rozwiązania. Leica należy do grupy Hexagon - globalnego dostawcy technologii informacyjnych, zwiększających dokładność i wydajność układów geoprzestrzennych oraz przemysłowych.

 

Leica Tour to największa impreza geodezyjna w Polsce, w zeszłym roku odwiedziło ją aż 1500 gości, którzy mieli okazję zobaczyć i przetestować najnowsze rozwiązania geodezyjne oraz poznać pracowników firmy i kolegów z branży.

 

Podczas spotkań planowane są atrakcyjne pokazy, a także poczęstunek i konkurs z atrakcyjną nagrodą główną. Więcej informacji na stronie Leica Geosystems.

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL