Finansowanie

 

Rozwiązania wykorzystujące AI szybko stały się elementem codziennej pracy wielu firm realizujących inwestycje na całym świecie. Algorytmy analizują tysiące zdjęć wykonywanych na budowie, porównują postęp robót z modelem BIM, wykrywają potencjalne opóźnienia, przewidują ryzyko przekroczenia budżetu, a nawet wskazują miejsca, w których może dojść do wypadku. To sprawia, że coraz częściej pojawia się pytanie, czy sztuczna inteligencja jest w stanie zastąpić kierownika budowy.

 

Na razie odpowiedź brzmi: nie. AI nie posiada uprawnień budowlanych, nie ponosi odpowiedzialności za podejmowane decyzje i nie zastąpi doświadczenia zdobywanego przez lata pracy na budowie. Nie oznacza to jednak, że jej wpływ na sposób prowadzenia inwestycji jest niewielki. Wręcz przeciwnie: wiele czynności, które jeszcze niedawno zajmowały kierownikowi budowy kilka godzin dziennie, dziś może zostać wykonanych automatycznie. W efekcie zmienia się charakter tej pracy. Zamiast ręcznego zbierania informacji coraz większe znaczenie ma ich interpretacja oraz podejmowanie decyzji na podstawie danych przygotowanych przez algorytmy.

 

Klęska urodzaju

 

Według analiz firm doradczych działających na rynku budowlanym największym problemem współczesnych inwestycji nie jest już brak danych, lecz ich nadmiar. Na dużej budowie każdego dnia powstają setki zdjęć, raportów, wpisów do dziennika budowy, dokumentów odbiorowych i informacji pochodzących z maszyn oraz urządzeń pomiarowych. Człowiek nie jest w stanie przeanalizować ich wszystkich w czasie rzeczywistym. Dla sztucznej inteligencji nie stanowi to jednak większego problemu. Nowoczesne systemy potrafią przeszukiwać miliony rekordów danych w ciągu kilku minut, wskazując jedynie te informacje, które wymagają uwagi kierownika budowy.

 

Jednym z najbardziej znanych przykładów praktycznego wykorzystania AI jest amerykańska platforma OpenSpace. System działa w bardzo prosty sposób. Pracownik budowy zakłada na kask niewielką kamerę 360 stopni i wykonuje codzienny obchód inwestycji. Nie musi robić zdjęć ani zatrzymywać się w konkretnych miejscach – wystarczy, że przejdzie trasę, którą normalnie pokonuje podczas kontroli robót. Kamera automatycznie rejestruje obraz, a następnie przesyła go do chmury.

 

Na tym etapie rozpoczyna się praca algorytmów sztucznej inteligencji. Oprogramowanie rozpoznaje, w którym miejscu budynku zostały wykonane poszczególne zdjęcia, tworzy cyfrową mapę całego obiektu i porównuje zarejestrowany obraz z modelem BIM oraz harmonogramem inwestycji. Dzięki temu kierownik budowy może w ciągu kilku minut sprawdzić, czy wszystkie prace przebiegają zgodnie z projektem, bez konieczności fizycznego odwiedzania każdej kondygnacji.

 

OpenSpace znajduje zastosowanie przede wszystkim przy dużych inwestycjach komercyjnych, takich jak biurowce, szpitale czy centra logistyczne, gdzie codziennie pracuje nawet kilkuset wykonawców. Zamiast przeglądać tysiące fotografii wykonywanych przez różne osoby, kierownik otrzymuje uporządkowany cyfrowy zapis postępu robót z możliwością porównania stanu budowy z dowolnym dniem realizacji inwestycji. Ułatwia to także rozstrzyganie sporów pomiędzy wykonawcami dotyczących terminów wykonania poszczególnych etapów robót.

 

Jeszcze dalej poszła izraelska firma Buildots, której rozwiązania są wykorzystywane między innymi przez międzynarodowych wykonawców realizujących inwestycje infrastrukturalne i kubaturowe. W tym przypadku również wykorzystywane są kamery montowane na kaskach pracowników, jednak ich zadaniem nie jest jedynie dokumentowanie postępu prac. System analizuje każdy element widoczny na nagraniu i porównuje go z cyfrowym modelem inwestycji.

 

Jeżeli zgodnie z harmonogramem na danej kondygnacji powinny zostać zamontowane instalacje wentylacyjne, a algorytm ich nie wykryje, automatycznie oznacza potencjalne opóźnienie. Jeżeli ściany działowe zostały wykonane, ale nie pojawiły się jeszcze przewidziane w projekcie instalacje elektryczne, kierownik budowy otrzymuje stosowne powiadomienie. Zamiast samodzielnie analizować postęp robót w kilkudziesięciu pomieszczeniach, otrzymuje gotowy raport wskazujący miejsca wymagające interwencji.

 

Twórcy Buildots podkreślają, że system potrafi monitorować tysiące elementów budynku jednocześnie, a algorytmy uczą się rozpoznawania kolejnych typów robót wraz z napływem nowych danych. W praktyce oznacza to, że AI staje się cyfrowym inspektorem, który przez całą dobę porównuje rzeczywisty stan inwestycji z harmonogramem i dokumentacją projektową. Człowiek nadal podejmuje decyzje, ale nie musi już poświęcać wielu godzin na ręczne sprawdzanie każdego etapu prac.

 

Kolejnym przykładem jest amerykańska firma Doxel, która wykorzystuje połączenie sztucznej inteligencji, skanerów laserowych, robotów mobilnych i dronów. System regularnie zbiera dane z placu budowy, tworząc bardzo dokładny trójwymiarowy obraz inwestycji. Następnie AI porównuje go z projektem wykonawczym oraz kosztorysem, analizując nie tylko postęp robót, ale również ich wpływ na budżet całej inwestycji.

 

To rozwiązanie pozwala wykryć problemy na długo przed ich zauważeniem przez człowieka. Jeżeli tempo wykonywania robót instalacyjnych zaczyna odbiegać od założeń harmonogramu, system potrafi oszacować, jakie konsekwencje będzie to miało dla kolejnych etapów budowy i wskazać ryzyko opóźnienia oddania obiektu. W efekcie kierownik budowy otrzymuje nie tylko informację o istniejącym problemie, ale również prognozę jego skutków, co znacząco ułatwia planowanie działań naprawczych.

 

Cyfrowa transformacja trwa

W kolejnych latach liczba takich rozwiązań będzie szybko rosła. Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza również do zarządzania dokumentacją budowy, analizowania bezpieczeństwa pracy oraz monitorowania stanu technicznego maszyn. To właśnie te obszary mogą w najbliższej przyszłości najbardziej zmienić codzienną pracę kierowników budów i inżynierów prowadzących inwestycje.

 

Rosnąca liczba systemów wykorzystujących sztuczną inteligencję sprawia, że plac budowy staje się coraz bardziej środowiskiem opartym na danych. AI nie analizuje już wyłącznie obrazu z kamer czy modeli BIM. Coraz częściej pełni rolę cyfrowego asystenta, który porządkuje dokumentację, wspiera nadzór nad bezpieczeństwem oraz analizuje informacje przesyłane przez maszyny budowlane. To właśnie w tych obszarach wielu kierowników budowy odczuwa dziś największe korzyści wynikające z automatyzacji.

 

Jednym z liderów tego rynku jest Autodesk, który od kilku lat rozwija platformę Autodesk Construction Cloud, wzbogacając ją o funkcje wykorzystujące sztuczną inteligencję. Oprogramowanie gromadzi praktycznie całą dokumentację inwestycji – od projektów i modeli BIM, przez protokoły odbiorów, aż po korespondencję prowadzoną pomiędzy uczestnikami procesu budowlanego. W dużych projektach liczba dokumentów bardzo szybko przekracza możliwości sprawnego zarządzania przez człowieka. Sztuczna inteligencja analizuje ich zawartość, rozpoznaje powiązania między poszczególnymi plikami i potrafi wskazać informacje, które mogą mieć znaczenie dla dalszego przebiegu inwestycji.

 

Przykładowo, jeżeli projektant wprowadzi zmianę dotyczącą instalacji sanitarnych, system jest w stanie wskazać wszystkie dokumenty, rysunki i harmonogramy, których ta modyfikacja dotyczy. AI może również automatycznie wykrywać rozbieżności pomiędzy kolejnymi wersjami dokumentacji oraz przypominać o konieczności aktualizacji powiązanych opracowań. Dla kierownika budowy oznacza to znacznie mniejsze ryzyko przeoczenia zmian projektowych, które mogłyby skutkować kosztownymi poprawkami już na etapie realizacji robót.

 

W podobnym kierunku podąża amerykańska platforma Procore, wykorzystywana przez tysiące firm budowlanych na całym świecie. Wprowadzony niedawno moduł Procore AI umożliwia błyskawiczne wyszukiwanie informacji w dokumentacji inwestycji. Zamiast przeglądać setki stron specyfikacji technicznych lub warunków kontraktu, użytkownik może zadać pytanie w języku naturalnym, na przykład: „Jakie wymagania dotyczą odbioru izolacji fundamentów?” lub „W której części projektu znajdują się wytyczne dotyczące zbrojenia stropu?”. Algorytm przeszukuje dokumentację i wskazuje odpowiednie fragmenty, często w ciągu kilku sekund.

 

Funkcja ta okazuje się szczególnie przydatna podczas dużych inwestycji infrastrukturalnych, gdzie komplet dokumentacji może liczyć dziesiątki tysięcy stron. Zamiast angażować kilka osób do wyszukiwania konkretnych zapisów, kierownik budowy otrzymuje odpowiedź niemal natychmiast. Procore AI potrafi również przygotowywać krótkie podsumowania raportów, zestawiać informacje z różnych dokumentów i wskazywać kwestie wymagające dodatkowej uwagi.

 

Wielki BHPowiec czuwa

Sztuczna inteligencja coraz częściej odpowiada również za poprawę bezpieczeństwa pracy. Tradycyjny nadzór BHP polega przede wszystkim na kontrolach prowadzonych przez wyznaczonych pracowników. Oznacza to jednak, że wiele niebezpiecznych sytuacji pozostaje niezauważonych, zwłaszcza na dużych budowach obejmujących kilka hektarów terenu.

 

Obecnie coraz więcej firm wdraża systemy wykorzystujące analizę obrazu w czasie rzeczywistym. Kamery wyposażone w algorytmy AI rozpoznają sylwetki ludzi, maszyny oraz elementy wyposażenia ochronnego. Jeżeli pracownik wejdzie do strefy niebezpiecznej bez kasku lub kamizelki odblaskowej, system automatycznie generuje alarm. Podobnie dzieje się wtedy, gdy pieszy znajdzie się zbyt blisko pracującej koparki, ładowarki lub żurawia.

 

Takie rozwiązania oferują między innymi firmy Smartvid.io oraz Newmetrix, których oprogramowanie analizuje tysiące zdjęć wykonywanych na budowach. Algorytmy uczą się rozpoznawania niebezpiecznych zachowań i potrafią wskazywać miejsca, w których najczęściej dochodzi do naruszeń zasad bezpieczeństwa. Dzięki temu kierownictwo budowy może wcześniej wprowadzić działania zapobiegawcze, zanim dojdzie do wypadku.

 

Pomoc w zarządzaniu

 

AI coraz mocniej zaznacza swoją obecność również w zarządzaniu flotą maszyn budowlanych. Nowoczesne koparki, spycharki czy ładowarki są wyposażone w dziesiątki czujników monitorujących pracę silnika, układu hydraulicznego, przekładni oraz innych podzespołów. Każdego dnia generują one ogromne ilości danych telemetrycznych, których ręczna analiza byłaby praktycznie niemożliwa.

 

Dobrym przykładem jest Caterpillar, który od lat rozwija platformę VisionLink. System zbiera informacje o pracy maszyn, zużyciu paliwa, czasie pracy na biegu jałowym, obciążeniu silnika czy temperaturze poszczególnych podzespołów. Algorytmy analizują te dane i potrafią wykrywać symptomy mogące świadczyć o zbliżającej się awarii. Jeżeli parametry pracy odbiegają od wartości uznawanych za prawidłowe, właściciel maszyny otrzymuje odpowiednie powiadomienie.

 

Praktyka pokazuje, że przewidywanie awarii może przynieść bardzo wymierne korzyści finansowe. Awaria pompy hydraulicznej wykryta odpowiednio wcześnie często oznacza jedynie zaplanowaną wizytę serwisu. Jeżeli problem zostanie zignorowany, może doprowadzić do uszkodzenia kolejnych elementów układu, a w konsekwencji do wielodniowego przestoju maszyny. W przypadku dużych inwestycji każdy dzień przestoju oznacza nie tylko koszt naprawy, ale również opóźnienia w realizacji harmonogramu.

 

Podobne rozwiązania rozwija Komatsu w ramach platformy Smart Construction. System integruje dane pochodzące z dronów, odbiorników GNSS zamontowanych na maszynach oraz modeli 3D przygotowanych na etapie projektowania. Sztuczna inteligencja porównuje rzeczywisty postęp robót ziemnych z założeniami projektu i wskazuje miejsca, w których wykonano zbyt mały lub zbyt duży wykop. Dzięki temu kierownik budowy może na bieżąco kontrolować postęp prac bez konieczności wykonywania czasochłonnych pomiarów geodezyjnych.

 

Coraz większą rolę odgrywa także oprogramowanie rozwijane przez Trimble. Platforma Trimble Construction One wykorzystuje algorytmy uczenia maszynowego do analizowania kosztów inwestycji, planowania harmonogramów oraz identyfikowania ryzyk mogących wpłynąć na termin zakończenia budowy. System porównuje aktualne dane z informacjami pochodzącymi z wcześniej zrealizowanych projektów i wskazuje, które elementy inwestycji mogą wymagać szczególnej uwagi. Jeżeli podobne przedsięwzięcia w przeszłości kończyły się opóźnieniami na określonym etapie, AI potrafi wcześniej zasygnalizować możliwość wystąpienia podobnego problemu.

 

W obszarze precyzyjnych pomiarów coraz większe znaczenie mają także rozwiązania Leica Geosystems, należącej do grupy Hexagon. Oprogramowanie wykorzystujące sztuczną inteligencję analizuje dane ze skanerów laserowych oraz odbiorników GNSS, automatycznie wykrywając odchylenia od projektu. W praktyce oznacza to, że już na etapie wykonywania robót można zidentyfikować elementy wymagające korekty, zanim ich poprawa stanie się kosztowna lub technicznie skomplikowana.

 

Długa droga przed nami

 

Jeszcze kilka lat temu wszystkie opisane czynności wymagały zaangażowania wielu specjalistów – geodetów, inżynierów, inspektorów nadzoru oraz kierowników budów. Dziś znaczną część żmudnych analiz wykonują algorytmy, które nie męczą się, nie pomijają danych i są w stanie pracować nieprzerwanie przez całą dobę. Nie oznacza to jednak, że człowiek przestaje być potrzebny. Wręcz przeciwnie – im więcej informacji generuje sztuczna inteligencja, tym większe znaczenie ma doświadczenie osób, które potrafią właściwie zinterpretować wyniki analiz i podjąć decyzje uwzględniające realia prowadzonej inwestycji. To właśnie pytanie o granice odpowiedzialności człowieka i możliwości AI staje się dziś jednym z najważniejszych zagadnień związanych z cyfrową transformacją budownictwa. Właśnie temu poświęcona będzie ostatnia część artykułu.

 

Patrząc na możliwości współczesnych systemów opartych na sztucznej inteligencji, łatwo odnieść wrażenie, że zawód kierownika budowy wkrótce stanie się zbędny. Algorytmy analizują harmonogramy, kontrolują postęp robót, wykrywają zagrożenia, przewidują awarie sprzętu i przeszukują tysiące stron dokumentacji w czasie liczonym w sekundach. W praktyce jednak między wspomaganiem procesu budowlanego a przejęciem odpowiedzialności za inwestycję istnieje ogromna różnica.

 

Największym ograniczeniem sztucznej inteligencji jest brak odpowiedzialności prawnej. W Polsce kierownik budowy pełni samodzielną funkcję techniczną w budownictwie. To on odpowiada za prowadzenie robót zgodnie z projektem, przepisami prawa oraz zasadami wiedzy technicznej. Musi posiadać odpowiednie uprawnienia budowlane, być członkiem właściwej izby samorządu zawodowego i ponosi odpowiedzialność zawodową za podejmowane decyzje. Żaden algorytm nie może dziś podpisać dokumentacji, odebrać robót ani przejąć odpowiedzialności za bezpieczeństwo ludzi pracujących na budowie.

 

Jeszcze większe znaczenie mają sytuacje, których nie sposób przewidzieć na etapie projektowania. Budowa to środowisko niezwykle dynamiczne. Zmieniają się warunki pogodowe, pojawiają się problemy z dostawami materiałów, awarie sprzętu, kolizje z niezinwentaryzowaną infrastrukturą podziemną czy błędy wykonawcze ujawnione dopiero podczas realizacji robót. W takich przypadkach nawet najbardziej zaawansowany system AI może jedynie przedstawić kilka możliwych scenariuszy działania. Ostateczna decyzja należy jednak do człowieka, który uwzględnia nie tylko dane techniczne, ale również doświadczenie, znajomość lokalnych warunków oraz konsekwencje finansowe i organizacyjne każdej z dostępnych opcji.

Wspólne dobro

 

Drzewa to nie tylko przeszkody na drodze projektanta, inwestora i łyżki koparki. Kiedy pracujemy w ich pobliżu, pamiętajmy o istotnej roli jaką odgrywają w utrzymywaniu przyjaznego mikroklimatu miejskiego. Badania dowodzą, że miejska zieleń – ta „duża“, nie trawniki i klomby – znacząco wpływa na temperaturę powietrza, przynosząc ulgę w upały. Służy także naszym płucom, oczyszczając powietrze i tworzą przyjemniejszy dla oka, kojący krajobraz.

 

Równie istotną kwestią jest bezpieczeństwo. Uszkodzone drzewo choruje, a jego gałęzie i pień mogą wysychać. W konsekwencji struktura rośliny jest osłabiona, i łatwiej o spadające gałęzie i bardzo niebezpieczne przewrócenie przy silnych wiatrach. Dlatego warto, nawet drobnymi i pozornie nieznaczącymi zachowaniami, starać się chronić je przed niepotrzebnymi uszkodzeniami. Ale jak może to zrobić pracownik budowy? O zdanie spytaliśmy Martyny Krawczyk, arborystki, właścicielki firmy W Koronie, na co dzień zajmującej się pielęgnacją zieleni w najróżniejszej formie – od miejskich zadrzewień, po tereny zabytkowe.

 

- Bardzo źle na drzewa wpływa zagęszczanie gruntu, ponieważ ogranicza możliwość wchłaniania wody i składników odżywczych przez korzenie. Dlatego powinno się w miarę możliwości ograniczyć składowanie ciężkich materiałów w obrębie SOD. Jeśli już zachodzi taka potrzeba, można pomyśleć o ułożeniu ciężarów na przykład na paletach – w ten sposób zagęszczenie będzie punktowe – tłumaczy Martyna Krawczyk.

 

Równie szkodliwe dla drzew, choć wydaje się to nieprawdopodobne, jest nadkładanie ziemi w obszarze SOD. Na przykład, jeśli dołożymy 2 dodatkowe centymetry ziemi dookoła buka, to wystarczy by spowodować problemy z pobieraniem wody. Dodatkowe 10 centymetrów zabije większość drzew. Parkowanie maszyn w obrysie korony również negatywnie wpłynie na życie korzeni, a poza tym poruszanie się ciężkim sprzętem w pobliżu pnia i niższych gałęzi zwiększa ryzyko uszkodzeń. A to, podobnie jak rany na ludzkim ciele, prowadzi do infekcji i w konsekwencji zamierania drzew.

 

Jak mówi Krawczyk, kiedy już dojdzie do złamania gałęzi, najlepiej od razu je przyciąć. To ograniczy powierzchnię, przez którą grzyby mogą zainfekować drzewo. To samo dotyczy korzeni: jeśli już jakiś zostanie złamany, to trzeba go uciąć „na równo“ – mówiła Martyna Krawczyk. – W sytuacji, w której na przykład kopiemy rów i odsłonięcie części korzeni jest konieczne, można je okryć wilgotną włókniną. W ten sposób na jakiś czas zabezpieczymy je przed wyschnięciem – wyjaśnia arborystka.

 

Dziś, w dobie dbałości o ochronę przyrody, coraz więcej miast wydaje wewnętrzne rozporządzenia nakładające dodatkowe kary za nieuzasadnione niszczenie drzew. Są wśród nich Warszawa, Wrocław, Tarnowskie Góry, Bielsko Biała i Tychy. Pozostaje mnieć nadzieję, że świadomość rosnącego zainteresowania utrzymaniem drzew w dobrym stanie zwróci uwagę inwestorów i sytuacja się poprawi.

 

Nieskomplikowana praktyka

 

Ochrona przyrody na placu budowy może się wydawać uciążliwa, kiedy wszyscy mają na głowach mnóstwo rzeczy do zrobienia i bardziej martwią się o bezpieczeństwo własne i kolegów z zespołu. Ale w rzeczywistości rzecz jest bardzo prosta.

 

Wyznaczenie SOD w terenie to jednorazowy zabieg, który konkretne fragmenty terenu wyłącza z ruchu maszyn i składowania materiałów. Jak powinien być wyznaczony i zabezpieczony SOD – opisujemy w ramce.

 

W sytuacji w której wyznaczenie SOD jest niemożliwe, można zabezpieczyć pień drzewa przed uszkodzeniami i wyznaczyć ścieżki dla pracowników pieszych oraz maszyn w taki sposób, by jak najmniej wpływały na system korzeniowy rośliny. Takie tymczasowe ciągi komunikacyjne biegnące przez strefę korzeniową można na przykład wyłożyć deskami lub wysypać naturalnym, gruboziarnistym kruszywem. Doskonałe będą też płyty drogowe, jeśli przewidywane obciążenia są znaczne.

 

Nie powinno się też wprowadzać zanieczyszczeń ani zmian w wierzchniej warstwie gleby, w obrębie systemu korzeniowego.

 

Spory problem powstaje w przypadku, w którym w obrębie systemu korzeniowego, trzeba wykonać wykop. Jednym z rozwiązań jest wykop wykonywany ręcznie, co pozwala na ominięcie korzeni i pozostawienie ich „w powietrzu“ do momentu zasypania wykopu. Okryte w ten sposób fragmenty rośliny warto wtedy na czas prac okryć wilgotnym materiałem.

 

Wykonanie wykopu metodą mechaniczną, na przykład z wykorzystaniem koparki, powoduje w oczywisty sposób zniszczenie korzeni i może prowadzić do licznych problemów. Jeśli to konieczne, to wykop taki nie powinien być prowadzony w pobliżu pnia – fachowcy podają odległość minimalną równą trzykrotności obwodu pnia, ale nie mniej niż dwa metry. Trzeba przy tym pamiętać, że zniszczenie korzeni może powodować obumieranie drzewa, a wykop zbyt blisko pnia – utratę stabilności. Problemy te nie muszą objawić się od razu, czasami dają o sobie znać lata po zakończeniu prac.

 

Dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie technologii bezwykopowej, która – szczególnie w miastach – zyskuje na popularności. Pamiętając, że korzenie drzew najczęściej występują na głębokości 40 centymetrów pod poziomem gruntu, można w ten sposób wykonać pracę całkowicie bez ingerencji w korzenie. Warunkiem jest usytuowanie komory startowej lub punktu zagłębienia przecisku poza strefą ochrony korzeni.

 

To jedynie fragment pełnego tekstu, który pojawił się w najnowszym numerze Robocze NEWS. Zachęcamy do prenumerowania czasopisma - w środku znajdziecie znacznie więcej branżowych artykułów na ciekawe tematy, nowości ze świata maszyn budowlanych i najświeższe wiadomości z prosto placów budowy.

Dział: Wiadomości

 

W ciągu następnych pięciu lat w branży budowlanej pojawią się nowe stanowiska pracy - informuje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczoci w "Branżowym Bilansie Kapitału Ludzkiego". Będą to między innymi specjalista do spraw wykorzystania ekologicznych materiałów i technologii czy inspektor do spraw ochrony środowiska.

 

Badania sektora wskazują, że aż 52% firm odczuwa zmiany związane z wprowadzanymi regulacjami mającymi na celu przeciwdziałanie zmianom klimatu i ograniczenie emisji. Zdaniem PARP, zmiany mogą znacząco wpływać na strukturę zatrudnienia w firmach budowlanych. Pojawią się takie stanowiska pracy jak specjalista do spraw wykorzystania ekologicznych materiałów i technologii, specjalista do spraw wykorzystania alternatywnych materiałów i technologii oraz inspektor do spraw ochrony środowiska.

 

"Pojawi się także popyt na umiejętności wykorzystywania nowych materiałów w pracach budowlanych, uwzględniania rozwiązań ekologicznych w inwestycji oraz prowadzenia recyklingu, w tym np. sortowania materiałów w trakcie prowadzenia prac budowlanych" - czytamy w raporcie - "Istotnym wyzwaniem będzie także rozwój technologii. Zmiana ta wymusi z kolei wzrost oczekiwań wobec kadr, co spowoduje konieczność pozyskiwania osób posiadających kompetencje rzadko dotąd wykorzystywane. Przynajmniej część z tych nowych technologii będzie związana z ekologią".

 

Około połowa pracodawców deklaruje już teraz, że jest gotowa na nadchodzące zmiany. 

 

Fot.: Jamar Penny

Dział: Wiadomości

 

W grudniu 2011 roku w Poznaniu doszło do wypadku - przewrócenia się mobilnego dźwigu o masie 50 ton. W wyniku zdarzenia jeden z pracowników budowy zginął, drugi został ciężko ranny. Operator przewróconej maszyny pracował pod wpływem alkoholu i zbiegł z miejsca wypadku.

 

 

Nietrzeźwy operator otrzymał zarzuty: pracy po spożyciu alkoholu, niedokładnego sprawdzenia posadowienia maszyny przed przytąpieniem do pracy, złej oceny masy podnoszonych przedmiotów i kierowania dźwigiem mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. W październiku 2015 roku sąd skazał go na 3 lata więzienia i 5 lat zakazu prowadzenia pojazdów. W 2016 roku do ponownego rozpatrzenia skierowano kwestię powodu przewrócenia się maszyny. Ostatecznie okazało się, że dźwig nie przewrócił się wskutek błędu operatora, a złego przygotowania gruntu.

 

 

"Dźwig został usadowiony w miejscu, gdzie grunt nie był gruntem rodzimym, a powierzchnią, na której wcześniej były prowadzone prace budowlane, i która została po prostu zasypana. Oprócz tego, że nie był gruntem rodzimym, nie doszło tam do właściwego zagęszczenia tego gruntu w taki sposób, aby miał parametry pozwalające na postawienie tam dźwigu" - mówiła wówczas sędzina Danuta Kasprzyk.

 

 

Fot. Głos Wielkopolski Plus

 

Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy wykazała, że największe zagrożenie wypadkiem panuje na małych placach budowy. Dlatego rozpoczęła się pierwsza z dwóch zaplanowanych na rok 2022 akcji "Kontrole na małych budowach", które są elementem zintegrowanej "Strategii kontroli i działań prewencyjnych dla sektora budowlanego". 

 

 

"Duże firmy, prowadzące rozległe inwestycje już dzisiaj finansują szeroko pojęte programy zarządzania bezpieczeństwem. Gorzej sytuacja wygląda na małych budowach, realizowanych przez niewielkie firmy, które próbując ciąć koszty realizacji usług, oszczędzają niestety często na bezpieczeństwie pracowników" – mówiła Katarzyna Łażewska-Hrycko, Główny Inspektor Pracy. Akcja, która rozpoczęła się w czerwcu, ma służyć polepszeniu warunków pracy w małych firmach budowlanych. Pracownicy Inspektoratu sprawdzali jaka jest rzeczywista skala nieprawidłowości i nieprzestrzegania zapisów, w tym również poza typowymi godzinami pracy i w weekendy.

 

 

Badania z poprzednich lat wykazały, że około 90% kontrolowanych małych firm dopuszcza się łamania przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy, przy czym największym problemem były prace na wysokości bez odpowiednich zabezpieczeń i prace w wykopach.

 

Źródło: pip.gov.pl

Dział: Wiadomości

 

Jak podaje portal rp.pl, minister Waldemar Buda ogłosił, że rząd planuje zmianę przepisów dotyczących budowy domów jednorodzinnych. Chodzi o zapis według którego możliwe jest budowanie domów w procedurze uproszczonej, ale tylko do 70 mkw. W nowej wersji przepisy mają zezwalać na budowę bez ograniczenia powierzchniowego. 

 

 

"To rozwiązanie jest adresowane zarówno do osób indywidualnych, jak również do małżeństw i rodzin z dziećmi, czyli do każdej osoby, która posiada własną działkę" - mówił Waldemar Buda. Ten sam polityk udostępnił też za darmo projekt domu jednorodzinnego o powierzchni do 70 mkw, ponieważ jak twierdzi, do zbudowania takiej konstrukcji niepotrzebne jest zatrudnianie kierownika budowy ani prowadzenie dziennika budowy.

 

 

Fot. Brett Jordan

Dział: Wiadomości

 

Europejska Federacja Przemysłu Budowlnego (FIEC), Europejska Federacja Budownictwa i Stolarstwa (EFBWW) oraz Europejska Konfederacja Budowniczych (EBC) zawarły współpracę mającą na celu polepszenie sytuacji na europejskim rynku pracy w sektorze budowlanym. Szacuje się, że budowlanka stanowi około 9,5% produktu krajowego brutto dla całej Unii i jest obszarem zatrudnienia dla 6,1% osób (około 12,7 miliona osób). Jednocześnie, jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu, do wprowadzenia Europejskiego Zielonego Ładu kluczowa jest Fala Renowacji, mająca na celu modernizację budynków i powszechne wprowadzenie zeroemisyjnych technologii. Do tego celu potrzebna jest mocna, dobrze wykształcona i chętna do pracy grupa ludzi.

 

Plany organizacji zrzeszonych w porozumieniu obejmują współpracę z instytucjami kształcenia zawodowego, monitorowanie sytuacji na rynku pracy połączone z przewidywaniem wymaganego wykształcenia, umiejętności i kompetencji, pracę przeciwko dyskryminacji, zachęcenie większej liczby młodych ludzi i kobiet do sektora budowlanego oraz promocję kultury nauki przez całe życie.

 

Formularze zgłoszeniowe dla firm i organizacji chcących wesprzeć inicjatywę są otwarte i można je znaleźć na stronach FIEC, EFBWW oraz EBC.

 

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że hurtownie materiałów budowlanych nie tylko świecą pustkami, ale jednocześnie stale podnoszą ceny. Jak szacuje Grupa Polskie Składy Budowlane, w porównaniu do okresu styczeń - wrzesień 2020 roku, w roku minionym ceny w sektorze budowlanym były wyższe aż o 9,8%. Jak informują ekonomiści, problem nie dotyczy jedynie Polski, a całej Europy. Najbardziej drastyczne są zmiany w cenie styropianu, który w samym 2021 roku zdrożał o 60-70%. Jednocześnie, zapotrzebowanie na surowce nie maleje, co powoduje przedłużające się przestoje w pracach budowlanych i remontowych.

 

PSB wskazuje, że od stycznia do września minionego roku najbardziej zdrożały płyty OSB - aż o 54,2%. Na drugim miejscu znalazła się tak zwana sucha zabudowa - 25,4%, a na trzecim izolacje termiczne - 24,7%. Ale porównując wrzesień do września, podwyżki są znacznie bardziej przerażające: OSB były aż o 124,7% droższe, sucha zabudowa o 60,1%, a izolacje o 53,1%. W górę powędrowały wszelkie pozostałe materiały, takie jak chemia budowlana, farby, lakiery, a nawet narzędzia.

 

Obrazu dopełnia dramatyczna sytuacja na rynku drzewnym. Jak donoszą producenci okien czy drewnianych elementów wykończeniowych, ceny jeszcze nigdy nie były tak wysokie jak obecnie. Odczuwają to wszystkie sektory, poczynając od meblarskiego, przez stolarkę okienną, produkcję podłóg, elementów wykończenia, a kończąc nawet na rynku papierniczym. Doszło do tego, że Związek Polskie Okna i Drzwi, Poska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli, Polskie Stowarzyszenie Dekarzy i Polski Komitet Narodowy EPAL zaapelowały o zmianę zasad sprzedaży drewna w taki sposób, by ograniczyć jego eksport. Bezskutecznie. Odpowiedź ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sierpniu 2021 roku mówiła o niewielkich zmianach cen w okolicy 3%, co oczywiście jest informacją sprzeczną z faktami.

 

Nie brakuje też bardziej optymistycznych informacji. Prezes Grupy Budimex Artur Popko w programie "Money. To się liczy" we wrześniu 2021 roku mówił o wielkim wsparciu ze strony Unii Europejskiej, które ma pomóc przezwyciężyć szczyt cenowy związany z podwyżkami cen produktów podstawowych, takich jak stal czy ropa naftowa. Nie bez znaczenia są też rosnące ceny emisji CO2. Wszystko to, zdaniem Atrura Popko, zbiegło się w czasie z rozpoczęciem wielu dofinansowanych z UE inwestycji, co spowodowało niewydolność firm dostarczających materiały. Prezes Grupy Budimex przewidywał we wrześniu 2021 roku, że ceny może nie spadną, ale ustabilizują się na przełomie roku 2021 i 2022.

 

Zgodnie z informacjami opublikowanymi na portalu muratorplus.pl, w styczni 2022 roku odnotowano kolejne wzrosty cen. W stosunku do poprzedniego roku w tym samym okresie są one wyższe średnio o 28%, a inflacja nie była tak wysoka przez ostatnie 20 lat. Zdaniem specjalistów portalu, powodem takich podwyżek są nie tylko wzrosty cen surowców, ale również zwiększona płaca minimalna, rosnące ceny energii i paliwa, nowe pozycje podatkowe oraz koszty transformacji klimatycznej.

 

Przewidywania na kolejne miesiące 2022 roku niestety nie zgadzają się z prognozami Artura Popko. Styczeń 2022 roku w stosunku do stycznia 2021 roku to kolejne podwyżki we wszystkich grupach produktowych, tym razem z izolacjami cieplnymi na czele (68%), i płytami OSB i suchą zabudową ex equo na drugim miejscu (54%). W porównaniu do grudnia 2021 roku wzrost cen to średnio 4%.

 

Jak informuje portal wielkiebudowanie.pl, w lutym 2022 roku może w końcu dojść do wyhamowania wzrostu cen usług budowlanych do poziomu poniżej 2% w skali miesiąca. Niemniej na tym samym portalu znajdujemy prognozę mówiącą o średnim wzroście cen materiałów budowlanych w 2022 roku o 20,1%, a usług budowlanych o 19,2%. Jak sądzą autorzy analizy, w dzisiejszych czasach najmocniej na kształtowanie się cen wpływają decyzje polityków...

 

Rok 2021 zaczyna się nie lepiej, niż kończył się 2020. Każda branża staje przed coraz większym problemem związanym z optymalizacją pracy. Na szczęście, w ciągu osatnich lat rozwinęło się bardzo dużo programów pozwalających na lepsze i szybsze zarządzanie, co okazuje się bardzo pomocne przy współpracy z wykonawcami.

 

 

Mimo to wiele firm nadal ma problemy z zarządzaniem produktywnością. Może to mieć związek z nieodpowiednim przetwarzaniem danych na temat rozmaitych parametrów dotyczących pracy. Niezależnie od tego istnieje kilka ważnych zasad, które zawsze pomogą - oto one.

 

Komunikacja jest kluczowa. Bez porozumienia między pracownikami nie istnieje koordynacja, bezpieczeństwo, integracja. Sprawny przepływ informacji pomaga członkom zespołu dobrze zrozumieć ich rolę i minimalizuje możliwość popełnienia błędów. Dlatego przedsiębiorcy powinni zadbać o wprowadzenie skutecznego systemu komunikacji, unikając w ten sposób straty czasu i zapewniając wysoką produktywność architektów, inżynierów, podwykonawców, koordynatorów i oczywiście pracowników budowy.

 

Usprawniona kontrola placu budowy. Nawet kiedy komunikacja działa bez zarzutu, pracownicy muszą dobrze znać optymalne godziny pracy, istotne lokalizacje czy kolejność zadań. Nie dotyczy to tylko pracowników samego placu budowy. Zarządcy powinni zadbać o to, by materiały zawsze znajdowały się w przewidzianym miejscu o przewidzianym czasie.

 

Efektywne planowanie. Ten dość oczywisty punkt ma więcej znaczenia niż mogłoby się wydawać. Warto poświęcić nieco więcej czasu na dokładne przeanalizowanie planu działań - w szczególności ram czasowych i pomiarów produktywności. Ułatwieniem może być rozbicie standardowego planu na kroki i sprawdzenie, jak produktywna może być dany zespół. Takie rozbicie pozwoli też zarządcom przeanalizować projekt i znaleźć potencjalne miejsca w których powstaną opóźnienia. Ostatecznie, dzięki dokładniejszej analizie można wyciągać informacje na temat produktywności pojedyńczego pracownika, zarządzania czasem i możliwości zwiększania produktywności.

 

Częste spotkania. Regularne upewnianie się, że wszyscy pracownicy znają swoje zadania, na pewno usprawni pracę na każdym placu budowy. To pozwoli na uniknięcie przedłużających się spotkań i pozwoli na lepszą ocenę postępu prac.

 

Nagradzanie dobrej pracy. Zmotywowani pracownicy wykonują swoją pracę lepiej i szybciej. Planując przedsięwzięcie trzeba się upewnić, że wszystkie osoby biorące w nim udział będą miały odpowiedni zapał do pracy. Co więcej, dysponując prostymi programami do zarządzania, takimi jak TimeSheets, można łatwo śledzić produktywność pracowników i zarządzać nagrodami.

Dział: Plac budowy

 

Dynamicznie rozwijająca się technologia robotyki już wkrótce pomoże wykonawcom budować szybciej i lepiej, a do tego taniej! Badacze z Purdue University opracowali i aktualnie testują system robotów budowlanych wykorzystujący mechaniczny projekt z zestawem sensorów pozwalających na sprawną pracę w warunkach budowy.

 

 

"Nasza praca pozwala na pokonanie problemów z niedostatkiem pracowników w branży budowlanej przez automatyzację podstawowych czynności" - mówił Jiansong Zhang, asystent badań nad technologią budowlaną - "Na placu budowy istnieje wiele trudnych do przewidzenia czynników, które taki robot będzie musiał móc wziąć pod uwagę. To wymaga zdecydowanie bardziej zaawansowanych zdolności postrzegania otoczenia niż te obecnie wykorzystywane w środowisku przemysłowym".

 

 

Budowa robota pozwala na układanie materiałów i ich stabilizację przy użyciu jednego ramienia, co ogranicza ilość sprzętu potrzebnego do ukończenia danego zadania. Algorytmy cyfrowego "widzenia" pozwalają maszynie na wykrywanie elementów powstającego budynku i dopasowywanie ich według projektu BIM (Building Information Modeling), przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa pracy.

 

 

"Oparcie możliwości widzenia naszego robota na systemie komputerowym pozwoliło na redukcję kosztów budowy całego systemu - wykorzystujemy właściwie jeden tani sensor. To pozwoliło na stworzenie bardziej wytrzymałego i uniwersalnego systemu".

 

 

Robota budowlanego będzie można zobaczyć podczas tegorocznej wystawy technologicznej "The State of Innovation"

 

Jak donosi serwis eNewsroom, na mocy decyzji Premiera i Ministerstwa Infrastruktury place budowy nie zostaną zamknięte w związku z panującą pandemią koronawirusa. Zostało to poparte analizą informacji na temat zachorowań oraz specyfiką środowiska pracy w tej branży. Jak wynika z danych na temat zachorowań, na 10 tysięcy pracowników fizycznych jedynie 50 odczuło skutki choroby, a 200 poddano kwarantannie. Jednocześnie, jak informował Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, wciąż nie brakuje pieniędzy na inwestycje, planowane są przetargi na około 700 kilometrów dróg, a strona rządowa robi wszystko by nie doprowadzić do całkowitego zatrzymania sektora budowlanego.

 

Zdaniem reporterów eNewsroom, taka decyzja jest słuszna i pomoże utrzymać gospodarkę. W końcu wpływy do PKB z sektora budowlanego to około 10%!

 

Dotychczas, mimo licznych obaw i plotek mówiących o rychłym zastoju w budowach, polscy przedsiębiorcy byli zmuszeni jedynie do zapewnienia swoim pracownikom środków dezynfekujących oraz maseczek czy przyłbic. Wdrożono także dodatkowe zasady mające zapewnić bezpieczeństwo. Pracowników biurowych przeniesiono w miarę możliwości do pracy zdalnej, ale robotników i operatorów oczywiście to nie dotyczy. Dlatego, w ekstremalnych przypadkach, firmy musiały zadbać o odizolowane lokum w miejscu pracy dla całych zespołów pracowników.

Brytyjska firma Mott Macdonald stworzyła nowoczesne narzędzie pomagające w budowie, oparte na technologii VR. Obecnie produkt jest testowany przez ponad 250 ochotników z sektora budowlanego. Pytanie tylko - po co komu wirtualna rzeczywistość na rzeczywistym placu budowy? Oto odpowiedź...

 

Rehearsive - bo tak nazywa się narzędzie - pozwala na stworzenie cyfrowej makiety planowanej konstrukcji, po której może swobodnie spacerować cały zespół mający zajmować się budową. Projektanci, inwestorzy, operatorzy maszyn i dostawcy materiałów: wszyscy mają szansę zobaczyć efekt swojej przyszłej pracy i przedyskutować plan pracy.

 

rehearsive 1

Do działania, Rehearsive wymaga oczywiście zestawu do odbierania wirtualnej rzeczywistości (gogli i kontrolerów) oraz komputera i połączenia z internetem, ale resztę zapewnia wydawca: mamy więc zintegrowaną komunikację głosową i możliwość łączenia istniejących cyfrowych projektów 3D.

 

Zdaniem twórców, program oferuje możliwość oszczędności do 15% budżetu, dzięki bardziej efektywnemu zarządzaniu i usprawnieniu przepływu informacji. Równie ważne są aspekty środowiskowe (efektywna praca oznacza mniejsze emisje CO2), a także zdrowotne (użytkownicy mogą łączyć się przez internet, pozostając w domowym zaciszu).

 

Co z tego będzie? Zobaczymy, i to zapewne już niedługo. A Wy, co uważacie na temat takiej pomocy przy budowie?

Rząd pracuje nad projektem ustawy dotyczącej przeciwdziałaniu zatorom płatniczym. Problem dobrze znany małym firmom i podwykonawcom w szczególności na dużych placach budów, którzy nie otrzymują na czas pieniędzy za wykonaną usługę.

- Główne rozwiązania projektu MPiT to: skrócenie terminów zapłaty; uprawnienie prezesa UOKiK do ścigania dużych przedsiębiorstw generujących największe zatory; obowiązek dla największych firm raportowania do MPiT swoich praktyk płatniczych; ulga na złe długi w PIT i CIT (na wzór tej w VAT) – informuje Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.

Ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych ma wejść w życie 1 stycznia 2020 roku – podaje MPiT.

Analizy przeprowadzone w celu podjęcia zmian w zapisach wykazały, że duże firmy wykorzystują często swoją pozycję, aby narzucać wydłużone terminy zapłaty swoim kontrahentom z reguły tym mniejszym i o słabszej pozycji na rynku. Analiza rynku przeprowadzona przez MPiT wykazała, że ok. 80-90 proc. firm w Polsce nie otrzymuje zapłaty w terminie. Potwierdził tę sytuację także Europejski Raport Płatności z 2017 r.

Ten problem mocno dotyka m.in. właśnie branżę budowlaną, gdzie na jednym placu budowy funkcjonuje cała sieć powiązań finansowych wynikających z zawartych kontraktów między wykonawcami, podwykonawcami a zleceniodawcami.

Najważniejsze założenia projektu ustawy dotyczącej przeciwdziałaniu zatorom płatniczym to:

-krótsze terminy płatności,

-zobowiązanie dużych firm do publicznego raportowania praktyk płatniczych,

-finansowe kary dla niepłacących na czas,

-ulga na tzw. złe długi w CIT i PIT

 

 

 

(fot. górne mat. MPiT)

Na dużych placach budowy niejednokrotnie można się spotkać z utrudnieniami w komunikacji. Producenci prześcigają się w wprowadzaniu na rynek coraz bardziej ulepszonych krótkofalówek.

Dużą popularnością cieszą się radiotelefony o wzmocnionej konstrukcji, wodoodporne. Firmy budowlane sięgają po wyspecjalizowane urządzenia do komunikacji, które nie wymagają licencji krótkofalarskiej.

Kupując radiotelefon warto zwrócić uwagę, czy jest odporny na każde warunki pogodowe oraz zasięg. Dobrej jakości urządzenia posiadają zasięg przynajmniej na 10 km. Sprawdzają się w pracy na odległych terenach, a nawet podczas górskich wspinaczek. Z reguły standardowo wyposażone są w latarkę LED.  Przy podawanym zasięgu przez producenta warto zwrócić uwagę na adnotację odnoście rodzaju i ukształtowania terenu, gdyż mogą występować różnice nawet do kilku kilometrów.

Dobre krótkofalówki są odporne na wilgoć oraz pył, niektóre modele można zanurzać w wodzie nawet do kilkudziesięciu metrów, a dodatkowo mogą być wyposażone w czujnik wody. Niektóre modele mogą być dodatkowo wyposażone w monitorowanie pomieszczenia czy automatyczne skanowanie kanałów.

Warto także zwracać czy dany model jest kompatybilny z innymi. Często użytkownicy wybierają modele posiadające dodatkowe udogodnienia, jak aktywacja głosem czy blokada przycisków. Wygodne i sprawdzone podczas trudnych prac są modele z solidnymi zestawami słuchawkowymi.

Przy wyborze dobrej krótkofalówki rolę odgrywa także cena. Średnio wahają się w granicach kilkuset złotych. Uważacie, że warto inwestować w tego typu sprzęt podczas prac na rozległych terenach?

Czy używany sprzęt może, a nawet powinien wzbudzać u operatora maszyn budowlanych wątpliwości? Urząd Dozoru Technicznego mocno zwraca uwagę na konstrukcję i bezpieczną eksploatację takich urządzeń.

Badania prowadzone przez UDT wykazują, że polscy przedsiębiorcy i właściciele firm budowlanych często zakupują maszyny używane. Wśród nich często znajdują się takie, dla których zasadnicze wymagania nie mają zastosowania ze względu na rok ich produkcji – podkreślają eksperci UDT. W takim przypadku ważne jest, aby pracodawca zadbał o ich dostosowanie do minimalnych  wymagań bezpieczeństwa i higieny pracy.

Maszyny używane produkowane są według różnych specyfikacji technicznych, w zależności od roku produkcji urządzenia oraz kraju jego pochodzenia. Mając to na uwadze, operatorzy mogą być bardziej czujni i szybciej reagować na niebezpieczne sytuacje.

Kampania "Bezpieczeństwo - Twój wybór" to jedna z metod UDT wpływająca na poprawę bezpieczeństwa na obszarze budowy szczególnie przez tzw. czynnik ludzki.

UDT w ramach przeprowadzonych kampanii od początku jej realizacji opracował materiały szkoleniowe dotyczące zasad bezpiecznej eksploatacji:  wózków jezdniowych podnośnikowych, żurawi wieżowych i samojezdnych, dźwigów budowlanych towarowo-osobowych oraz podestów ruchomych przejezdnych.

Dzięki materiałom filmowym, infografikom i opracowaniom tematycznym można szybko zapoznać się z wymogami i zasadami bezpiecznej eksploatacji urządzeń podlegających dozorowi UDT. Ponadto, organizowane przez urząd szklenia oraz konferencje pogłębiają tę wiedzę i umożliwiają wymianę doświadczeń przez operatorów maszyn roboczych czy kierowników budów.

Analizy wypadków na placach budowy pokazały, że przyczyną ponad 90 proc. zdarzeń wypadkowych są błędy eksploatacyjne związane z nieprzestrzeganiem postanowień instrukcji eksploatacji urządzeń, przepisów BHP, niezachowaniem ostrożności i brakiem profesjonalizmu u osób zajmujących się obsługą i konserwacją urządzeń technicznych – zaznacza UDT.

A Wy co sądzicie o używanych maszynach na placu budowy?

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL